Jak spotkać przywódcę Brygad Męczenników Al-Aksa i czym wtedy grozi helikopter tuż nad głową? Czy Maria i Józef mieliby szansę dotrzeć z Nazaretu do Betlejem, gdyby musieli pokonywać wojskowe checkpointy? Jak wygląda najbardziej drobiazgowa kontrola graniczna przy wjeździe do Strefy Gazy i jak żyje się w mieście, w którym zamiast odgłosu jadących tramwajów rankiem budzi hałas kolumny czołgów? Jak nauczyć się unikania miejsc, na które spadają rakiety, gdzie mieszkańcy Bejrutu jeżdżą na nartach i dlaczego w upał, by ugasić pragnienie, pije się gorącą herbatę z kardamonem?
Mam duży problem z tym autorem. Jego książki są krótkie, proste i oszczędne w informacjach. Piotr Kraśko często rozbudza moje zainteresowanie, po czym nagle przerywa i zaczyna zupełnie inny rozdział a w nim zupełnie nowy temat. Hop, bęc, zmiana! Człowiek się wciągnie a tu już po temacie. Musi szukać gdzie indziej, samemu drążyć temat, choć moim zdaniem to właśnie reporter powinien był to zrobić. To on powinien pokazać nam jak najwięcej ze świta, który zobaczył.
"Bliski Wschód" był ciekawy, nie powiem, że nie. Niektóre historie były wyjątkowe, bo przydarzyły się tylko i wyłącznie ekipie autora. Nie była to jakaś wybitna pozycja, raczej coś dla początkujących z tym regionem świata. Czytało się ją jednak szybko i łatwo, więc ostatecznie nie żałuję, że ją przeczytałam.