Ignacy Grzegorz Stryba, jedenastolatek z loczkiem na czole, zwany również Miągwą przez swego kuzyna, robi niesłychaną "karierę detektywa", szpieguje swoją siostrę, która spotyka się z Wolfim. Niespodziewanie poznaje tajemniczą dziewczynkę - Dianę (Czekoladkę). Zakochuje się w niej, lecz nie wszystkim to się podoba.
Laura i Wolfi po odrzuceniu oświadczyn przez seniora rodu, postanawiają uciec do Zakopanego, gdzie mają zamiar pobrać się. W efekcie lądują w miejscowości o nazwie Śmiełów, w której Laura była kiedyś ze swoją matką. Po drodze zgarniają nieokrzesanego, rozgadanego Bodzia. W końcu jednak Laura nie zgadza się na ślub, gdyż młodsza siostra Wolfiego zawiadamia ich o tym, ze Laura nie zdała egzaminów. Niespodziewanie w Śmiełowie zjawia się cała rodzina Laury łącznie z Pyziakiem oraz rodzice Wolfiego.
Pyza stara się przekonać dziadka do lepszego traktowania Fryderyka, ojca jej dziecka. Lecz Ignacy Borejko nie daje się przekonać. Młodzi niezrażeni i podtrzymywani na duchu przez ciotki, które zafundowały im mieszkanie, proszą o zgodę na ślub Gabrysię. Ta zgadza się. Pobierają się w Śmiełowie.
Mała Mila dorasta. Powraca marnotrawny mąż Gabrysi Borejko i prosi o przebaczenie. Powraca również Trolla, lecz nie sama. Jest z nią niepełnosprawny Mirek, którego nie akceptuje Józinek.
Małgorzata Musierowicz (b. January 9, 1945 in Poznań, Poland) is a popular Polish writer, author of many stories and novels for children and teenagers, but read with pleasure by adults too.
Czuję, że wyrosłam z "Jeżycjady" i jest mi z tego powodu bardzo przykro.
W "Czarnej polewce" na każdym kroku spotykało mnie jakieś rozczarowanie. Niektóre z postaci (zwłaszcza męskie) są nie do zniesienia. Albo bezsensownie kontrolujące i apodyktyczne, albo ciapowate, albo infantylne, albo znów wścibskie i inwigilujące... Nadmierna polaryzacja bohaterów sprawia, że bardzo źle się ich odbiera. Ich charaktery są skrajne do tego stopnia, że większość z nich postrzegamy przez pryzmat jednej-dwóch cech. Odbiera to postaciom ich wielowymiarowość. Nie lepiej jest z fabułą, bo w sumie oprócz szeregu czarnych polewek historia jest w zasadzie o niczym. Przez całą lekturę miałam wrażenie, że oglądam odcinek jakiegoś serialu (nie pierwszej już świeżości). Co gorsza - odcinek, który niemal nic nie wnosi do całości.
Nadal jest ciepło i rodzinnie, powieść napisana została przepiękną polszczyzną, a poczucie humoru autorki świadczy o jej olbrzymiej inteligencji. Coś jednak poszło nie tak i to do tego stopnia, że nie za bardzo chce mi się sięgać po kolejne części.
2022: Powrót po kilku latach do prozy Musierowicz to coś, za czym tęskniłam. Uwielbiam ogrom odniesień do innych książek i te „mimowolne” polecajki autorki 😀 Oczywiście, są takie momenty powieści (konkretnie dwa), w których zgrzytnęłam zębami, ale o tym opowiem kiedy indziej i gdzie indziej.
Tą książką rozpoczęłam pisanie tego blogu, ale zaklinam was nie szukajcie tego wpisu, bo nie napisałam tam nic - kilka zdań bez treści i znaczenia. Tak więc nie mogłam sobie tą notką przypomnieć treści tego tomu, a z zakamarków pamięci także nie potrafiłam nic mądrego wygrzebać, więc nie było siły - trzeba było czytać jeszcze raz. I łoo matko, nie dziw, że wyparłam tę książkę z pamięci. Irytujący Ignacy Grzegorz robi się potworny - lizus, donosiciel, niedołęga. Ewidentnie idzie w ślady protoplasty rodu, który we wszystko się miesza i wszystko koncertowo spierd... pardon, niszczy.
A o co chodzi? A no o Laurę i Różę. Róża lula dziecko, przyjmuje potajemnie wizyty narzeczonego i ojca dziecka, bo senior Ignacy go nie toleruje i odrzuca jego oficjalną prośbę o rękę wnuczki. Podobnie jest z bratem Fryderyka, Wolfgangiem, który zabiega o Laurę. Ten prosi o rękę Laury według staromodnego zwyczaju, ale także dostaje rekuzę. Borejko twierdzi, że to on wychowywał wnuczki i to on będzie decydował o ich losie. Jako żywo we wszystkich poprzednich tomach z jego wychowywania nic nie widziałam, ale może odbywało się ono między wierszami. Bez kontrolnego oka Mili, która przebywa na letnisku u Patrycji, Ignacy schrzani wszystko, nawet filodendrona żony.
Jak już wspomniałam kolejnym kuriozum jest Ignacy Grzegorz. Tak troskliwie wychowująca córki Gabrysia wydaje się nie mieć żadnego wpływu na swojego najmłodszego, który jest całkowicie pod wpływem dziadka. Ten znowu hołubi w nim najgorszy możliwy zestaw cech, zachęcając chłopca do donosicielstwa i szpiegowania sióstr. Ten potworny duet faktycznie niszczy wszelakie plany dziewcząt. Choć w zasadzie wychowanie Gabrysi opiera się na obserwowaniu dzieci i czekaniu, aż same zrozumieją swoje ewentualne błędy.
Ugh, to była ciężka przeprawa. Męczył mnie stary Ignacy Borejko, męczył mnie młody Ignacy Borejko, a było ich w tym tomie sporo, więc ogółem lektura bardzo męcząca. Dwie upierdliwe miągwy, a ten młodszy to jeszcze nadęty kapuś. Wyłazi mi już bokiem to nadęcie i pseudointelektualizm Borejków, Laura rzucająca wierszami Mickiewicza na prawo i lewo, ich wieczne poczucie wyższości z tegoż tytułu. Niektórych członków tej rodziny naprawdę ciężko lubić..
W pierwszej kolejności chciałam zauważyć, że okładka powieści jest pierwszą z serii Jeżycjada, na której widnieje bohater płci męskiej (chociaż Józinek pewnie nie do końca zgodziłby się ze mną, przecież to Miągwa - Ignacy G. Stryba).
Minął około miesiąc od wydarzeń w "Żabie", a siostry Pyziak napastowane są coraz częściej przez braci Schoppe, przynajmniej w mniemaniu Ignacego Borejki. Niczym w czasach historycznych, dziadek zatrudnia do bronienia honoru (tak naprawdę śledzenia!) Laury jej własnego brata o zapędach detektywistycznych (Ignacy G. aka Miągwa)! Ignacy Borejko chyba starzeje się coraz bardziej, bo tak apodyktyczny nie był jeszcze nigdy! Odmawianie ślubu własnej wnuczce (stąd tytułowa "czarna polewka"), choć o zgodę wcale nie powinno pytać się dziadka! Ech...
Szczerze mówiąc, strasznie znielubiłam w tym tomie Miągwę (tj. mięczaka, wymyślone przez Józefa Pałysa), który niby taki inteligentny, ale do głowy mu nie wpadło, że zlecone przez dziadka zadanie godzi w prywatność i życie osobiste sióstr. Może uznał, że polecenia seniora rodu należy wykonywać bez zastanowienia jak rozkazy? W takim razie pytam po raz kolejny, gdzie inteligencja tego dziecka? Na poziomie towarzyskim widzę u niego same braki, co jest dziwne przy tak licznej rodzinie, która może świecić przykładem. Chciałam zauważyć, że wspomniany tutaj Sherlock Holmes, nie wykazywał się nigdy taką nadgorliwością, jak młody Ignaś. Porównanie to wydało mi się tak oburzające i bulwersujące, że czytając sceny śledzenia Róży i Laury przez Miągwę, musiałam patrzeć wilkiem na trzymaną w ręku książkę. Jak wspomniałam, najbardziej zadziwiła mnie BEZMYŚLNOŚĆ w ślepym spełnianiu próśb seniora rodu.
Z drugiej strony kilka zabawnych sytuacji, pokazujących jak bardzo Ignaś jest niezdarny i niedostosowany do życia codziennego, niezmiernie mnie rozbawiło i rozładowało napięcie. Dla tych scen, jak i dla wątków pozostałych bohaterów, warto przeczytać powieść Małgorzaty Musierowicz.
Może Miągwa zrozumie w końcu, że śledzenie innych oraz nadgorliwość są złe? Dowie się tego, kto przeczyta.
Uwielbiałam kiedyś tę część, bo pojawiają się tu moi ulubieni bohaterowie (pomijając Miągwę 🙄). Teraz jednak sama obecność Laury (której wątek mnie nużył), Róży (tu akurat podobał mi się wątek, ale też wiele się w nim nie działo…) oraz Józinka i Łusi nie wystarczyła. Żeby przeczytać ten tom naprawdę trzeba w miarę ogarniać, co się działo wcześniej, bo wydarzenia bezpośrednio z siebie wynikają, a nawet mam wrażenie, że się te wątki nie do końca rozwiązują.
Ignasie dwa - specyficzni ludzie, w tym tomie już zdecydowanie trochę przesadzili z tym szpiegowaniem i wtrącaniem się w cudze sprawy. Jeśli chodzi o nich, to zawsze byłam Team Józinek ❤️
Nadal bardzo lubię tę książkę 💖 zaznaczyłam w niej sporo, znów miałam chwilę radości, że wiedziałam dokładnie, gdzie są które miejsca w Poznaniu 😅 i jakbym miała oceniać - nadal przyniosła mi więcej radości niż taki Kwiat Kalafiora - bo tu autentycznie siedziałam w nocy, wpatrywałam się w okładkę (na której Miągwa, niestety 😅) i myślałam o tym, jak bardzo kocham te historię ❤️
03.2020: bez oceny 2023: ✨3,75✨ Jest styl pani Małgorzaty Musierowicz. Są piękne okolice Poznania. No i jest Józinek, więc jest też moja miłość. Niestety jest też Ignacy Grzegorz, który mnie trochę irytuje. Mimo to uważam, że jest to bardzo, bardzo dobra książka. 💕
Kto teraz pyta seniora rodu o zgodę na ślub? Może zdarzają się takie przypadki, ale na ...... od razu uciekać z Poznania do Zakopanego. Przekombinowane.
Naprawdę chciałam dać tej książce jedną gwiazdkę. Bo jest patetyczna, denna i o niczym. No może nie o niczym, tylko problemy z niczego. Laura i Wolfi chcą wziąć ślub, bo Laura myśli, że jak tego nie zrobią, to Wolfi jej ucieknie(zapominając chyba, że Janusz Pyziak to uciekł po ślubie). No i spoko, rozumiem, że rodzina może być przeciwna. Ale tu wbija dziadek Borejko cały na biało i stwierdza, że Wolfi nie może być z Laurą, ale to dlatego, że jest bratem Fryderyka. I zabija okno Laury gwoździami. Fryderyka, który, nawiasem mówiąc, już wrócił. I tu pojawia się kolejny problem. Dziadek jest na niego zły, że nie wyszedł za Różę, zanim urodziło się ich dziecko. Bo teraz to jest dziecko nieślubne(no problem życia się znalazł). Ale jak teraz Fryderyk chce się z Różą ożenić, to nie pozwala. No i nie lubię Fryderyka, ale tutaj powstaje sytuacja tak źle i tak niedobrze. Bo jak się nie ożeni, to zostanie uznany za zdrajcę i tchórza, ale ożenić się mu dziadek Borejko nie pozwala(tak w ogóle, to co on ma do pozwalania?). Wątek Bodzia to właściwie powtórzenie wątku "romantycznej" kolacji Gabrysi, Grzesia i Bernarda, tylko gorzej zrealizowany. Bo Bodzio nie ma w sobie nic z ikoniczności Żeromskiego, służy raczej do pokazania, jak prymitywne jest społeczeństwo polskie(i Wolfi). A o Ignacym G. nie chcę nawet wspominać. Gość jest tak denerwujący, z każdej perspektywy... I wątek "miłosny". Nuuudy No to, czemu dam dwie gwiazdki? Hmmm, niektóre sytuacje, jak Ignacy i szerszenie, były śmieszne. I naciągnę jeszcze za Piotra i Pawła Żeromskiego. Z nimi po prostu nie może, nie może być nudno. No i zbijają trochę to patetyczne przesłanie. Może też za ojca Fryderyka? Ja wiem, że on ma tu być postacią najgorszą, która przechodzi przemianę, ale miała wrażenie, że jest bardziej życiowy i mniej irytujący od nestora Borejki. PS. Tak naprawdę to naciągam to wszystko, bo jeszcze żadnej książce w tym roku nie dałam jednej gwiazdki, a to chyba nie było najgorszym, co czytałam. Także jak coś dostanie ode mnie jedną gwiazdkę, to to znaczy, że to był totalny gniot
Całkowicie niestrawne, bez sensu, oderwane od realiów i bezmiernie irytujące, z rzygawicznym idyllycznym przedstawianiem macierzyństwa i Róży jako niemal Madonny. Stary Borejko nieznośny jeszcze bardziej niż zawsze, facet, który ogólnie od dziesięcioleci pasożytuje na żeńskiej części rodziny i nie wnosi do niej nic poza łacińskimi cytatami, nagle rości sobie prawa do ochrony czci niewieściej, decydowania, czy mogą czy nie mogą wyjść za mąż, dobrze, że chociaż na końcu to Gabrysia jest pokazana jako jedyny prawdziwy rodzic, który w ogóle może mieć w tej sprawie cokolwiek do powiedzenia, jak już.
4,5 To chyba jeden z najśmieszniejszych tomów. Jakby dziadek Ignacy Borejko odpierający zalotników swoich wnuczek to złoto hahah. W ogóle to przewija się tutaj większość postaci, kluczymy wokół ich związków i potomstwa, no jest po prostu mega słodko. Moim największym bólem jest to, że nie urodziłam się w rodzinie Borejków, serio. Dlatego tak często ich odwiedzam przez książki 😊😊. I nie, mój mózg nie akceptuje tego, że ta seria zmierza ku końcowi, ale pozwólcie mi żyć w amoku 😌.
Kolejny przyjemny tom, choć przyznam że zaczął mnie irytować senior rodu. Wtrąca się do wszystkiego i nad wszystkim chce sprawować kontrolę 😑 razem z Ignacym G. do pary.. Uwielbiam natomiast duet Żaba i Piotrek 😀 I cały czas czekałam, czy ten ślub się odbędzie! Choć przecież oni w ogóle się nie znali 🤣🤯
Ignacy Borejko w końcu pokazuje swoją prawdziwą twarz - wścibskiego, kontrolującego, apodyktycznego typa, który chciałby, by cała rodzina chodziła według niego na paluszkach. A taki był fajny, cytował Senekę. Mila, która „zarządza” nim tak, żeby chronić jego kruche ego, to nie jest urocze. Przeciwnie.
Ostatnio zapoznałam się z treścią powieści autorstwa Małgorzaty Musierowicz pod tytułem „Czarna polewka”. Czy kolejny tom słynnej „Jeżycjady” przypadł mi do gustu? Zapraszam do przeczytania mojej opinii…. https://taka-jest-agata.blogspot.com/...
bardzo średnia część, której czytanie mi się dłużyło. nie zagłębiłam się zbytnio w samą akcję książki, chociaż humor pani Musierowicz naprawdę lubię i doceniam! liczę, że kolejna bardziej przypadnie mi do gustu, bo zakończenie tej było fajne.