Niepublikowana dotąd korespondencja między jedną z największych dwudziestowiecznych artystek a znakomitym krytykiem, wieloletnim dyrektorem Muzeum Sztuki w Łodzi. Listy, pisane od schyłku lat czterdziestych do końca życia rzeźbiarki, przedstawiają ich narzeczeństwo, małżeństwo, a po rozwodzie – nadal bliską, przyjacielską więź. Napisane z prawdziwym literackim talentem są świadectwem drogi artystycznej Szapocznikow i rzadkim u niej autokomentarzem. Są też pełnym pasji dokumentem porywającej miłości, której tło stanowiła powojenna Europa: od lewicującej Francji po komunistyczną Polskę.
Listy opatrzono objaśnieniami Agaty Jakubowskiej, autorki jedynej monografii twórczości Szapocznikow. Tłumaczą one polityczny i artystyczny kontekst, w jakim powstawała ta korespondencja, oraz przybliżają biografie jej autorów.
Życie jest krótkie, jest piękne, o ile potrafi być szczere, prawdziwe i silne, nie cukierkowato sentymentalne. Kwiaty to cuda przyrody i radość dla ludu. Zresztą wszystko jest cudem przyrody. Najsilniejsze słowo w Twym liście to „cholernie”. Dopiero po nim czuję, jak mnie cholernie kochasz i nie musisz za to przepraszać. (fragment)
Mam mieszane uczucia, gdyż z jednej strony cieszy mnie możliwość poznania korespondencji Szapocznikow i Stanisławskiego, ale równocześnie czułam się jak intruz lub podglądacz. Wiele listów, szczególnie z pierwszych lat znajomości, ma bowiem bardzo prywatny charakter. Kiedy zaczęłam czytać, nie mogłam wyjść z podziwu dla artystki, która była przecież więźniarką getta i obozów koncentracyjnych, a mimo to zdołała po wojnie wieść normalne życie. Byłam również pełna podziwu dla Stanisławskiego, który jawi się tu jako mężczyzna spolegliwy i lojalny. Zresztą to dzięki niemu, jego miłości do Szapocznikow, a także skrupulatnej archiwizacji (ona nie zebrała wielu listów, on zachował niemal wszystkie), możliwe było wydanie tej książki. Ciekawie obserwuje się artystyczne początki i karierę Szapocznikow: od Pragi, przez Paryż, Warszawę i potem powrót do Paryża, z różnymi zawirowaniami po drodze, uciążliwą biurokracją, sukcesami. Po rozwodzie, Szapocznikow i Stanisławski pozostali przyjaciółmi: łączył ich syn oraz irytująca potrzeba Szapocznikow, by Rysio wciąż jej coś załatwiał, organizował, przesyłał, odbierał itd. Z uwagi na duże braki w korespondencji, która wyszła spod pióra Stanisławskiego, czasem równowaga bywa zachwiana lub może pojawiać się niedosyt, ale niewątpliwie dużą przyjemnością jest poznawanie szczegółów ich życia, tym bardziej, że objaśnienia Agaty Jakubowskiej pozwalają przybliżyć samych autorów, jak i czasy, w których żyli.