Bolało jeszcze bardziej to zbiór reportaży, które powstawały w ciągu ostatnich dwudziestu lat. Dwanaście historii z całego kraju, z Przerośli Gołdapskiej, łódzkich Bałut, katowickich Bogucic, Wrotnowa, Białej Podlaskiej. Dwanaście zagmatwanych losów, a tak naprawdę jedna bohaterka – Polska B. Niechciana, zagubiona, gorzej ubrana, cierpiąca na syndrom poaborcyjny. Bolało jeszcze bardziej to niema skarga ludzi, którzy sobie nie radzą. Jednak gdzieś w tle książki Lidii Ostałowskiej znajdziemy także bezcenną opowieść o nas i naszej niewrażliwości społecznej.
Ukończyła studia polonistyczne na Uniwersytecie Warszawskim. Pracowała jako reporterka w Przyjaciółce i itd. W wyniku weryfikacji w czasie stanu wojennego została pozbawiona pracy. Współpracowała z podziemną „Solidarnością”. Po 1989 związała się z działem reportażu Gazety Wyborczej, gdzie pracowała do śmierci. Pisała o tych, którym trudniej – o mniejszościach narodowych i etnicznych, o kobietach, o młodzieży z subkultur i o wykluczonych.
Była jednym z fundatorów i członków rady Fundacji Itaka. Prowadziła wykłady na podyplomowych gender studies w Instytucie Badań Literackich PAN. Nominowana do Nagrody Literackiej Nike 2012 za Farby wodne.
Pamiętałam niektóre z tych reportaży z zamierzchłych czasów, gdy jako nastolatka z niecierpliwością co tydzień czekałam na Magazyn Gazety Wyborczej. Wtedy robiły na mnie ogromne wrażenie (a Lidia Ostałowska była dla mnie jedną z największych mistrzyń). Dziś już tak nie jest, nie jestem jakoś szczególnie zachwycona, ale te teksty pokazały mi w genialny sposób, jak bardzo - naprawdę bardzo - zmieniła się polska rzeczywistość przez ostatnie 20 lat. I to jest największa zaleta tego zbioru dla mnie, dzisiaj.
Chciałam napisać coś ogólnie, o całym zbiorze reportaży. Coś, co jest prawdą uniwersalną, ale jest to potwornie ciężkie. Każda z dwunastu opowieści jest przerażająca do szpiku kości. Każda także, jest codziennością, zwykłym dniem, pozbawioną emocji rutyną wszystkich opisanych bohaterów. A co najgorsze, jest także naszą codziennością i rutyną. Widzimy tych ludzi każdego dnia i każdego dnia odwracamy głowę z niesmakiem, politowaniem, obrzydzeniem lub dezaprobatą. Autorka pokazuje nam skalę zjawiska, informuje o tym, co dzieje się w miejscach, które mijamy szerokim łukiem a które borykają się z problemami, których skutki pojawiają się potem w nagłówkach programów informacyjnych. Książkę czytało mi się bardzo ciężko, jednak to chyba nie język autorki stanowił problem a sama tematyka. Nie byłam w stanie przebrnąć jednorazowo przez więcej niż dwie historie. Brak nadziei na lepsze jutro i beznadzieja codzienności ziejąca z tych opowieści zmusza do przemyśleń odnośnie skutków przemian 1989 roku. Nie wszystkim się udało, nie każdy udźwignął zmiany na swoich barkach i o tych, którzy nie dali rady, jest właśnie ta książka. Polecam serdecznie.
Kilka reportaży. Każdy inny. Łączy je tylko jedno - wszystkie opisują życie ludzi na terenie Polski, poza tym nic. Bo co historia Paktofoniki może mieć wspólnego z życiem rodziny, w której metodami antykoncepcji są aborcja i zabijanie noworodków? Albo żydowskie konotacje w wojnie łódzkich klubów z kazirodczym związkiem córki z ojcem, z którego rodzi się dziecko?
Nie są to historie radosne, nie są nawet optymistyczne. Pokazują nasz kraj ze strony, której nie znaliśmy, albo na co dzień za bardzo znać nie chcemy. Poza jednym wyjątkiem, opisują miejsca i sytuacje, z których nie ma ucieczki, ludzi, którzy albo nie chcą albo nie mogą zmienić swojej sytuacji.
A nawet ten jeden wyjątek, który powinien być światełkiem w tunelu, nie pokazuje radości z sukcesu. Skupia się na cenie, którą trzeba za niego zapłacić.
"Bolało jeszcze bardziej" to popis polskiej martyrologii XXI wieku. Nie jest dobrze, nie może być, tu jest Polska i tu się cierpi. Nie jest to lektura przyjemna, ale są momenty w życiu, kiedy takie opowieści są człowiekowi potrzebne. I w takim momencie zbiór reportaży Ostałowskiej jest dobrym wyborem, bo autorka pisze dobrze, więc przez jej książkę nie brnie się w sposób szczególnie uciążliwy. Tematyka jest ciężka, sama lektura już niekoniecznie.
Zbior reportazy publikowanych w prasie w latach 1990-2002. Pamietam te czasy, nawet pamietam niektore z tychze reportazy. Sporo mam sentymentu do owczesnych lat, chociaz nie wiem czy powinnam, bo to byly czasy biedy, beznadziei i swego rodzaju marazmu, kiedy to rodzice poddali sie w walce o lepsze zycie a dzieci, czyli my, dalismy nogi, wyemigrowalismy. I chociaz to cenny historyczny zapis wycinka pewnej rzeczywistosci, to i tak przykro.
"Bolało jeszcze bardziej" to zbiór dwunastu reportaży powstałych na przestrzeni dwudziestu lat. Opowiadania opublikowane w Gazecie Wyborczej doczekały się pojawienia w jednym, konkretnym miejscu, pokazując polską rzeczywistość, która nie napawa optymizmem.
Poppegerowski świat w Przerośli Gołdapskiej i okolicach, gdzie sklep przyjeżdża parę razy w tygodniu, a w tym rodzina Włodarskich z dziesięciorgiem dzieci, którzy swoim pociechom kurtkę kupują na kredyt. Jednak kiedy sołtys szuka osób do pracy, to nie widzi kolejki chętnych... Łódzkie Bałuty, gdzie nastoletni chłopcy przesiadują na osiedlu, a jedyną rozrywką jest przejście się do sklepu i zwinięcie czegoś z półki. Katowickie Bogucice podczas pierwszych spotkań Rahima, Magika i Focusa, tworzących legendarną Paktofonikę. Wieś Wrotnowo, gdzie jedna z rodzin trzyma zwłoki noworodków na strychu, bez większych przeszkód dopuszczając się dzieciobójstwa. Przyjaźń wystawiona na próbę w momencie rozminięcia się priorytetów każdego z przyjaciół. Kobieta znienawidzona przez matkę, czego powodem okazuje się kazirodcza więź z ojcem. Dzieci z okolic Czarnobyla, z którymi los obszedł się w niezwykle okrutny sposób. Życie młodzieży w Białej Podlaskiej upływające w stałym rytmie - od dyskoteki do dyskoteki. Wojna między łódzkimi klubami kibiców, gdzie największym wyzwiskiem jest nazwanie kogoś Żydem. Nieustanne kłótnie mieszkańców Birczy pod Przemyślem, wiążące się z niechęcią do pochowania Ukraińców na ich ziemi. Pani Wera, która nie lubi ludzi, a każdą chwilę poświęca na dbanie o opuszczone groby.
Każda opowieść jest inna, niesie ze sobą zupełnie różny przekaz. Ostałowska przedstawia Polskę w sposób realistyczny, pozbawiony lukru, niekiedy bardzo okrutny, smutny i nieco gorszy, biorąc pod uwagę życie w innych krajach. Najsmutniejsze jest to, że tak naprawdę przez tyle lat zmieniło się u nas niewiele - nadal w naszym państwie nie jest tak, jak powinno... Rządy zmieniają się co parę lat, a duża część obywateli ciągle ledwo wiąże koniec z końcem. Pomimo różnorodnych akcji czy interwencji, dochodzi do wydarzeń mrożących krew w żyłach. Wydawałoby się, że młodzi ludzie mają teraz więcej możliwości niż kilkanaście lat temu, jednak niewielu z nich ma szansę wybicia się, bo zazwyczaj aby móc osiągnąć coś w życiu, trzeba już na samym początku dysponować sporą gotówkę, a w naszym kraju ciężko się dorobić w sposób legalny.
"Bolało jeszcze bardziej" przeczytałam szybko, jednak dość długo przybierałam się do recenzji, ponieważ ciężko jest stworzyć parę sensownych zdań na tematy, które są tak bliskie, bo toczące się nieopodal i nie tak dawno temu. Zabrakło mi jedynie w tej książce czegoś, co spoiłoby każdą z przedstawionych historii. Lidia Ostałowska przekazuje je w dość suchy i surowy sposób, nie poddając ich do głębszej refleksji - od razu można wyczuć, iż są to po prostu felietony autorki zebrane w jednym miejscu. Niemniej miłośnicy reportaży czy realistycznych opowieści powinni zostać zaspokojeni tą lekturą - ja jestem.
Różnorodne tematy - jak dla mnie nie do końca spójne - wątek kazirodztwa, blokowisk, prawa do aborcji, młodzieży z blokowisk. Reportaże krótkie i potraktowane dość powierzchownie, jednowymiarowo.
Bardzo mi się podobały słowa z opisu: "Dwanaście zagmatwanych losów, a tak naprawdę jedna bohaterka – Polska B. Niechciana, zagubiona, gorzej ubrana, cierpiąca na syndrom poaborcyjny."
Czuć, że się ta książka trochę zestarzała, ale to dobrze - dobrze wiedzieć, że coś się w tej Polsce zmienia (chociaż czy aby na pewno?). Dwa pierwsze reportaże dla mnie trochę przyciężkawe, źle mi się je czytało. Potem już tylko lepiej. Choć frustrują mnie te niedopowiedzenia, przydałby się dalszy ciąg historii, przecież minęło tak wiele lat (np. historia z Ukraińcami i pomnikiem).
Lidia Ostałowska była jedną z najwybitniejszych polskich reportażystek zmarłą w 2018 roku.
Jej umiejętność słuchania widać w każdym z zawartych w książce reportaży, w których opisuje Polskę B, Polskę zapomnianą, Polskę na uboczu, Polskę gdzie na przemiany społeczne, które zaszły po 1991 roku nikt nie był przygotowany.
Książkę otwiera reportaż o Przerośli Gołdapskiej zagubionej między Warmią i Mazurami, a Podlasiem, gdzie po likwidacji PGR-ów, ludzie od dziesiątków lat z pokolenia na pokolenie są na zasiłkach dla bezrobotnych.
Bohaterką tej historii jest Włodarska, która jak wiele innych podobnych jej kobiet, której mąż został bez pracy, musiała wystarać się o zasiłek, musiała zadbać, aby dzieci miały buty, to ona wyszukiwała w “second handach” ubrania, to ona kupowała, czasami na kreskę, kilkanaście bochenków chleba tygodniowo, żeby dzieci miały co jeść.
Blokersi i chuligani z łódzkich Bałut nie widzący dla siebie lepszej przyszłości, ani perspektyw, którzy po ukończeniu szkół nie mieli co ze sobą zrobić, opowiedzieli reporterce o otaczającej ich beznadziei i wegetacji.
Magika z hip-hopowej grupy Paktofonika, Polska poznała po filmie Leszka Dawida z 2012 roku “Jesteś Bogiem”. Dla Magika, chłopaka z blokowiska, sukces okazał się ciężarem nie do udźwignięcia. Mając zaledwie 22 lata, Magik skoczył z ostatniego piętra wieżowca.
Wanda od wielu lat spędza życie w więzieniu za zamordowanie swoich nowo narodzonych dzieci. Ale czy tylko ona powinna ponieść karę za te zabójstwa? W reportażu “Worek” ścieżki prowadzą do innych osob, ktore możliwe, że były również winne, niestety tylko Wanda została osadzona w więzieniu.
Ostałowska nie unika tematów bardzo wrażliwych, takich jak kazirodztwo czy trauma post aborcyjna.
Przypomina też historię białoruskich sierot, które po wybuchu w Czarnobylu przyjechały do Polski i zostały adoptowane przez polskie rodziny. Niestety rząd w Mińsku zaprotestował i nakazał powrót dzieci do Białorusi.
Fajne reportaże. Pozwalają spojrzeć na Polskę z innej strony. Przypomnieć sobie, że nie wszędzie jest różowo i idealnie. Historie smutne i ciężkie. Czasem trudne do uwierzenia. Z wielu wyłania się okrucieństwo, degeneracja, brak perspektyw. Ale są też ludzie, którzy mimo niesprzyjającego urodzenia walczą o siebie i prą do przodu.