Yōko Ogawa to japońska pisarka, autorka przeszło dwudziestu książek. Jest również laureatką wielu japońskich nagród literackich, m.in. nagrody im. Akutagawy, której teraz jest jurorką, nagrody Yomiuri i nagrody im. Tanizakiego. Książki Ogawy przetłumaczono na wiele języków, m.in. angielski, francuski, niemiecki i włoski. W Polsce wydawnictwo W.A.B. Wydało jak dotąd tylko dwie z jej powieści.
Główny bohater, muzealnik z zawodu, przyjeżdża do sennego miasteczka położonego w kotlinie górskiej. Cały jego bagaż stanowi niewielka walizka, w której poza kilkoma osobistymi drobiazgami, znajdują się mikroskop i „Dziennik Anne Frank” - jak się później okazuje przedmioty te odgrywają w jego życiu niebagatelną rolę. Na stację kolejową wychodzi po niego dziewczyna, w zasadzie jeszcze dziecko, która jest córką jego przyszłej pracodawczyni – bardzo wiekowej, niezwykle tajemniczej i nie budzącej sympatii kobiety. Muzealnik, którego praca polega na tym „aby jak najwięcej przedmiotów, które ześlizgnęły się ze stołu świata, pochwycić w locie i ocalić przed rozbiciem, przywracając im ich najgłębszą wartość”, zostanie przez ową kobietę poproszony o stworzenie w jej posiadłości muzeum, uporządkowanie tego, co już posiada, a także zdobycie nowych eksponatów. Muzeum, którego założenia są osobliwe, niezwykłe i od pierwszego momentu budzące lęk oraz niesmak. Muzeum, które w pewien sposób jest metafizyczne. Podobnie jak kobieta, nazywana staruchą – ona również budzi odrazę, a jednocześnie swoją tajemniczością wzbudza pewną fascynację, przy czym zbierane przez nią pamiątki, z którymi potrafi nawiązać kontakt wręcz fizyczny, są dla niej jedynym łącznikiem z przeszłością. Celem tej staruchy jest stworzenie muzeum „które przekracza granice ludzkiego istnienia”, które również „będzie miejscem wytchnienia dla starzejącego się świata”.
Muzealnik w ten sposób wkracza do świata pełnego chaosu, w którym cenne przedmioty są przemieszane z rupieciami, panuje nieporządek, nieład, niespójność. Do rzeczywistości, która nie układa się w żadną całość, a rzeczy (pozornie) do siebie nie pasują. Gdzie eksponaty generują tak silną i indywidualną aurę, że „umieszczone razem, kłócą się ze sobą”. Nawet postać dziewczynki, czyli przybranej córki staruchy, kryje w sobie dwoistość - „mówiła jak osoba dorosła, ale różne drobne gesty zdradzały jej dziecinność”.
Autorka w swojej historii, podobnie jak muzealnik, gromadzi i opisuje przedmioty. Po to, aby potwierdzić ich istnienie, dodać im znaczenia, usankcjonować byt. Zachować. Bo to jest historia o przedmiotach, które służą do podróży w czasie, do zachowywania wspomnień ulotnych chwil, a które równocześnie są lustrami, w których odbija się przyszłość. Są wycinkiem świata w miniaturze, mikrokosmosem. A symbioza pomiędzy staruchą a eksponatami to koegzystencja pomiędzy światem dotykalnym światem ulotnym, niewidzialnym, metafizycznym.
W „Muzeum ciszy” Ogawa bardzo obrazowo wykorzystała motyw ciszy. Postać nauczyciela ciszy i mnichów z jego klasztoru, wokół których nawet „powietrze zachowuje milczenie”, a „cisza snuje się między kolumnami, nasączony jest nią każdy kamień” wprowadza do niepokojącego, dosyć mrocznego świata pewien spokój, subtelność i czystość. Cisza, tak trudna przecież do zdefiniowania, u Ogawy jest wręcz namacalna.
Charakterystyczny jest również brak imion bohaterów czy chociażby nazwy wioski, w której dzieje się akcja i podobnież jest to typowe dla twórczości Ogawy. O głównym bohaterze wiemy niewiele, jeśli patrzeć z punktu widzenia zewnętrzności, mamy natomiast doskonały wgląd w jego psychikę i przeżycia wewnętrzne.
Prosta, sugestywna narracja, a równocześnie dar przekazywania, niejako pomiędzy wierszami, wielu odcieni i niuansów oraz subtelne i wnikliwe obserwacje psychiki, a także umiejętność kreowania świata, który wymyka się oklepanym definicjom – tak w skrócie opisałabym styl Yōko Ogawy.
Ta powieść jest przedziwna, niełatwa, trzymająca w napięciu, wywołująca pytania u czytelnika, ale niedająca na nie odpowiedzi. Odbiorca wpada tu w rozlewisko czasu, swobodnie przekraczając granice pomiędzy tym, co realne a tym, co wyobrażone. Wspólnie z autorką wkracza do świata Muzeum Ciszy i przestrzeni wypełnionej przez Rzeczy.
Recenzja dostępna również na straszliwabuchling.blogspot.com