Śmierć na dziesięć sposobów w byłym Królestwie Polskim.
Przełom XIX i XX wieku, tereny byłej Rzeczpospolitej. Świat dymiących fabryk oraz brudnych, industrialnych ulic. Nasze stulecie od tamtego dzieli niemal wszystko, łączą zaś – brutalna siła i szemrane interesy. Mariusz Gadomski wydobywa ze stosu archiwalnych dokumentów i zakurzonych przedwojennych czasopism starą, dobrą chciwość, zawiść, pragnienie zemsty, skandale i krwawe porachunki. Ujawnia zapomniane zbrodnie sprzed lat.
„Retrozbrodnie” to dziesięć opartych na faktach historii, które do dziś wywołują dreszcz przerażenia.
Bardzo łatwo się czyta. Autor czasami stara się stylizować język, czasami o tym zapomina, ale nie wpływa to znacząco na przyjemność z lektury. Miejscami też autorowi brakowało materiałów dotyczących konkretnych zbrodni, więc dziury zalepiał "tłem historycznym", co sprawiało, że rozdziały były nierówne. Najwyraźniej było to czuć w rozdziale o morderstwie w Trojaczkowicach Małych - sam opis zabójstwa i dochodzenia zajmował może trzy strony, reszta z prawie dwudziestu stron rozdziału to opowieść o sytuacji historycznej.