Alkoholizm jest chorobą i trzeba uzmysłowić to sobie z całą jasnością i wszelkimi konsekwencjami takiej diagnozy. Chorobą, którą można jednak pokonać, choć nie należy to do zadań łatwych. Nie wystarczy bowiem przestać pić – nawet trzeźwy pozostaje alkoholikiem... „Myślałem do dzisiaj, że moje życie to praca przerywana okresami pijaństwa. A przecież mogę widzieć swoje życie jako pijaństwo czasem przerywane okresami pracy", napisał autor. Rehab to przesłanie, świadectwo dla wszystkich, którzy borykają się z alkoholizmem, a także dla tych, którzy starają się tę chorobę zrozumieć. To książka o problemach czekających osobę, która chce przestać pić, o pytaniach, które musi sobie zadać, o odpowiedziach, które musi znaleźć, i o nadziei na poprawę. Pokazuje, jak trudne i powolne jest dochodzenie do prawdy o samym sobie, jak zdradliwy i podstępny potrafi być własny umysł. Z całą surowością demaskuje ludzkie słabości, a zwłaszcza słabości alkoholika. Ale daje wiarę i wskazuje drogę wyjścia. Nagrodzona w IV konkursie miesięcznika i wydawnictwa Znak im. księdza Józefa Tichnera w kategorii publicystyki lub eseistyki na tematy społeczne.
Very good reading about a true story of a month in AA Rehab Farm. You can realize the metamorphosis needed to be sober for rest of your life. Step by step analysis from the point of view of a sociology professor.
Jest mi trudno określić moje wrażenia po przeczytaniu tej książki. Trudno mi nawet zakwalifikować ją do jakiegokolwiek gatunku - fabularyzowany dokument pasuje chyba tylko do filmu.
Książka jest zapisem pobytu autora (?) w amerykańskim ośrodku leczenia uzależnienia od alkoholu. Bohater kryjący się za inicjałem W., człowiek wykształcony, bywały w świecie, niepasujący do stereotypowego obrazu alkoholika, zgłasza się na terapię po dwudziestu latach picia. Czytelnik dostaje do rąk coś w rodzaju pamiętnika pisanego w trzeciej osobie, odbierałam to jako próbę zdystansowania się autora od bohatera oraz objaw tendencji do intelektualizowania, która przeszkadzała mu przecież w procesie leczenia. Wracając do zawartości, oprócz dość suchych i rzeczowych opisów, co składało się na pobyt w ośrodku terapeutycznym dostajemy garść urywków z piciorysu W. oraz całkiem dużo introspekcji w duszę pijącego.
Zastanawiam się do kogo skierowana jest ta książka, a raczej kto mógłby wynieść najwięcej korzyści z jej przeczytania. Praktyczny aspekt jest w niej nieistotny, ot opis przypadku dwadzieścia lat temu po drugiej stronie Atlantyku. W warstwie emocjonalnej nie poruszyła we mnie żadnych czułych strun, choć potencjał miała wielki. Może pozwoli odkłamać mit, że alkoholik to menel? Tylko kto jeszcze w niego wierzy?
Dla mnie była to bardzo wciągająca książka, otwierająca oczy na problem alkoholizmu, o którym nic przed lekturą właściwie nie wiedziałam. Formuła dzienników/reportażu/historii innych osób wydała mi się dobrze zrównoważona, nie za sucha. Zrozumiałam na czym polega program 12 kroków, poznałam też jak głęboko skomplikowana jest psychika osoby uzależnionej.
Dobra literatura wojenna jeśli kogoś interesują wojny psychologiczne i to jeszcze domowe. Przypuszczam, że sporo dobrego mogłaby ta książka zdziałać jako lektura szkolna - dużo praktycznej wiedzy o tym jak wygląda pobocze życia i jak się wpada w poślizg.
Honest, moving, and at times brutally raw account of battling addiction. Osiatyński doesn’t sugarcoat – he shows the falls, but also the strength and hope that emerge during recovery.