Anders Soedergren jest człowiekiem sukcesu - młody, zdolny, przystojny, bogaty. Traktuje życie jak wyzwanie - grę, w której jest mistrzem. Nieoczekiwana i gwałtowna śmierć jednego z klientów burzy jego świat. Nagle traci kontrolę nad wieloma sprawami i staje przed wyborami, których jego gra do tej pory nie przewidywała. Tymczasem w pewien niedzielny poranek, w mieszkaniu nadkomisarza Roberta Krugłego zjawia się przerażony prokurator Michalczyk, oznajmiając mu, że właśnie zabił człowieka... Krugły musi wybierać, wobec kogo ma pozostać lojalnym: wobec prawa, czy wobec przyjaciela? Dlaczego prokurator zabił? Co wspólnego z tym zabójstwem ma sprawa napadu na konwój z pieniędzmi, którą Krugłemu wkrótce potem przydzielono w Komendzie Wojewódzkiej?
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją książki Twardy zawodnik autorstwa Marka Stelara. Jest to druga część serii o gliniarzu i prokuratorze, czyli o Krugłym i Michalczyku. Autor zaczął od mocnego uderzenia. Akcja powieści rozpoczyna się od leniwego poniedziałkowego poranka Krugłego, który zostaje brutalnie przerwany przez niespodziewaną wizytę Michalczyka. Prokurator jest zdezorientowany i przerażony. Jest przekonany, że zabił człowieka ale nie pamięta kim jest denat i jak doszło do samego morderstwa. Nie pamięta kompletnie nic z minionego wieczoru i nocy! Krugły wraz z partnerką postanawiają użyczyć Michalczykowi schronienia na czas wyjaśnienia sprawy. Sam nadkomisarz angażuje się w śledztwo. Od tego momentu akcja powieści wyraźnie zwalnia. Pojawia się wiele nowych, wydawałoby się niezwiązanych z głównym tematem wątków. Wszystkie mają jednak wspólny mianownik, którym jest Anders Soedergren. Człowiek, który ma niemal wszystko, ale ciągle chciałby więcej. Zaczyna niebezpieczną grę, a na drodze stanie mu Michalczyk. Anders postanawia wyeliminować prokuratora i to będzie początek kłopotów obu mężczyzn. Co z tego wyniknie? Odpowiedzi czekają na kartach powieści. Twardy zawodnik to dobry, rasowy kryminał. Zaczyna się od mocnego tąpnięcia, później autor spowalnia akcję, ale prowadzi ją w sposób, przez który ciężko oderwać się od książki. Czytając cały czas zastanawiałam się jak Marek Stelar połączy ze sobą wszystkie wątki bo było to nie lada wyzwanie. Ostatecznie wszystko okazało się spójne i logiczne. Zawiodło mnie zakończenie. Nie zżyłam się specjalnie z bohaterami książki, ale kibicowałam Krugłemu w dotarciu do prawdy na temat Michalczyka oraz wszystkich przewinień Soedergrena. Ciekawa jestem jak autor dalej pokieruje losami gliniarza i prokuratora bo postawił ich w trudnej pod kątem zawodowym pozycji.
To moje kolejne spotkanie z twórczością autora, czytałam kilka książek Pana Marka i naprawdę miło je wspominam, dlatego też nie mogłam przejść obojętnie obok powieści "Twardy zawodnik", czyli drugiego tomu cyklu #krugłyimichalczyk. Książka swoje pierwsze wydanie miała w 2015 roku, ale nie miałam okazji jej wcześniej czytać, dlatego postanowiłam to zmienić teraz, kiedy wydawnictwo postanowiło wznowić książkę w nowej szacie graficznej. Stylistyka i język jakim posługuje się autork jest bardzo lekki i przyjemny w odbiorze co sprawia, że książkę czyta się naprawdę szybko. Mi zapoznanie się z losami nadkomisarza Krugłego i prokuratora Michalczyka zajęło jeden wieczór i nie odłożyłam książki póki nie poznałam zakończenia tej historii. Fabuła została w bardzo interesujący sposób nakreślona, przemyślana i równie dobrze poprowadzona, a główni bohaterowie naprawdę świetnie wykreowani. Autor w bardzo ciekawy sposób kreśli portrety psychologiczne postaci, zmuszając bohaterów do podejmowania bardzo trudnych decyzji i lawirowania na granicy prawa i własnych zasad moralnych. Wątek kryminalny, który znajdujemy na kartach tej powieści wciągnął i zaciekawił mnie od pierwszych stron, wywołując ogrom emocji. Autor w umiejętny sposób buduje napięcie, zagęszcza atmosferę i wodzi Czytelnika za nos. Znajdziemy tutaj naprawdę świetne plot twisty, których ja kompletnie się nie spodziewałam, a które jeszcze bardziej umiliły mi lekturę tej książki! Naprawdę świetnie spędziłam czas z tą historią i jej bohaterami. Muszę nadrobić pierwszy tom i koniecznie sięgnąć po trzeci. Polecam!
Dobrze się czyta, autor sprawnie operuje językiem, ładnie łączy akcję z dawką refleksji. Jednak moim zdaniem książka nie zasługuje na tyle entuzjastycznych recenzji. Dałabym najchętniej 2,5 gwiazdki.
Przede wszystkim -tytułowy bohater - autor chce zrobić z niego gościa twardego i sprytnego (myśli tak o sobie nie tylko on sam, ale i postaci z książki), a wychodzi mu jakaś pełna zadawnionych kompleksów mameja płynąca z prądem zdarzeń. Na dodatek, kiedy już decyduje się na działanie, jest ono idiotyczne i przyjęte rozwiązanie kłopotów już z góry zapowiada kłopoty jeszcze większe, każdy przeciętnie bystry czytelnik widzi, że to takie strzelanie do wróbla z armaty. Nie jest to też "prawdziwy" kryminał, bo całość intrygi znamy od początku do końca. Jedynym wyjątkiem jest rozwiązanie ostateczne zagadki - i tu ukłon w stronę autora, bo jest tak życiowo banalne, wydaje się najprawdziwszą rzeczą w tej książce. Dodatkowo pozostałe ważne postacie też są dość tekturowe: jak pozytywny bohater, to bystry, sympatyczny, dobry i jeszcze samotnie opiekuje się chorym dzieckiem... Jak niesympatyczny prokurator, to jeszcze na dodatek głupi, zadufany i brzydki... aż dziwne, że nie rzuca kamieniami w gołębie. Ogólnie: przeczytać można bez bólu, rozrywkowo. I nie nastawiać się na cudowności.
Zamordowano właściciela kliniki, doktora Strobisza. Jego ciało znaleziono w parku, w pobliżu jego domu. Kolejna sprawa, którą zajmie się Krugły, niestety tym razem bez prokuratora. Michalczyk znalazł się w nie lada kłopocie i sam potrzebuje pomocy. Jest poszukiwany jako podejrzany o zamordowanie pewnej kobiety. Krugły zajmuje się więc oficjalnie sprawą zamordowanego Strobisza a także na własną rękę próbuje pomóc Michalczykowi. Jakby tego było mało dochodzi sprawa napadu na konwój z pieniędzmi. Wiele wątków, dużo komplikacji, przyda się ktoś do pomocy.
Ja polubiłam obu głównych bohaterów, a i oni jak widać polubili się na tyle, że jeden na drugiego może liczyć, zwłaszcza w tak poważnej sprawie. Chyba tak powinno być, prawda? Sprawa kryminalna dość ciekawa, również ta dotycząca prokuratora, bo chociaż niby od początku wiadomo, jak do tego doszło, to nie wiadomo było jak się zakończy.
Są tu zwroty akcji, dowcipne dialogi, chociaż jest to historia nieco mroczna to jednocześnie w jakimś stopniu lekka w czytaniu. Jak niedawno pisałam "Rykoszet" bardzo mi się podobał, ale "Twardy zawodnik" chyba podobał mi się jeszcze bardziej. Może to przez ten wątek z prokuratorem. Czy do końca realny, nie wiem, ważne że miałam ogromną frajdę czytając książkę. Polecam.
Thriller - komedia pomyłek. Pierwsza część przygód Michalczyka i Kruglego, Rykoszet, wciągnęła mnie od pierwszej strony. W przypadku Twardego Zawodnika (część 2) niestety nie udało się osiągnąć tego samego. Pomysł bardzo ciekawy, jednak główny antagonista Anders S, nie przekonał mnie do siebie. Kilka razy odkładałam książkę na dłużej, kiedy on wkraczał do akcji. Szkoda.
Moje pierwsze spotkanie z Panem Markiem Stelarem w wersji poważniejszej historii. Dotychczas świetnie się bawiłam na serii z Miśkiem i Szwagrem. To poważniejsze oblicze pana Marka też niczego sobie. Podoba mi sie i narracja i sposób prowadzenia historii jak również sama zagadka zagmatwana tak jak lubię. Zatem sięgam po więcej.
3+, nawet spoko historia, duet nie sposób nie polubić ;) sporo akcji, kilka ciekawych wątków, które łączą się w całość, a na koniec lekkie zaskoczenie co do sprawcy zamieszania...
Bardzo miłe zaskoczenie. Osobiście spodziewałem się przeciętnego kryminału, bez żadnych urozmaiceń, który mi wystarczy na kilka dni. Natomiast dostałem jedną z lepszych książek z tego gatunku jakie czytałem! Sposób prowadzenia historii bezbłędny, również pod względem logicznym nie dopatrzyłem się większych niedoskonałości, które często psują odbiór. Bohaterowie dobrze napisani, dodają pewnej wiarygodności wydarzeniom. Zakończenie do samego końca pozostaje niewiadomą, pomimo dozowania dużych dawek informacji. Kilkakrotnie złapałem się na myśli, że w ręce trzymam książkę napisaną przez Miłoszewskiego, co jest tylko na plus (styl opisu otoczenia, oraz zachowania bohaterów).