To mądra, pouczająca opowieść o Miśce, maturzystce, która zamierza zrezygnować ze studiów by wyjść za mąż i poświęcić się opiece niewidomego Piotra a także jej bracie - Alku, który niefortunnie lokuje uczucia w Majce - dziewczynie Jacka.
"Chciałabym Ci jedynie przypomnieć, że pomiędzy zakochaniem i miłością jest ogromna przepaść. Ta przepaść nazywa się powszednim dniem, o którym zakochani bardzo często zapominają".
Kolejna książka autorki, która nie zawiodła moich oczekiwań. Historia oczywiście w pewnych elementach podobna do poprzedniczek, ale przecież młodzież i jej problemy aż tak bardzo się od siebie nie różnią. Pierwsze miłości, problemy z rodzicami, wpływy otoczenia. Nowym i ciekawym elementem było włączenie tematyki II WŚ, która tak bezpośrednio dotknęła pokolenia, które było opisywane w książkach z tamtego czasu. Dla nas to już tylko historia, a dla nich to było ich życie. 7/10
PRL-owska książka dla młodzieży, Siesiecka, tak jak w poprzednich książkach traktuje swych bohaterów serio i bardzo dorosło. Jest w tym materiale dużo życiowej mądrości.
To jedna z książek, które powinnam przeczytać, kiedy byłam nastolatką, więc naprawdę dłuuuuuugo czekała :) Dość sympatyczna, choć trochę odrealniona, opowieść o pewnej warszawskiej rodzinie. Rodzice i dorastające dzieci: syn i córka. Dwa pokolenia. Jedno przeżyło Powstanie, drugie słucha big-beatu. Dość typowe nieporozumienia, które jednak da się rozwiązać bez szkody dla żadnej ze stron. Jakieś podejrzane towarzystwo, w którym obraca się syn. I szalona miłość córki do niewidomego chłopaka. Wszystko to martwi rodziców. Jednak ostatecznie okazuje się, że młodzież potrafi dokonać własnych, i to dobrych wyborów. Rodzice dochodzą do wniosku, że mogą zaufać swoim pociechom. Pewnie potem żyli długo i szczęśliwie, ale ja w to jakoś nie dowierzam ;) Przeciętna obyczajówka z niewielką ilością emocji. Raczej szybko o niej zapomnę.
To była po prostu prosta i życiowa historia. Znalazłam w niej kilka przepięknych zdań i myśli, takich o prawdziwej miłości i codzienności, ale oczekiwałam trochę więcej, czegoś mi zabrakło
Powrót po latach. Nadal czytana z zainteresowaniem i wywołująca wzruszenie.
Dostajemy trzy zapadające w pamięć portrety: Aśki i dwójki jej dzieci - Alka, studenta pierwszego roku psychologii i maturzstki Miśki. Oraz parę szkiców: ojca/męża, znajomych syna z nieciekawego środowiska, niewidomego chłopaka córki i nowej miłości Alka.
Ich świat już nie istnieje, ale mimo tego bohaterowie zachowali autentyczność.
Bardzo ważny wątek wspomnień dot. Powstania Warszawskiego 1944 r. Autorka sama przeżyła Powstanie, więc tym ważniejszy.
[Aśka o swoich nastoletnich dzieciach] Są tacy dziwni oboje. Alek z tym big beatem, pamiętam, jak opowiadał, co działo się w Kongresowej, był zachwycony, wrócił do domu z chrypką. »Jak ty możesz znieść ten chaos? Dla mnie najwspanialsze fortissime musi być ciszą!« Pamiętam, zastanawiał się długo, aż wreszcie powiedział mi, Boże, jaka byłam zaskoczona, powiedział mi, że nasza młodość upłynęła w chaosie i dlatego szukamy ciszy w muzyce, a on dojrzewał w ciszy, więc szuka chaosu, bo to jest tak samo potrzebne w dorastaniu, jak witaminy.
Nic, tak jak w ogóle nic o mnie nie wie, zna tylko moje odruchy, przyzwyczajenia, jest pewien mojej miłości, ale czy wie, co mnie ukształtowało taką, jaką jestem? Czy chociaż raz w życiu zastanowił się nad tym, dlaczego jestem taka, a nie inna? Może kiedyś pomyśli, może kiedyś, ale z pewnością nie zrobił tego do tej pory. Jest pochłonięty odkrywaniem własnej osobowości, to jest porywające, przyznaję, jest. Mnie zna jedynie na bieżąco, nie dostrzega we mnie żadnych zmian, chociaż zmieniam się, dla niego jestem zawsze taka sama.
Piękna opowieść o matczynej miłości, syndromie pustego gniazda, relacji między rodzeństwem i ogólnie sile rodziny.
Cytaty: Wydaje mi się czasami, że my oboje stanowimy jedynie niepotrzebne dodatki w jej miłości do taty. Wyobrażasz sobie, jacy byliby szczęśliwi, gdyby nas nie było? Idylla. Nie ma kłopotów z Alkiem, nie ma kłopotów z Misia, życie wypełnione Beethovenem i ślimakami, od czasu do czasu sukces stomatologiczny! - Bzdura! - żachnął się Alek gwałtownie. - Jesteś wściekła i dlatego pleciesz głupstwa! - Pewnie masz rację - przyznała Miśka bez dyskusji.
- Każdy ma swoją koncepcję szczęścia, nie zapominaj o tym. - W tym wieku nie ma się jeszcze żadnych koncepcji. Ma się porywy i pragnienia. I ty o tym wiesz.
(…) teraz masz moją rękę i ściskaj ją, i wbijaj paznokcie, i rób z nią, co chcesz, jest twoja, poczekaj, jeszcze chwila i będziesz ją miała. A myślałam, że ty już nigdy, że zamknęłaś się przede mną na zawsze, tyle nas dzieli, tyle, a jednak opuściłaś ponad tym wszystkim zwodzony most, idę po nim, zawsze będę szła na każde twoje wołanie, a jeżeli nawet jutro podniesiesz go znowu, nie szkodzi w końcu, bo teraz obydwie już wiemy o jego istnieniu, jaki to piękny most.