Nic nie poradzę, że mam słabość do świata Ultimate. Czy to Spider-Man czy X-men, z racji oderwania tego uniwersum od głównego Marvela, autorzy mogą sobie pozwolić na więcej. Tu ktoś zginie, kogo normalnie by śmierć nie dotknęła, a to ktoś ma inny origin i zachowuje się inaczej.
Początek do jednak Profesor X, który działa w pojedynkę. Mutant atakuje bank w celu rabunkowym i szef X-menów musi działać tak, aby nikomu nie stała się krzywda. Może być trudno, bo młodzieniec nie jest wrażliwy na jego moce, a ekipa podopiecznych jest daleko. Gdzie indziej Rogue i Gambit znajdują się na gigancie. Problemem może być pojawienie się innego mutanta, który ma jawną zadrę z bohaterką.
Jeszcze w innym miejscu Storm rusza aby znaleźć Wolverine, a jednocześnie dopada ją jej przeszłość, co ładnie pozwala na dynamiczną współpracę tego duetu. Niemniej wisienką na torcie jest wątek pewnej mutantki, która z racji niestabilnych mocy trafia do celi, którą dzieli z Magneto. Jak się okazuje potężny mutant ma zaplanowany własny plan, aby uciec z miejsca izolacji. A przybycie młodej kobiety stanowi tylko pierwszy krok ku temu...
Vaughan wydaje się być autorem, który rozumie dobrze młodszych bohaterów. Tam Runaways, tu dorastający X-men. I wychodzi mu to naprawdę dobrze. Jego historia ma wiele zaskoczeń (choć finał tego zbioru jest przewidywalny) i jest świetnie rozpisana z tempem akcji. Swoją drogą całość wygląda też świetnie, ale nazwisko Immonen w stopce oznacza z reguły naprawdę fantastyczną kreskę.