11 lat przygotowywała się do zemsty. Czy jej plan się powiedzie?
Zahara Pederaza to radosna, otwarta na świat nastolatka, która uwielbia malować. Ale jest też córką narkotykowego bossa, który razem ze swoim przyjacielem rządzi najpotężniejszym kartelem w Meksyku. Kiedy między jej ojcem a kolumbijskim baronem, będącym w sojuszu z prokuratorem z Nowego Orleanu, dochodzi do wojny, życie Zahary przestaje przypominać bajkę. Chroniona przez dwóch starszych braci oraz Tobiasa Rejesa, w którym od najmłodszych lat się podkochuje, nie do końca zdaje sobie sprawę, z czym wkrótce przyjdzie jej się zmierzyć. Potajemna miłość, zakazana namiętność, wszechobecne intrygi i brudne interesy sprawiają, że Zahara dojrzewa i poznaje mafijny półświatek od podszewki. I szybko uświadamia sobie, że jeśli chce wyzwolić się spod rządów brutalnych mężczyzn, musi stać się taka jak oni: bezlitosna i pełna wściekłości. Właśnie tak narodziła się Sabatia…
Jako fanka romansów mafijnych, wiele słyszałam o tej dylogii, same superlatywy. Pióro autorki miałam przyjemność poznać, każdy mnie namawiał, więc jak tylko wypatrzyłam okazję na vinted od razu zamówiłam. Książki troszkę musiały poczekać, żebym się odrobiła ze wszystkim, ale drodzy moi jak zaczęłam to myślałam, że do rana przeczytam obie części, toż to było fenomenalne. Pierwszy tom ma dla mnie jedną zasadniczą wadę, ale o tym za chwilę.
Zahara to otwarta na świat nastolatka, która uwielbia malować. Oczko w głowie swojego ojca, który nie jest byle kim, bo samym narkotykowym bossem. Kiedy w narkotykowym świecie dochodzi do kolejnych konfliktów, a nawet wojny, młoda dziewczyna dostaje wzmocnioną ochronę. Bracia stają na głowie by nic jej się nie stało, ale to nie ich towarzystwem cieszy się Zahara, tylko Tobiasa, jej pierwszej miłości, który ku jej uciesze odwzajemnia jej uczucia. Jednak przynależność do mafijnego i brutalnego świata sprawia, że miłość czasami nie wystarcza, a młoda kobieta bardzo szybko zdaje sobie sprawę z tego, że żeby stać się kimś w tym świecie i wyzwolić się spod czyichś rządów, musi się stać taka jak jej oprawcy, i tak właśnie w bólach rodzi się Sabatia.
Zacznę od tej jednej wady, a raczej tego co mi się nie podobało, czyli standardowo przeskoków czasowych. Nie jestem ich fanką, a jak mi akcja rozdział po rozdziale przeskakuje z miejsca na miejsce to już za dużo na moje biedne nerwy. Jakby to wyglądało jakby wszystko się działo po kolei, nie mnie zgadywać, autorka miała taki plan, to się poczepiam ale na tym koniec, bo cała reszta to istna petarda.
Po raz kolejny dostałam wspaniałą kobiecą postać, która bezceremonialnie wkracza do mafijnego pół światka i robi tam swoje porządki. Patrzymy jak zagubiona i nie do końca świadoma życia nastolatka zmienia się w diablicę, w królową i postrach dla niejednego mężczyzny z tego świata. Obserwujemy co działo się w przeszłości, śledzimy drogę jaką musiała przejść Zahara, która stała się tą tytułową Sabatią, patrzymy jak znika niewinna dziewczyna, jak zmieniają się jej poglądy, jak do głosu dochodzi determinacja, chęć mordu i zemsty, jak zmieniają się priorytety, jak jedna kobieta odmieniła mafijny świat, mając przy sobie tylko jeden okruszek swojej przeszłości, a która ni z tego, ni z owego pojawia się w gabinecie, i która stała się początkiem prawdziwego huraganu.
Uwielbiam książki Justyny, każda kolejna to totalny sztos, ale to co działo się tutaj, to już w ogóle. Ona sam kiedyś mi zdradziła, że to dla niej wyjątkowa dylogia, zgadzam się z tym. Ta książka jak i cała dylogia wryła mi się w umysł, gdzieś tam się jeszcze czai, a jak pisze recenzję, to na nowo widzę przed oczami to co się działo. Widzę ta kobietę, która dążyła po trupach do celu, która nie przejmowała się nikim i niczym, a mimo to grała swoją rolę, znosiła wszelkie upokorzenia by osiągnąć to co sobie zaplanowała, choć miałam wrażenie, że trochę ten moment kulminacyjny przeciągała. Jednak ten impuls na końcu tej powieści, ten kto stanął na progu jej gabinetu, miał namieszać.
Co ja wam mogę powiedzieć? No było to fenomenalnie dobre, za każdym razem jak sobie pomyślę jak długo ta książka na mnie czekała mam ochotę sobie przywalić w głowę. Ta historia porusza i boli. Dotyka najczarniejszych zakamarków człowieczeństwa, przepełniona jest krwią i brutalnością, złem, manipulacjami i intrygami, tym wszystkim czego ja wymagam od tego typu powieści, mogę tak zachwalać w nieskończoność, a to dopiero pierwszy tom. Moim zdaniem, każda fanka romansów mafijnych MUSI, no po prostu bezapelacyjnie musi przeczytać tę książkę i tę dylogię. Każda przepadnie dla niej z kretesem.
O mafii było dużo, wydawać by się mogło że niemal wszystko a jednak autorka zaskakuje i tworzy historie w której głównym ogniwem i przywódcą jest kobieta. W tej części mamy dwie linie czasowe - współczesna gdzie znamy królową Sabatie i to przeplata się ze wspomnienia, z jej historią gdy byłam zupełnie inną osobą. Sama byłam mocno zaskoczona jak bardzo te dwie wersje Zahary się różnią, i ciekawa co dokładnie doprowadziła do tego. Koniec historii przynosi część odpowiedzi lecz jednocześnie stawia kolejne pytania.
Jest mocno, nieco brutalnie ale nie jest to jeszcze w mojej ocenie przynajmniej tak bardzo mroczne. Dzieje się dużo i przyznaje, że czasami trzeba mocno się wgryźć by nadążyć za akcją i bohaterami ale pomysłowość autorki mnie zaskoczyła i to na duży plus. Te książka to zupełnie inna odsłona mafii: mnóstwo planowania, analizowania, kontroli i wyprzedzania przeciwnika. Ja jestem na tak i polecam! Końcówka co prawda mnie nie zaskoczyła, bo spodziewałam się że tak potoczy się akcja jednak możliwość sięgnięcia od razu po drugim tom była koniecznością.
Omg! Uwielbiam książki Justyny! Ten mafijny romans, przeczytałam w jeden dzień! Bardzo potrzebowałam silnej bohaterki która nie da sobie w kaszę dmuchać. Poprzeplatane wszystko intrygami, bezsilnością młodzieńczych lat i twardością jaką zdobywa się po przegranych bitwach. Od razu biorę się za drugą część, bo ta się skończyła tak, że nie można się oderwać. Będę polecać każdemu kto chce przeczytać mafijny romans z główną bohaterką która rozstawia wszystkich po kątach.