What do you think?


Jeżycjada #15
Język Trolli
"Język Trolli" opowiada o przyjaźni Józefa Pałysa i Stanisławy Trolli. Pewnego dnia Józef spotyka Trollę w szkole i od razu mu imponuje ponieważ sprzeciwia się wicedyrektorce, która każe Trolli zdjąć kapelusz. Staszka nazywa go Pepe, jest to skrót od włoskiego imienia Giuseppe. Spotykają się później w sylwestra i planują wyjazd do Gniezna. W drodze przypadkiem Trolli spada kapelusz i widać, że nie ma włosów... W czasie podróży Laura Pyziak - kuzynka Józinka - po raz pierwszy w życiu spotyka swojego ojca. Józef Pałys ma również kuzyna od strony cioci Gabrysi, a mianowicie Ignacego Grzegorza Strybę, z którym nie ma zbyt przyjaznych stosunków. Jednak w końcu ich stosunki zaczynają się poprawiać. Niestety Trolla musi wyjechać do rodziców, do Niemiec. W ciągu całej książki przewijają się też inne postacie m.in. pozostała cześć rodziny Borejków.
207 pages, Paperback
First published January 1, 2004
About the author
Małgorzata Musierowicz
55 books346 followersMałgorzata Musierowicz (b. January 9, 1945 in Poznań, Poland) is a popular Polish writer, author of many stories and novels for children and teenagers, but read with pleasure by adults too.
She is the sister of poet and translator Stanisław Barańczak.
She is the sister of poet and translator Stanisław Barańczak.
Ratings & Reviews
Friends & Following
Create a free account to discover what your friends think of this book!
Community Reviews
Displaying 1 - 30 of 67 reviews
December 24, 2023
fakt że czytając to w wieku 9 lat chciałem być jak Józek (1. męski mężczyzna 2. rudy 3. małomówny in a cool way), a wyrosłem na nerdowskiego twinka który nie umie się zamknąć skdhdkjd (i dalej nie jestem rudy...).
also: Fryderyk w tym tomie powinien zamknąć mordę, strasznie mnie wnerwił.
also: Fryderyk w tym tomie powinien zamknąć mordę, strasznie mnie wnerwił.
September 22, 2024
jozinek byłby świetną lesbijką
January 1, 2025
na swój sposób zabawne i miłe, ale jednocześnie tak, że się wynudziłam podczas słuchania.
September 30, 2016
Obawiam się, że powoli wkraczam na ten etap Jeżycjady, gdy kolejne tomy są tak przesłodzone i nierealne, że aż zęby przy czytaniu bolą. Głównym bohaterem Języka Trolli jest Józinek - dziewięcioletnie dziecko, oczywiście idealne. Józef jest odpowiedzialny, zaradny, troskliwy, milczący. Jego jedyną wadą jest niechęć do kuzyna Ignasia. Mając za matkę postrzeloną i gadatliwą Idę a za ojca wiecznie nieobecnego lekarza, Józef w wieku dziecięcym jest głową rodziny. Zajmie się siostrą, podsunie rozwiązanie, pomoże, zadba o posiłek. Ideał. Ale to nie jedyna nierealna postać w tej książce.
Tytułowa Trolla to dziewczynka równie nietuzinkowa jak Józinek. Starsza od niego o kilka lat, chodzi do tej samej szkoły, Józef poznaje ją przypadkiem podczas lekcji zastępczej i od razu się w niej zakochuje. Stanisława Trolla ma bowiem wyjątkowy dar zjednywania sobie ludzi, epatowania dobrem, a do tego jest wyjątkowa. O jej życiu zbyt wiele się nie dowiadujemy - czytelnik oczywiście, w przeciwieństwie do Józefa, domyśla się, że dziewczyna jest ciężko chora. Trolla otoczona jest rodziną siostry, która wyszła za mąż za obywatela Jamajki. Ta rozśpiewana i muzykalna rodzina prowadzi otwarty, pełen dzieci dom - coś jak Borejkowie tylko bardziej egzotycznie. Dlaczego Stasia mieszka z nimi, a nie z rodzicami za granicą i skąd właściwie się tam znalazła i kto się nią opiekuje, nie jest specjalnie jasne. Zakładam, że jej talent muzyczny był przyczyną zamieszkania z siostrą (Stanisława nagrywa płytę ze szwagrem), ale nie jest to dla mnie dostateczne wytłumaczenie w obliczu ciężkiej choroby dziewczyny.
Ciąg dalszy: https://przeczytalamksiazke.blogspot....
Tytułowa Trolla to dziewczynka równie nietuzinkowa jak Józinek. Starsza od niego o kilka lat, chodzi do tej samej szkoły, Józef poznaje ją przypadkiem podczas lekcji zastępczej i od razu się w niej zakochuje. Stanisława Trolla ma bowiem wyjątkowy dar zjednywania sobie ludzi, epatowania dobrem, a do tego jest wyjątkowa. O jej życiu zbyt wiele się nie dowiadujemy - czytelnik oczywiście, w przeciwieństwie do Józefa, domyśla się, że dziewczyna jest ciężko chora. Trolla otoczona jest rodziną siostry, która wyszła za mąż za obywatela Jamajki. Ta rozśpiewana i muzykalna rodzina prowadzi otwarty, pełen dzieci dom - coś jak Borejkowie tylko bardziej egzotycznie. Dlaczego Stasia mieszka z nimi, a nie z rodzicami za granicą i skąd właściwie się tam znalazła i kto się nią opiekuje, nie jest specjalnie jasne. Zakładam, że jej talent muzyczny był przyczyną zamieszkania z siostrą (Stanisława nagrywa płytę ze szwagrem), ale nie jest to dla mnie dostateczne wytłumaczenie w obliczu ciężkiej choroby dziewczyny.
Ciąg dalszy: https://przeczytalamksiazke.blogspot....
January 30, 2022
lubię tą część, przyjemnie się czyta
September 23, 2026
Jestem w szoku, że tak wysoko oceniam. Autorka opisala zachowanie 9 latka tak, jakby ktoś jej przedstawił koncept 9 latka i reszte musiała sobie sama wymyślić. Miągw- przepraszam - Ignacy Grzegorz Stryba do odstrzału i obawiam się, że grozić mu to będzie jeszcze przez kilka części. Dyskusja o seksie i pruderyjności, choć nieudolnanie poprowadzona (Shoppe co ty gadosz, że jej ciąża to wina Borejków i braku mówienia o seksie, a kto jej wihajstra wsadził?), nie była na moim Bingo Jeżycjadowym. Nie wiem w sumie skąd taka ocena wysoka, ale coś mnie urzekło w tej części. Może to monologi Józefa (z którym się w pewnym stopniu utożsamiam xD), może ciepło rodziny Oracabessa (chociaż zabiła mnie ilustracja Musierowicz przedstawiająca głowę rodu, normalnie jak w średniowieczu gdy podróżnicy rysownikowi opisywali zamorskie zwierzęta). Myślałem, że Jeżycjada już się nie chyli, a zmierza wspomagana grawitacją ku upadkowi, ale jednak byłem w błędzie. Literatura wysoka? Czy po 15 częściach mamy jeszcze wątpliwości, że nie? Ale za to nadal przyjemna seria. Chociaż dobrze, że bohaterką nie była 9 letnia kuzynka. Obawiam się, że tak małych sukien ślubnych nie szyli.
April 9, 2024
„Wszystko było niby zamazane, a jednak nadzwyczaj wyraźne. Jak nigdy. Zobaczył na przykład, na regałach, w jasno oświetlonym przedpokoju, setki i setki książek; wszystko, co kiedykolwiek się zdarzyło i o czym kiedykolwiek pomyślano, zostało opisane - wszystkie smutki, rozstania, radości i powroty. To była także jego biblioteka.
Zobaczył też w kuchni, przy starym stole, pośród wiernych, dobrych ludzi, którzy stanowili jego rodzinę, wolne krzesło. To było jego miejsce. Nic na świecie nie mogłoby sprawić, żeby tego miejsca tu dla niego zabrakło.”
Wspaniały był Józinek, a nie spodziewałam się tego po nim wcale!
Zobaczył też w kuchni, przy starym stole, pośród wiernych, dobrych ludzi, którzy stanowili jego rodzinę, wolne krzesło. To było jego miejsce. Nic na świecie nie mogłoby sprawić, żeby tego miejsca tu dla niego zabrakło.”
Wspaniały był Józinek, a nie spodziewałam się tego po nim wcale!
August 6, 2023
To się tak dziwnie czyta, bo to chyba od tej części zaczął się mój zgrzyt z Jeżycjadą. Fajnie wiedzieć co dalej u lubianych postaci, ale dzieci, którzy się zachowują jak dorośli... Na Jowisza, Józinek ma 9 lat, a nie 30!
December 31, 2024
Uwielbiam Józinka. Obok Robrojka to moja ulubiona męska postać Jeżycjady. Nawet jako małolat ma tyle celnych myśli. Natomiast podczas lektury tej części spostrzegłam, że synowie rzeczonego Robrojka są w serii potraktowani nieco po macoszemu. A może mi się tak tylko wydaje?
November 6, 2020
Z sentymentu do całej serii i poczucia wewnętrznego ciepła, gdy powracam do Jeżycjady- 3.5. Niezmiennie jest to mój comfort read i nie oczekuję niczego więcej :)
January 21, 2022
to takie dziwne uczucie, po wielu latach robić reread jakiejś ksiazki/czytac jej analize/both i odkrywać ze wcale nie jest ona taka cudowna i ciepła jak się za dzieciaka myślało. no rany.
April 28, 2026
Zajebiście mnie nie interesowała fabuła tej części. Nie mam pojęcia, o czym była i nie do końca miała sens. Tyle dobrego, że jest krótsza od reszty
October 1, 2022
3,9/5. Książka jak każda z tej serii, klimat jej to dla mnie coś cudownego, a końcówka mnie wzruszyła
June 18, 2025
To jest moje miejsce w książkach, nie ma dla mnie nic bardziej komfortowego niż ta seria. Ten tom był wyjątkowo zabawny, mam wrażenie, że kilka razy parskałam pod nosem. Bardzo przeżywam tę serię, myślę, że to jedna seria z nielicznych, którą lepiej słuchać w audio, czyta sama autorka, a poza tym jest też muzyka. Są tomy, które kocham bardziej i są te, które też są świetne, ale nieco mniej. Niezmiennie są to moje ukochane książki, które wciskam każdemu 🫶🏻🫶🏻.
February 14, 2024
Chyba już napisałam to po przeczytaniu jednego z poprzednich tomów, ale naprawdę widać jak świat się zmienia i idzie na przód. Dzisiaj nie wyobrażam sobie braku (słusznego!) oburzenia na tak liczne użycie słów "Murzyn" i "grubaska". Fat shaming w tych książkach jest obecny co rusz i za każdym razem mam nadzieję, że to już ostatni raz.
November 17, 2009
Jeżycjada w swoim czasie była fenomenem, ale w ciągu ostatnich 10 lat pojawiło się mnóstwo książek dla dzieci i młodzieży, które przegoniły tą serię. Powtórzę raz jeszcze - formuła wyczerpała się kilka tomów temu. Dla wielkich fanów.
January 31, 2023
Najlepsza scena: dziadkowie Borejko rozmawiający z Fryderykiem.
Najgorsza rzecz: słowo na „M” użyte przynajmniej kilka razy. Rozumiem, że książka wyszła w 2004 roku, jednak powinno to zostać zmienione w nowych wydaniach, również elektronicznych.
Najgorsza rzecz: słowo na „M” użyte przynajmniej kilka razy. Rozumiem, że książka wyszła w 2004 roku, jednak powinno to zostać zmienione w nowych wydaniach, również elektronicznych.
May 5, 2011
Wprawdzie wolę pierwsze tomy Jeżycjady, ale "Język Trolli" naprawdę bardzo mi się podobał - przyjemna, ciepła książka. Urzekła mnie jakieś 20 lat po pierwszym kontakcie z książkami Musierowicz.
Read
January 2, 2026Czy w Polsce, a raczej poznaniu żyją trolle? Nie, choć można powiedzieć, że tak. A raczej jedna – Trolla. Choć „Język Trolli” wskazuje na nią jako punkt centralny, książka opowiada o innych relacjach, dla których Trolla jak i jej język są katalizatorami zmian.
W sumie w tym krótkim akapicie możnaby podsumować chyba pierwszy przeczytany przeze mnie w pełni tom „Jeżycojady”. „Opium w rosole” czytałem, podobał mi się i był chyba nawet lekturą, ale… z jakiegoś powodu nie miałem czasu skończyć. I nie wróciłem.
Teraz „Język Trolli” Małgorzaty Musierowicz również był lekturą, ale dla konkursu kuratoryjnego, jak „Szeptane” Pawła Beręsewicza. I jak druga lektura przedstawiała raczej niszczącą rolę języka i komunikacji, tak teraz omawiana – tę pozytywną i budującą.
Na Trollę i świat patrzymy w tej książce oczami Józefa Pałysa. Jego charakterystyczne podejście do życia nie musi podobać się każdemu, ale z pewnością może budzić sympatię. Ta mieszanka dziecięcej buty i dumy naszego niewiarygodnego narratora idealnie prowadzi nas w opowieść o początkowo nieoczywistym skutku.
Choć finałem książki jest postawienie kropki nad relacją Trolli i Pepe (Józefa), to jednak tak jak w całej książce, to nie to jest jej rdzeniem. Zawsze w kąciku oka, w cieniu z tyłu głównym tematem okazuje się, co innego. Nie będę spoilerował co, ale odkrywanie tego z Józinkiem jest satysfakcjonujące.
Jednocześnie przez ten zbiór elementów i motywów „Język Trolli” okazuje się zwyczajnie dobrą powieścią obyczajową. Czy tylko dla dzieci lub młodzieży? Raczej nie. Jednocześnie uniwersalność „Języka Trolli” generuje wrażenie znajomości. Jakby już się czytało tę książkę. Albo po prostu czytałem i zapomniałem.
Sama akcja dzieje się w sylwestra z 2003 na 2004 rok. Mamy tam najróżniejsze tematy, jak to te przy świątecznych stołach. Żadne nie są pogłębione, żadne nie dostają bardzo dużo uwagi, a jednak można dostrzec zależności i komentarze. Nawet te najbardziej nieoczywiste. 2004 rok to oczywiście prawie wejście Polski do Unii Europejskiej i do tego również mamy nawiązania.
Jednak nawiązanie tego, co zaskakująco, łączy się z kolejnym pobocznym wątkiem. Wątkiem, który jest osobisty dla jednych z postaci i pozwala się nad nim dłużej pochylić. W końcu to książka obyczajowa, a nie polityczna. O tym jak czasem spotkanie kogoś otwiera oczy na to, że to co chcemy, może nie być takie dobre. W końcu trawa zielona jest gdzie indziej, tylko gdy nas tam nie ma.
Ostatecznie „Język Trolli” mimo sentymentalnych pozorów, które przypominają mi o „5 centrymetrów na sekundę” z 2007 roku, jest obyczajówką o rodzinie. Nie jest to niezwykłe, z tego, co można przeczytać o serii, ale nie czytałem lub nie pamiętam. Nie wiem, zatem, czy lepsze, czy gorsze, ale mi się zwyczajnie podobało. Jednak nie na tyle, by się wciągnąć i szybko wrócić po więcej.
Książka przeczytana dzięki życzliwości Miejskiej Biblioteki Publicznej w Z.
W sumie w tym krótkim akapicie możnaby podsumować chyba pierwszy przeczytany przeze mnie w pełni tom „Jeżycojady”. „Opium w rosole” czytałem, podobał mi się i był chyba nawet lekturą, ale… z jakiegoś powodu nie miałem czasu skończyć. I nie wróciłem.
Teraz „Język Trolli” Małgorzaty Musierowicz również był lekturą, ale dla konkursu kuratoryjnego, jak „Szeptane” Pawła Beręsewicza. I jak druga lektura przedstawiała raczej niszczącą rolę języka i komunikacji, tak teraz omawiana – tę pozytywną i budującą.
Na Trollę i świat patrzymy w tej książce oczami Józefa Pałysa. Jego charakterystyczne podejście do życia nie musi podobać się każdemu, ale z pewnością może budzić sympatię. Ta mieszanka dziecięcej buty i dumy naszego niewiarygodnego narratora idealnie prowadzi nas w opowieść o początkowo nieoczywistym skutku.
Choć finałem książki jest postawienie kropki nad relacją Trolli i Pepe (Józefa), to jednak tak jak w całej książce, to nie to jest jej rdzeniem. Zawsze w kąciku oka, w cieniu z tyłu głównym tematem okazuje się, co innego. Nie będę spoilerował co, ale odkrywanie tego z Józinkiem jest satysfakcjonujące.
Jednocześnie przez ten zbiór elementów i motywów „Język Trolli” okazuje się zwyczajnie dobrą powieścią obyczajową. Czy tylko dla dzieci lub młodzieży? Raczej nie. Jednocześnie uniwersalność „Języka Trolli” generuje wrażenie znajomości. Jakby już się czytało tę książkę. Albo po prostu czytałem i zapomniałem.
Sama akcja dzieje się w sylwestra z 2003 na 2004 rok. Mamy tam najróżniejsze tematy, jak to te przy świątecznych stołach. Żadne nie są pogłębione, żadne nie dostają bardzo dużo uwagi, a jednak można dostrzec zależności i komentarze. Nawet te najbardziej nieoczywiste. 2004 rok to oczywiście prawie wejście Polski do Unii Europejskiej i do tego również mamy nawiązania.
Jednak nawiązanie tego, co zaskakująco, łączy się z kolejnym pobocznym wątkiem. Wątkiem, który jest osobisty dla jednych z postaci i pozwala się nad nim dłużej pochylić. W końcu to książka obyczajowa, a nie polityczna. O tym jak czasem spotkanie kogoś otwiera oczy na to, że to co chcemy, może nie być takie dobre. W końcu trawa zielona jest gdzie indziej, tylko gdy nas tam nie ma.
Ostatecznie „Język Trolli” mimo sentymentalnych pozorów, które przypominają mi o „5 centrymetrów na sekundę” z 2007 roku, jest obyczajówką o rodzinie. Nie jest to niezwykłe, z tego, co można przeczytać o serii, ale nie czytałem lub nie pamiętam. Nie wiem, zatem, czy lepsze, czy gorsze, ale mi się zwyczajnie podobało. Jednak nie na tyle, by się wciągnąć i szybko wrócić po więcej.
Książka przeczytana dzięki życzliwości Miejskiej Biblioteki Publicznej w Z.
October 10, 2025
I to jest naprawdę dobra część Jeżycjady. Bo napisana z perspektywy dziecka, dziecka z krwi i kości. Jest świetnie ukazane to, jak dorośli bagatelizują problemy dzieci czy jak skomplikowane są relacje rodzinne. Tutaj autorka wreszcie pokazuje, że rodzina Borejków wcale nie jest tak idealna jak się wydaje. Ignacy Borejko (szok i niedowierzanie) jest uprzedzonym i wywyższającym się nieżyciowym pseudointelektualistą. Ignacy Grzegorz też łączy w sobie najgorsze cechy swoich imienników, ale warto sobie uświadomić, że nie wyssał ich z mlekiem matki. Józinek stwierdza w pewnym momencie, że to nie wina Gabrysi, że urodziła takie dziwadło. No nie, ale ona je wychowała. Może lepiej by było, jakby wszyscy mu nie opowiadali od urodzenia, jakim jest geniuszem. A to, że czyta "Odyseję" do poduszki(ten dzieciak ma z 10 lat) jest już upiorne. Podoba mi się też przedstawienie rodziny Trolli, oczywiście słowo murzyn na każdym kroku, ale to akurat cecha ówczesnego języka(chyba), a poza tym oddani są całkiem realistycznie. Zwłaszcza Helmut. Te jego idiomy są genialne, a przecież jak zwraca uwagę Józinek gość umie mówić po angielsku, niemiecku i po polsku(oprócz idiomów), nagrywa własne piosenki, więc nie jest pokazany tylko jednowymiarowe(jasne trochę uproszczony, ale kto nie upraszcza). Ciekawie przedstawiona też Trolla, z chęcią dowiedziałabym się o niej więcej, bo Józinek oczywiście patrzy na nią przez swój pryzmat, ale i tak jest nieźle.Jej choroba nie jest tutaj ukazywana przez cały czas, osią opowieści nie jest robienie z Trolli biednej męczennicy, choć odgrywa jednocześnie ważną rolę. I to mi się podoba.
Co mniej? No oczywiście Laura, która jak nie jest łagodna i delikatna jak inne dziewczyny i pomalowała włosy na zielono, to musi być nienormalna. No i ciąża Róży. To znaczy ciąża ok, to, że Schoppe był idiotą, chyba każdy wiedział na początku. To określenie "pułapka biologiczna" jest ohydne, to, że Róża nie zadbała o to, żeby nie zajść w ciążę, też naprawdę słabe, jemu chyba byłoby łatwiej, co nie? Ale w pewnej kwestii ma rację. Co do zbytniej pruderii Borejków. Bo jak tak myślę, to w 15 tomach chyba ani razu nie padło słowo menstruacja, okres czy cokolwiek, choć przecież są to książki o kobietach. A tutaj mam wrażenie, że okres dojrzewania zaczyna się wtedy, kiedy dziewczynę zaczynają otaczać chłopcy, ewentualnie ta dziewczyna uroczo mdleje lub uświadamia sobie, że musi się postarać, żeby zostać dobrą gospodynią domową. Nigdy nie można przeczytać o poważnej rozmowie matki z córką. A senior Borejko mówi, że to wskazane, bo po co gadać o tym głośno, to nie elegancko. Musimy kultywować obrazek kobiety perfekcyjnej, żywej świętej z ikony, zawsze czystej i kwitnącej(dobra poza Idą, ale ona jest lekarką i autorka daje jej odsypiać). Ale tak poza tym to można mieć chyba ze 3 dni słabe, ale jak się ma grypę.
Co mniej? No oczywiście Laura, która jak nie jest łagodna i delikatna jak inne dziewczyny i pomalowała włosy na zielono, to musi być nienormalna. No i ciąża Róży. To znaczy ciąża ok, to, że Schoppe był idiotą, chyba każdy wiedział na początku. To określenie "pułapka biologiczna" jest ohydne, to, że Róża nie zadbała o to, żeby nie zajść w ciążę, też naprawdę słabe, jemu chyba byłoby łatwiej, co nie? Ale w pewnej kwestii ma rację. Co do zbytniej pruderii Borejków. Bo jak tak myślę, to w 15 tomach chyba ani razu nie padło słowo menstruacja, okres czy cokolwiek, choć przecież są to książki o kobietach. A tutaj mam wrażenie, że okres dojrzewania zaczyna się wtedy, kiedy dziewczynę zaczynają otaczać chłopcy, ewentualnie ta dziewczyna uroczo mdleje lub uświadamia sobie, że musi się postarać, żeby zostać dobrą gospodynią domową. Nigdy nie można przeczytać o poważnej rozmowie matki z córką. A senior Borejko mówi, że to wskazane, bo po co gadać o tym głośno, to nie elegancko. Musimy kultywować obrazek kobiety perfekcyjnej, żywej świętej z ikony, zawsze czystej i kwitnącej(dobra poza Idą, ale ona jest lekarką i autorka daje jej odsypiać). Ale tak poza tym to można mieć chyba ze 3 dni słabe, ale jak się ma grypę.
August 20, 2026
nierealistyczna, ale czy jeżycjade lubimy za to że jest realistyczna? no właśnie.
generalnie ta część mi się podobała jednak mam co do niej parę zarzutów.
Fryderyk mimo, że to skończony idiotą i zachował się co najmniej niesmacznie, ma rację adresując słonia w pokoju, którym jest pruderyjność rodziny Borejków. kiedy pierwszy raz czytałam Jeżycjadę miałam 10 lat, więc nie przeszkadzało mi to, że nie poruszają tematów związanych z tą seksualną i biologiczną stroną dorastania. sama wtedy o niej mało wiedziałam i byłam wychowana w domu, w którym się o niej za bardzo nie rozmawiało.
jednak teraz jako młoda kobieta mnie to trochę smuci, że w sadze książek o kobietach tak mało mówi się o ich dojrzewaniu i na przykład tak naturalnej sprawie jak okresie, wszystko opakowując w jakieś mistyczne niedopowiedzenia.
nie pamiętam żeby w którejkolwiek z książek (części z nich nie pamiętam, ale z 15 jestem na bieżąco) było wspomniane o doświadczeniu dostania pierwszego okresu, czy kolejnych i związanych z tym uczuciach. i oczywiście możemy debatować czy to by było potrzebne dla fabuły (imo jest) ale wiem, że jako dziewczynka, gdyby te książki zawierały w sobie ten element, może czułabym się trochę mniej samotna kiedy sama zaczęłam miesiączkować. a to tylko okres, o kwestii seksu nawet nie będę wspominać.
druga sprawa to używanie pejoratywnego słownictwa na rodzinę Pana Oracabessy. może to kwestia wczesnych lat 2000, a może tego że pani Musierowicz była urodzona w połowie tamtego stulecia, ale bądź co bądź trochę kłuło to w oczy.
trzecia sprawa, szkoda mi że nie został bardziej rozwinięty wątek Trolli, myślę że to by było ciekawe zobaczyć jak Józinek i Ignacy się z tym konfrontują.
generalnie ta część mi się podobała jednak mam co do niej parę zarzutów.
Fryderyk mimo, że to skończony idiotą i zachował się co najmniej niesmacznie, ma rację adresując słonia w pokoju, którym jest pruderyjność rodziny Borejków. kiedy pierwszy raz czytałam Jeżycjadę miałam 10 lat, więc nie przeszkadzało mi to, że nie poruszają tematów związanych z tą seksualną i biologiczną stroną dorastania. sama wtedy o niej mało wiedziałam i byłam wychowana w domu, w którym się o niej za bardzo nie rozmawiało.
jednak teraz jako młoda kobieta mnie to trochę smuci, że w sadze książek o kobietach tak mało mówi się o ich dojrzewaniu i na przykład tak naturalnej sprawie jak okresie, wszystko opakowując w jakieś mistyczne niedopowiedzenia.
nie pamiętam żeby w którejkolwiek z książek (części z nich nie pamiętam, ale z 15 jestem na bieżąco) było wspomniane o doświadczeniu dostania pierwszego okresu, czy kolejnych i związanych z tym uczuciach. i oczywiście możemy debatować czy to by było potrzebne dla fabuły (imo jest) ale wiem, że jako dziewczynka, gdyby te książki zawierały w sobie ten element, może czułabym się trochę mniej samotna kiedy sama zaczęłam miesiączkować. a to tylko okres, o kwestii seksu nawet nie będę wspominać.
druga sprawa to używanie pejoratywnego słownictwa na rodzinę Pana Oracabessy. może to kwestia wczesnych lat 2000, a może tego że pani Musierowicz była urodzona w połowie tamtego stulecia, ale bądź co bądź trochę kłuło to w oczy.
trzecia sprawa, szkoda mi że nie został bardziej rozwinięty wątek Trolli, myślę że to by było ciekawe zobaczyć jak Józinek i Ignacy się z tym konfrontują.
February 14, 2019
Jedna z moich ulubionych scen z Jeżycjady pochodzi właśnie z tej powieści. Dokładnie mam na myśli sytuację z żarówką, z której śmiałam się do rozpuku za pierwszym razem. Nawet teraz uśmiecham się pod nosem. ;) Jeśli jeszcze nie wiecie o co chodzi, koniecznie przeczytajcie ten tom!
Stanisława Trolla, bohaterka tytułowa, nie występuje tutaj jednak jako osoba, z której perspektywy narrator opisuje wydarzenia. Przeciwnie, dziewczynę widzimy oczami Józefa Pałysa (Józinka), syna Idy Pałys (z domu Borejko). Jednakże, czyż wyidealizowany obraz zakochanego w niej chłopca, lat 9, jest zgodny z rzeczywistością?
Musierowicz nie zapomina i tym razem o poczuciu humoru, racząc czytelnika barwnymi opisami zabawnych sytuacji będących udziałem rywalizujących ze sobą kuzynów - wspomnianego już Józinka i Ignacego Grzegorza Stryby, syna Gabrysi Borejko. Ci prawie dziesięcioletni chłopcy nie potrafią żyć ze sobą w zgodzie, jakkolwiek nie staraliby się tego osiągnąć.
Serdecznie polecam!
Stanisława Trolla, bohaterka tytułowa, nie występuje tutaj jednak jako osoba, z której perspektywy narrator opisuje wydarzenia. Przeciwnie, dziewczynę widzimy oczami Józefa Pałysa (Józinka), syna Idy Pałys (z domu Borejko). Jednakże, czyż wyidealizowany obraz zakochanego w niej chłopca, lat 9, jest zgodny z rzeczywistością?
Musierowicz nie zapomina i tym razem o poczuciu humoru, racząc czytelnika barwnymi opisami zabawnych sytuacji będących udziałem rywalizujących ze sobą kuzynów - wspomnianego już Józinka i Ignacego Grzegorza Stryby, syna Gabrysi Borejko. Ci prawie dziesięcioletni chłopcy nie potrafią żyć ze sobą w zgodzie, jakkolwiek nie staraliby się tego osiągnąć.
Serdecznie polecam!
July 31, 2026
Nie mogę powiedzieć, że ta książka była zła czy nieciekawa. Jej treść opowiadała o Józinku, który w szkole poznaje Trolle. Polubiają się i spędzają ze sobą czas. Próbuje się do nich dołączyć kuzyn chłopca o imieniu Ignacy z czego Józinek wcale się nie cieszy. Za zgodą rodziców po dostaniu propozycji na wspólny wyjazd z Trollą i innymi osobami jadą w wyznaczone miejsce, jednak przez śnieg staje się to utrudnione. Powstają korki i nikt nie może przejechać przez co nie zdążają. Na końcu okazuje się że dziewczynka musi pożegnać chłopców, ale już nie skłóconych i lubiących się.
Myślę, że warto przeczytać tę książkę bo jest ona wartościowa porusza wiele ważnych tematów i nie jest nudna.
Myślę, że warto przeczytać tę książkę bo jest ona wartościowa porusza wiele ważnych tematów i nie jest nudna.
This entire review has been hidden because of spoilers.
September 15, 2025
Pomijając mój świeży pogląd na absurdalny wiek bohaterów (który zaraz rozwinę), podobała mi się cała. Ostatnio zaintrygowało mnie, że przecież te wewnętrzne monologi Józinka są zdecydowanie nierealistyczne, jeśli wyobrazimy sobie 9-latka, myślącego w ten sposób. Gdyby miał te 11 lat, byłoby w porządku, ale przecież dzieci w jego wieku mają jeszcze prawie całkowitą mentalność dziecka! Być może wychował się w rodzinie inteligentnych erudytów, ale ta sprawa wciąż pozostawia we mnie pewien niesmak. Na plus zdecydowanie rodzina Oracabessów.
June 15, 2026
Jedna z moich ulubionych książek tej autorki.
Oczywiście to nieco wyidealizowana wizja życia rodzinnego i towarzyskiego (kto z nas nie chciałby należeć do rodziny Borejków albo kręgu ich przyjaciół?) ale bardzo przyjemnie się czyta. Ogólnie książka jest ciekawa. najlepiej jeśli znamy poprzednie książki tej serii, ale szczerze mowiac mozna sie tez połapać bez znajomości poprzednich tomów.
Akcja toczy się we wczesnych latach stulecia, więc ani mediów społecznościowych (chociaz raz jest wspomniane gadu-gadu) ani smartfonow - niemniej życie bohaterów może być skomplikowane i bez tego.
Oczywiście to nieco wyidealizowana wizja życia rodzinnego i towarzyskiego (kto z nas nie chciałby należeć do rodziny Borejków albo kręgu ich przyjaciół?) ale bardzo przyjemnie się czyta. Ogólnie książka jest ciekawa. najlepiej jeśli znamy poprzednie książki tej serii, ale szczerze mowiac mozna sie tez połapać bez znajomości poprzednich tomów.
Akcja toczy się we wczesnych latach stulecia, więc ani mediów społecznościowych (chociaz raz jest wspomniane gadu-gadu) ani smartfonow - niemniej życie bohaterów może być skomplikowane i bez tego.
December 21, 2025
Niespodziewałam się włożenia w rolę narratora Józinka. Fenomenalny pomysł. Jestem nim absolutnie zachwycona! Brakuje mi natomiast perspektywy Ignacego Juniora - mam nadzieję, że kiedyś zostanie mu poświęcony jakiś tom. Chcę wierzyć, że wcale nie był aż takim konfidentem. Rozwój relacji Róży z Fryderykiem również mnie zaskoczył i w głębi serca liczę na jakiś przełom (mimo tego, że Szopen¿? zachował się karygodnie).
This entire review has been hidden because of spoilers.
August 30, 2026
Wchodzimy w wątki najmłodszego pokolenia Borejków i tutaj akurat mamy bardzo fajną historię pierwszego zauroczenia chłopca starszą dziewczynką, której losy potoczą się bardzo ciężko. Jedną z zalet Jeżycjady jest jej nieskończoność. Moim zdaniem kolejne pokolenia domowników Musierowicz, powinny dopisywać kolejne tomy. Rzadko kiedy mamy do czynienia z takim serialem w formie pisanej (i to bardzo dobrej).
February 19, 2025
Jak zawsze dobre i wciągające. Dwie równoległe warstwy - zrozumiała dla dzieciaków i zrozumiała dla dorosłych świetnie się przeplatają. Mówi wprost więcej rzeczy niż do tej pory, ale jednocześnie brakuje kilku strasznie intrygujących szczegółów. Czy Fryderyk chciał aborcji? Czy Trolla ma białaczkę? Jakie są jej szanse na przeżycie?
This entire review has been hidden because of spoilers.
October 18, 2023
Ta część dzieje się w czasach współczesnych ale błyskotliwy humor i ciepło jest ponadczasowe.
Świat widziany oczami trzecioklasisty, pierwszy raz zakochanego i bardzo inteligentnego. Świtna zabawa na jesienną handrę
Świat widziany oczami trzecioklasisty, pierwszy raz zakochanego i bardzo inteligentnego. Świtna zabawa na jesienną handrę
Displaying 1 - 30 of 67 reviews





























