Mori, dwunastoletnia córka Szklarki, jest niezwykłym dzieckiem: błyskawicznie się uczy, maluje tak, jakby ćwiczyła pod okiem mistrzów. Jej niebywałe zdolności są wręcz przerażające. Na dodatek Szklarka nie umie rozmawiać z córką. Czy odmienność Mori ma jakiś związek z tajemniczymi instruktorkami z Wyspy Sierot? Pewnego dnia rodzina Szklarki otrzymuje nieoczekiwane zaproszenie. Wizyta u niesympatycznej Pepperii przebiega zadziwiająco dobrze, do momentu kiedy Mori wraz z przyjaciółkami znika bez śladu... Dalszy ciąg Herbaty szczęścia to pełna tajemnic, magii i humoru znakomita lektura dla nastolatek i ich rodziców.
Agnieszka Grzelak (ur. w 1967) – polska pisarka, tworząca bajki dla dzieci, książki o tematyce fantastycznej, a także literaturę kobiecą (powieść "Matecznik", w formie dziennika matki wielodzietnej). Amatorsko zajmuje się sztuką użytkową i malarstwem. Jest absolwentką Akademii Medycznej w Warszawie. Po studiach pracowała w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie, w poradni dla kobiet karmiących piersią. Gdy została matką, zajęła się domem, a amatorsko pisarstwem oraz sztukami plastycznymi (malarstwo, zdobnictwo, haft, patchwork itp.). Wraz z mężem, Szymonem Grzelakiem (psychologiem, autorem m.in. programu profilaktycznego Archipelag Skarbów oraz książki "Dziki ojciec", Wydawnictwo "W Drodze", 2009), współprowadziła warsztaty dla młodzieży oraz dla rodziców i nauczycieli. Swoje prace plastyczne prezentowała na kilku wystawach. Ma cztery córki, mieszka pod Warszawą.
Oceniłabym ją znacznie wyżej, gdyby nie wszechmocna Mori. Uwielbiam bohaterów, kreację świata, elementy fantastyki i w ogóle pomysł na historię. Jednak to, że Mori może poradzić sobie dosłownie ze wszystkim, jest zwyczajnie denerwujące, odbiera jakiejkolwiek zaskoczenie wydarzeniami, czy strach, czy da sobie radę.
Kontynuacja "Herbaty szczęścia" znacznie zyskuje w porównaniu ze swoją poprzedniczką - głównie dzięki częściowemu zastąpieniu monotonnej narracji Thei fascynującym światem wewnętrznym jej córki. Akcja toczy się wartko na kilku płaszczyznach, dlatego czytelnik nie może się nudzić. Trzeba jednak przyznać, że troszkę za dużo tu cukierkowości i szczęśliwych zbiegów okoliczności.
Kontynuacja „Herbaty szczęścia” skupia się na Mori, dwunastoletniej córce Szklarki, która ma niezwykłe zdolności - błyskawicznie się uczy, widzi emocje innych w formie kolorowych poświat i potrafi przenosić przedmioty siłą woli - a to i tak nie wszystko, lecz nie potrafi porozumieć się z rówieśnikami ani z rodzicami. Jest dzieckiem o wielu zainteresowaniach, które nie potrafi siedzieć spokojnie w miejscu. 🙇🏼♀️
Pewnego dnia rodzina Szklarki otrzymuje zaproszenie do Pepperii. Wizyta przebiega spokojnie, aż do momentu, gdy Mori wraz z przyjaciółkami - przybranymi córkami Chamomilli, z którą Szklarka zna się od czasów ich pobytu na Wyspie Sierot, nagle znika bez śladu - tak zaczyna się właściwa akcja drugiego tomu, pełna zagadek i nieoczekiwanych wydarzeń.👀👥
Jak na swoje czasy książka wydawała mi się bardzo futurystyczna - na przykład przy opisie przeprawiania się Mori przez pustynię, gdzie pojawiają się latające pojazdy i wiele innych zaawansowanych przyrządów, które nadają historii wyjątkowego klimatu. Nie jest to jednak wyrwane z kontekstu, ponieważ samo pochodzenie instruktorek jest nie z tego świata.🏜️🛸
Książka jest równie napchana akcją jak pierwsza część - wyjaśnia wątki sprzed lat i dostarcza nam wiele nowych, jednak mimo tych wszystkich elementów i tego, że jest krótka, ciężko było mi zabrać się, żeby ją dalej czytać (bardzo możliwe, że to kwestia pogody i zmęczenia, więc tu nie napiszę że książka była nudna itp.)
Cieszę się że rozpoczęłam czytać tę serię. To dla mnie takie książki na rozluźnienie po dniu w pracy. Lekkie i przyjemne. Do tego tak pięknie ukazują co jest w życiu ważne. Ni e władza czy pieniądze, a miłość, przyjaźń czy bycie dobrym i uczciwym. Ja jestem idealistką chciała bym żeby ludzie byli dla siebie bardziej życzliwi i aby to dobro zawsze zwyciężało i te książki mi to dają. Są dla mnie jak ciepły kocyk.
Do posłuchania jako luźna opowieść spoko, ale fakt że wszystkie dziewczyny z Wyspy Sierot wychodzą za mąż za hrabiów, księciów itd. brzmi jak mało oryginalna bajka Disney’a. A Szklarka ze swoim nudnym i przerażonym podejściem do życia po prostu nie da się lubić. Zachowuje się jakby nikogo nie lubiła, a między nią a jej mężem nie ma krzty chemii.
This entire review has been hidden because of spoilers.
2.5⭐ Ten świat jest taki fajny i tak ciekawy,ale to postacie są strasznie napisane,mają jedną cechę charakteru albo w ogóle.Mori "it girl" jedna z gorszych o jakiej czytałam. Fabularnie dobre to też nie jest,a od dialogów skręca,jedyne co ta książka w sobie ma to ciekawy pomysł na świat.