"Dlaczego endecja? Bo endecją obecnie się straszy. Mało kto wie, co ten skrót oznacza i co się za nim w istocie kryje – ale każdy odbiorca medialnego przekazu wielokrotnie odbierał komunikaty, że jest to coś najstraszniejszego, najobrzydliwszego, coś, czego się trzeba bać i czego uniknięcie rozgrzesza wszystkie wady III RP".
Rafał A. Ziemkiewicz rozprawia się z tymi obiegowymi „prawdami” i dowodzi, że Polska owszem, dla Polaków – ale wszystkich. Odwołując się do endeckiej szkoły myślenia o Narodzie, dla Narodu i w kategoriach Narodu, odrzuca ideały, które do naszych czasów już nie przystają. Piętnuje te, których trzeba się wstydzić i wreszcie na powrót przywołuje wartości, których teraz zwyczajnie potrzebujemy.
Można się wizją kreśloną przez Ziemkiewicza zafascynować. Można z nią polemizować lub zwyczajnie odrzucić. Warto jednak ją poznać, choćby dla punktu odniesienia do własnych poglądów, dla określenia własnego miejsca w kraju.
O poradniku nowoczesnego endeka będzie się w Polsce mówiło.
Bardzo tendencyjna, prowadząca czytelnika w pewna pętle powtórzeń. Z jednej strony autor usprawiedliwia pewne zachowania obozu, z którym sympatyzuje a z drugiej strony piętnuje podobne zachowania po drugiej stronie. Stąd też jest to głos nijaki, ciężko się to czyta. Odniesienia do historii są mocno wybiorcze. Pan Ziemkiewicz próbuje się nieudolnie posługiwać statystykami, ale z ekonomia jest na bakier. Nie będę wyszczególniał jego błędów w rozumowaniu i przedstawiania danych z perspektywy potrzeb autora.
1/10 Książka słaba pod niemal każdym względem, przedstawiona analiza naszej rzeczywistości stronnicza i dla mnie nie do zaakceptowania. Mieszanina trafnych obserwacji, lania wody po fragmenty całkowicie niemądre. Z niektórych fragmentów aż bije pogarda autora dla Polaków niepodzielających jego wizji patriotyzmu.
Tej książki nie da się czytać. Użyte w niej słownictwo oraz przytoczone przykłady niczemu nie służą. Nie widzę żadnego głębszego przesłania poza podziałem "oni" i "oni". Jeśli autor chciał zarysować podziały, to rzeczywiście się to udało. Oczekiwałabym więcej po samym autorze.