Onze ans, enfin! Cette année, Mathieu Hidalf en est persuadé, son rêve va être exaucé. Il sera admis à l'école de l'Élite où vit son héros, le capitaine Louis Serra. Mais Comment y parvenir sans réviser?En trichant, tout simplement!C'est compter sans l'inflexible directrice, qui a imaginé pour Mathieu une épreuve impossible : capturer la Foudre fantôme...
Christophe Mauri envoie son premier manuscrit à l'âge de 13 ans au éditions Gallimard Jeunesse, les éditeurs le trouvent trop jeune mais garde contacte avec lui. Et le jour de ses 22 ans son premier livre se fait éditer chez Gallimard : Le premier défi de Mathieu Hidalf.
Ce jeune homme timide est actuellement en master de lettres modernes et continue d'écrire les aventures de Mathieu Hidalf.
Ima jedna sasvim određena stvar koja me fascinira kod Kristofa Morija: on je mlad autor (rođen 1987. godine), dakle, on je autor koji je *odrastao* uz Harija Potera, za njega to više nije, kao za starije, omraženi konkurent ili neko koga treba imitirati škrgućući zubima, ne, za njega je Džoana Rouling... pa, mama. Prvo je bio Hari Poter, pa je *onda* došlo sve ostalo. I zato (dobro, i zato što je Mori vrlo talentovan) ovo nije epigonstvo nego originalna razrada sličnih motiva u kojoj se povremeno prepoznaju omaži prethodnicima- i dok niko neće vikati "plagijat!" kad naiđemo na dijalog iz Crvenkape, polemički omaž onom momentu kad Hermiona dobija nove zube je već druga stvar :) (a polemički je! i lako prepoznatljiv! i Žiranson s negodovanjem uzvikuje "Želim da šačuvam švoje žube!" kad mu ponude holivudski osmeh!) E da, Matje Idalf: i dalje strava. Stravično je i što naši nisu prevodili dalje od ove druge knjige, a vidim da ih ima šest :( Mislim da ću pokrenuti peticiju.
J'admets volontiers que ce livre n'est pas parfait, que l'univers pourrait davantage être développé, que quelques intrigues secondaires supplémentaires seraient les bienvenues et que tout est un peu trop facile pour ce cher Mathieu. Mais qu'est-ce que c'est bon quand même ! Le ton est frais, enlevé et plein d'humour (j'ai pouffé une paire de fois, c'est dire), l'auteur a vraiment une jolie plume et son univers m'intrigue beaucoup. Bref, j'ai passé un super moment. Vivement la suite !
Matt Hidalf od zawsze sprawiał problemy. Jeśli ktoś coś zbroił, można było w ciemno zakładać, że to on. Mimo swojego młodego wieku zdążył nagrabić sobie u samego króla i gościć na pierwszych stronach Proroka Królewskiego. Chłopiec jest znany z kombinowania, oszukiwania, kłamania, et cetera, et cetera. Tym razem chce się dostać do Akademii Elity. Z tym że nie uczył się w ogóle. A nawet uczniowie, którzy pół życia spędzają nad książkami, mają kłopoty z dostaniem się do Akademii. Jak więc Matt chce się tam dostać, skoro nie ma szans na oszukiwanie podczas egzaminu? Cóż, on potraktował to jako wyzwanie...
Dobra, zacznę od tego, że mimo, że mam 15 lat, ciągle lubię czytać książki dla dzieci. Nie żebym uważała się za nie wiadomo jak dorosłą, ale w każdym z nas siedzi dzieciak, nie? :) No więc właśnie. Sięgając po tę pozycję, nie spodziewałam się, że będę czerpała z czytania jej taką przyjemność. Jako, że ostatnimi czasy mam wrażenie, że leży na mnie spora odpowiedzialność za wszystko, co robię, wyjątkowo spodobał mi się ten powrót do beztroskich czasów. Z tą książką potrafiłam zapomnieć o swoich obowiązkach, o tym, że czeka mnie wybór liceum, o nauce, o wszystkim. Za każdym razem potrafiła wywołać uśmiech na mojej twarzy, nieważne w jak złym humorze byłam. Główny bohater, tytułowy Matt Hidalf, zdaje się nie mieć problemów. Przez pryzmat tego, jak on je postrzega, nie wydają się być tak istotne. I to polubiłam najbardziej. Wiadomo, taka ma być właśnie książka dla dzieci, jednak nie we wszystkich można to znaleźć, czyni to w moich oczach lekturę wyjątkową.
Matt jest wyjątkowo bystrym chłopakiem. Na każdej stronie powieści zadziwiał mnie jego spryt, byłam pod wrażeniem jego pozornie błahych pomysłów. Był najzabawniejszą postacią, z jaką ostatnio miałam styczność, za co należy się ogromny plus.
Książka jest napisana w łatwy sposób, czyta się ją szybko, wiec, jak pisałam - jest świetna dla młodszych Czytelników. Literki są dość spore, więc choć książka ma około czterystu stron, nie dłuży się.
Sama historia też należy do plusów. Choć okładka może mylić, nie chodzi o błyskawicę jako taką, akcja nie będzie utrzymana też w jakimś mrocznym klimacie (bo to jedyne, co skojarzyło mi się, po zobaczeniu błyskawic na okładce). Nie jest też podobna do Harry'ego Pottera w takim stopniu, jak można było przypuszczać - jeden jedyny raz, kiedy pomyślałam, że może przypominać tę historię, to ten, kiedy czytałam opis z okładki. I moim zdaniem to dobrze, bo Harry Potter jest jeden i wszystkie powieści, które mają go zastąpić są zazwyczaj kiepskie, a ta do kiepskich na pewno nie należy.
Minusów znaleźć nie potrafiłam. Z każdą stroną utwierdzałam się w przekonaniu, że ta książka jest niesamowita. Z niecierpliwością czekam na część kolejną - po prostu muszę ją przeczytać. Kiedy skończyłam "Błyskawicę Widmo", czułam ogromny niedosyt, mam więc nadzieję, że kontynuacja będzie na takim samym poziomie.
Z racji tego, że zbliżają się święta, dodam tylko, że uważam tę książkę za idealny prezent dla chłopców w wieku 8-12 lat, choć dziewczyny też nie powinny narzekać. Ja sama planuję podłożyć tę książkę kuzynowi, kiedy podrośnie, i mam ogromną nadzieję, że spodoba mu się tak samo, jak mi. :)
– i forgot how easy and nice to read this book is, i read almost whole thing today in a train – and i forgot how much of an asshole Matt can be, especially in the first books – i like how magic here is a part of everyday life and nobody's surprised by it (well, sometimes they are, but because of things that can happen thanks to it and not because of its existence itself). also i just like how the whole thing with their capes and the tree works – and (cause it's been a few years since i read it for the first time) i don't remember most of the plot twists, but at the same time i know some of them which sometimes makes the tension even better, so i got really involved in the plot – said plot of course has its flaws, like for me there was just a bit too much 'happy accidents' close to the ending, but also there is just a lot of good stuff here so – and the second thing i didn't really get was why Matt can just. don't go to any classes. and then after a month he had vacation?? like, others do complain about it, but they don't really do anything serious with it. also i'm still not sure if people just go pass the entrance exam when they're 11 and then immediately go to the academy, no matter what time of year is this, or was Matt's birthday just really close to the beginning of a school year. but also i think it'll be explained more in the next book? so i'll see. – though i kinda love how the teachers etc collectively decided to just not care that majority of the students decided to sleep in the library for a few weeks – and another thing i like is (kinda how it's in "Alcatraz vs the evil librarians") that it is – at least at the beginning – quite lighthearted, but you can see that things will slowly get darker – in conclusion, a cool book to read when you want something that is a bit more simple than some big fantasy series, yet at the same time is really engaging (like wow i think that next time i'll be in a library i'll borrow all the other books from the series cause i remember a little bit of what happens next and oh boi there will be things)