Akcja książki rozgrywa się w nieprzyjaznych czasach. Kreska, jedna z bohaterek, mieszka z dziadkiem - znanym czytelnikom z poprzednich tomów nauczycielem polskiego, profesorem Dmuchawcem. Jej rodzice zniknęli, o czym w wydanej w 1986 roku i poddanej cenzurze książce się nie mówi, podobnie jak o przyczynach zniknięcia ojca Borejko (z kolejnych części dowiadujemy się, że był od 1981 w więzieniu za rozprowadzania tzw. 'bibuły'). Schorowany profesor Dmuchawiec już nie pracuje; niegdyś pełnego entuzjazmu wychowawcę dręczą wyrzuty sumienia, że jego uczniom nie powiodło się za dobrze w życiu – boi się spotkania ze swoją ulubienicą Gabrysią, którą mąż porzucił, zostawiwszy z małą córeczką. Profesor lęka się zobaczyć załamaną i przybitą kobietę zamiast dawnej tryskającej entuzjazmem dziewczyny.
Jego wnuczka Janina, nazywana przez wszystkich Kreską, chodzi do tej samej szkoły, w której on niegdyś pracował. Czuje się tam tłamszona i nieszczęśliwa, nie radzi sobie z matematyką, a do tego ma problemy z wychowawczynią - chłodną i wymagającą Ewą Jedwabińską, traktującą uczniów nie jak żywe, myślące istoty, ale jak pozbawione uczuć obiekty badań psychologicznych. W dodatku w domu wiecznie brakuje pieniędzy, więc Kreska dorabia szyciem, jednocześnie sama ubiera się w ciągle przerabiane na drutach swetry i rzeczy szyte ze starych ubrań. Pociechą dla niej jest przyjaźń z sąsiadem, starszym kolegą ze szkoły Maćkiem Ogorzałką, jednak kiedy skrycie zakochana w nim Kreska odkrywa, że sam Maciek stracił głowę dla innej – pięknej, efektownej i świetnie ubranej Matyldy, a sam zajęty nową dziewczyną Maciek przestaje mieć czas dla Kreski, ich przyjaźń zaczyna się chwiać.
Jednocześnie po Jeżycach chodzi mała, wiecznie umorusana dziewczynka, puka do domów, przedstawia się jako Genowefa Pompke, Trompke, Zombke, Rombke, Sztompke, Lompke lub Bombke (naprawdę nazywa się Aurelia Jedwabińska) i wprasza się na obiadek. Mimo że wszystko jest na kartki, a u większości mieszkańców Jeżyc się nie przelewa, nikt nie odmawia tajemniczej małej dziewczynce i ma zawsze dla niej talerz tytułowego rosołu. Tymczasem jej matka, z którą dziecko nie może znaleźć porozumienia, nie ma pojęcia o wędrówkach córeczki.
Małgorzata Musierowicz (b. January 9, 1945 in Poznań, Poland) is a popular Polish writer, author of many stories and novels for children and teenagers, but read with pleasure by adults too.
Ta część nie zachwyciła mnie tak jak poprzednie. Główną osią historii jest tajemnicza dziewczynka Genowefa, która łączy swoją osobą historię znanych nam już bohaterów i nową postać - Kreskę. Mimo że jest całkiem sympatycznie i nadal czuje się duch Jeżycjady, to historia Gienii była nie tylko przewidywalna, ale też zwyczajnie mało ciekawa. Bardziej interesowały mnie wątki poboczne. Nie było też tak uroczo i śmiesznie jak zwykle bywa, choć nadal mamy ładne przesłanie w finale.
kocham kocham kocham i uwielbiam, humor, styl pisania, uczucia, przesłanie. ludzie mówią, że "hjsjsjsjdje no ale jej książki są zbyt cukierkowe" a moim zdaniem szczęśliwe zakończenia małgorzaty musierowicz są sto razy głębsze, bardziej kompleksowe i mniej... wygodne? niż smutne zakończenia innych autorów.
4.5 ogólnie historia jest strasznie głupia, ale styl autorki, który mi się podoba, cały klimat dawniejszych czasów, część wydarzeń całkowicie to rekompensuje. ta ksiazka tak mnie wciągnęła!!! Jak nic od bardzo dawna
Po nieplanowanej przerwie w lipcu wracam do czytania Jeżycjady. Od ostatniego tomu minęły 4 lata i wiele zmieniło się i w Polsce, i u Borejków.
Na ulicach jest mroźno, szaro i beznadziejnie, co rusz ruch samochodów zatrzymywany jest przez pędzące samochody pancerne i policyjne, rodzice znikają, w sklepach jest pusto - jednym słowem warunki życia są tragiczne. Także u Borejków nastąpiły zmiany - Gabrysia jest samotną matką, jej mąż wyjechał do Australii i słuch po nim zaginął. Ale to nie Borejkowie są głównymi bohaterami tej książki, choć ważną rolę odgrywa w niej kamienica przy ulicy Roosvelta 5 i znane już z poprzednich tomów postacie. W centrum akcji stoi jednak Kreska czyli Janina Krechowicz, wnuczka profesora Dmuchawca, która przeprowadziła się do niego z Wrocławiu, po zniknięciu rodziców, i rozpoczyna naukę w pierwszej klasie liceum.
Kreska niespecjalnie dobrze czuje się w nowej szkole. Jej klasa nie jest zbyt zgrana, ona sama nie nawiązała żadnych przyjaźni, a wychowawczyni jest odpychająca i surowa. Do tego pomagający jej w matematyce Maciek zakochuje się w zblazowanej Matyldzie zamiast zwrócić uwagę na nią. Pikanterii zawirowaniom miłosnym Kreski dodaje mała dziewczynka. Genowefa Bombke vel Lompke vel Trombke wędruje od mieszkania do mieszkania, gdzie z rozkoszą zajada się domowymi obiadkami i wdycha rodzinne ciepło. Geniusia zdobywa serca wszystkich mieszkańców, a każda rodzina chętnie dzieli się z nią tym, co ma.
O miano głównej bohaterki piątej części Jeżycjady walczą przez całą książkę dwie postaci - osiemnastoletnia Kreska oraz sześcioletnia Genowefa. Ta pierwsza, uczennica liceum, od czasu kiedy jej rodzice zniknęli (w czym ówczesna władza zdaje się mieć wydatny udział), mieszka z dziadkiem. Jej rola w tej opowieści ogranicza się do delikatnej przemiany duchowej oraz ciągłych westchnień do niejakiego Maćka Ogorzałki. Druga z kolei postać jest osobą wielce tajemniczą. Zjawia się codziennie u innej z jeżyckich rodzin, wprasza się "na obiadek" i nierzadko miesza w życiu rodzinnym w sposób znaczący. Nikt nie wie, kim jest to dziecko i gdzie są jego rodzice. W założeniu, Czytelnik nie wie tego również, choć zagadka ta jest w praktyce banalnie prosta do odgadnięcia.
Fabuła więc w "Opium" szwankuje. Czy jest to więc książka zła, albo przynajmniej kiepska? Zdecydowanie nie. Tym razem, Musierowicz skupiła się na zarysowaniu tła społecznego, przedstawieniu umęczonych systemem ludzi, którzy dzień po dniu szukają sposobu na poradzenie sobie z przytłaczającą rzeczywistością. Radzą sobie, lub nie, w różny sposób, a ich starania są tym, co w tej części serii jest godne uwagi.
Nie jest to najlepsze dzieło Autorki, zdecydowanie nie. Ale pewnej przyjemności z lektury, odmówić mu nie można.
Klimat Poznania roku '83 jest przygnębiający. W tajemniczych okolicznościach znikają ludzie i nikt nie wspomina głośno o tym, gdzie są, brakuje jedzenia, po produkty spożywcze trzeba stać w gigantycznych kolejkach, bez nadziei na powodzenie, wszyscy są podejrzliwi, wiele osób ma problemy w pracy, a w dodatku po kamienicach buszuje złodziej kradnąc bezpieczniki. Brzmi to trochę, jak pierwowzór "Czasu Apokalipsy". A właśnie w tej aurze zagubienia i smutku pojawia się mała iskierka - uśmiechnięta dziewczynka, która chodzi po obcych domach wpraszając się na obiadek. I o dziwo, pomimo tych trudnych czasów, obiadki zawsze dostaje, a nawet jest serdecznie zapraszana na kolejne. Mała Geniusia, znana pod różnymi nazwiskami, uczestniczy w cudzym życiu rodzinnym, jest świadkiem kłótni, wzruszeń, podejmowania ważnych decyzji, sama mówiąc o sobie niewiele. Jeżeli ktoś by ją natomiast przycisnął okazałoby się, że w cudzych domach szuka ciepła i zrozumienia, którego w ascetycznym mieszkaniu swoich wiecznie zapracowanych rodziców jej brakuje. Kiedyś nie doceniałam tej powieści, gdyż wydaje mi się, że nie do końca rozumiałam delikatne aluzje, tajemnicze zniknięcia, specyfikę tamtych czasów. Teraz to moja ulubiona część Jeżycjady. Najbardziej dojrzała, przemyślana i po prostu cudowna.
Mam wrażenie, że po przeczytaniu tej książki po raz kolejny, zrozumiałam więcej niż za poprzednim razem. Zapewne pomógł w tym dopisek od Autorki tłumaczący konieczność pisania takiego, jaki nakazywała cenzura, czyli ukrywania opisu realiów między wierszami, m.in. o stanie wojennym i życiu w PRL. I tak szczerze, dotarło do mnie po raz kolejny w życiu, że to wszystko wcale nie jest tak odległe i, co mam wrażenie jeszcze bardziej zrozumiałam, a co zabrzmi straaasznie głupio i naiwnie, to, że te wspomniane realia RZECZYWIŚCIE miały miejsce!
nadal jedna z moich ulubionych części, nawet jeśli bracia Ogorzałka bywają wkurzający w pewnych aspektach (nadal potrafią być śmieszni jako postaci though). do tego trochę ciekawie się to czyta wiedząc, co się wydarzy w kolejnych tomach i jak prawdziwe są przeróżne złożone tu obietnice.
also – kocham Kreskę i Gabrysię też. a Genowefa jest iconic, plus zawsze strasznie lubię relacje wszystkich z nią!!!
Bardzo nie lubiłam tej książki jak byłam młodsza. Czytając ją teraz odkrywam bardzo dużo zalet, jest slodko-gorzka, wzrusza i cieszy, daje nadzieję na przyszłość
nie przepadam za postacią genowefy, ale może to nie tak, że jestem niechętna do niej, co do tego chodzenia po mieszkaniach... niby to ma być słodkie i urocze, ale nie wiem; dla mnie jest okropne. poza tym wątkiem całkiem mi się podobało.
okej mam nadzieję, że to nadal jest w kanonie lektur - bo powinno!! na ten moment jest to moja druga ulubiona część; bardzo podobało mi się rozwinięcie tak wielu perspektyw i ogólnie ilość bohaterów, którzy mieli swój czas i historię! oczywiście najlepiej się czyta ze znajmością poprzednich części, ale uważam, że jest to bardzo uniwersalna treść i nawet bez większej wiedzy o serii można przeczytać i wszystko się ogarnie (no oprócz tego co się stało z ojcem Borejko, bo tego ja nawet nie wiem.) wątek, który bardzo mnie wzruszył to zdecydowanie relacja Ewy i Aurelii… i cała myśl przewodnia tego tomu: nigdy nie jesteśmy sami, wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i powinniśmy traktować siebie ze zrozumieniem i miłością oraz sobie pomagać! zdecydowanie kocham ten tom i będę chętnie do niego wracać, a tak poza tym to mam wielkiego crusha na Gabrysi Borejko… no totalnie ją uwielbiam w tym tomie! i tak jak w „Kwiecie kalafiora” mnie denerwowała to tutaj pozostaje mi tylko się rumienić lo
To jest zdecydowanie najlepsza cześć całej Jeżycjady. Już zapomniałam jaka jest ciepła i emocjonalna. Końcówka wycisnęła ze mnie łzy, a o to nie jest tak łatwo, więc oficjalnie daję jej 5 gwiazdek.
Czytałam tą książkę jako dziewczyna wchodząca w wiek nastoletni. Sięgnęłam po nią gdy była lekturą szkolną. To właśnie dzięki niej zaczęłam czytać co raz więcej. Od tamtego czasu minęło już prawie 8 lat i chcę wrócić do całej serii ❤️
Całkiem przyjemna pozycja od Musierowicz, luźna opowiastka o nastoletniej miłości oraz wychowaniu młodzieży w dobie stanu wojennego (przez to trochę ciemniejsza niż wcześniejsze). Protagoniści Maciek i Janka czasem są uroczy, a czasem kretyńscy (zwłaszcza Maciek). Jest też stara dobra konfrontacja stare vs nowe, i, jak to u Musierowicz, stare wygrywa.