Rozalia Ginter wybiera się z bliskimi na spływ Krutynią. Nie zdąży na dobre odbić od brzegu, gdy dziób kajaka trafia w przeszkodę. Jak się okazuje, to unoszące się na rzece ciało młodej dziewczyny.
Wycieczka zostaje przerwana, a śledztwo w sprawie morderstwa przejmuje mąż Rozalii – Paweł Ginter. Trop prowadzi do położonej za kołem podbiegunowym tajemniczej Osady, do której w celach zarobkowych wyemigrowało wielu mieszkańców Mazur.
Czy dramatyczne wydarzenia znad jeziora Torneträsk mają związek z zabójstwem nad Krutynią?
Tymczasem Rozalia prowadzi własną nieczystą grę. Na jej celownik trafia – ku swej zgryzocie – wielebny Konopniak.
Prywatne porachunki, policyjne dochodzenie, a na dokładkę dręczona literacką weną para kotów: Burbur i jej synalek Pedro.
Co mogę powiedzieć o tej książce? Cóż… jeżeli szukacie czegoś przyjemnego i lekkiego na wieczór to „Krwawa kąpiel na Krutynią” będzie idealna.
Mi zdecydowanie bardziej ta książka siedziała jako taki kryminał komediowy do pośmiania się i zrelaksowania nad lekturą niż jako zwykły kryminał.
Początkowo wydawało mi się, że jest trochę chaotycznie, ale później jak już rozpoczęła się cała akcja i śledztwo to wszystko zaczęło być tak jak powinno.
Sporym zaskoczeniem dla mnie był kot piszący pamiętnik, ponieważ było to moje pierwsze spotkanie z tą serią. Burbur świetnie sobie z tym poradziła, to trzeba jej przyznać. To właśnie w tej części było najwięcej humoru!
Poza głównym zab0jstwem, dowiadujemy się również o kilku pobocznych, które mogę się domyślać były w poprzednich częściach, natomiast jest tu o nich wspominane co jakiś czas i wyjaśnione tak aby każdy wiedział o co chodzi.
W całej sprawie mamy kilku podejrzanych i dodatkowo nasza główna bohaterka, prowadzi również swoje tajne i nie do końca legalne śledztwo przeciwko, o losie, księdzu Konopniakowi.
Nie pozostaje mi nic innego do napisania, jak zachęcenie was do poznania talentu piszącego pamiętnik kota 😘
Rozalia Ginter wyruszyła wraz z rodziną i ukochanymi kotami na urlop. Nie spodziewali się, że z dala od ich ukochanym Mikołajek, zbrodnie ich znów dotknął. A jednak... jeden spływ kajakiem i trup. Paweł Ginter zostaje odmeldowany do przeprowadzenia śledztwa, zaś jego żona próbuje wyrównać porachunki z pewnym księdzem, z pomocą przychodzi znana prawniczka, a na dodatek wychodzą na wierzch kolejne fakty dotyczące wypadku syna Ginterów Huberta. Czy w końcu poznamy prawdę?
Autorka zabiera nas już trzeci raz w świat rodziny Ginterów, gdzie nie ma spokoju, gdzie wszystko tak naprawdę pędzi. A na dodatek, otrzymujemy historię dodatkową, którą Paweł Ginter musi rozwiązać. Od początku mamy świetny humor i zbrodnie. Bohaterowie dzięki swoim mocnym charakterom powodują, że pałamy do nich coraz większą sympatią. Dodatkowo Burbur i Pedro są w szczytowej formie.
Jak w poprzednich tomach "kocie rozdziały" mnie irytowały, tak teraz uważam, że są świetnym dopełnieniem historii.
Jeśli jeszcze nie czytaliście tych lekkich i przyjemnych komedii kryminalnych to serdecznie Wam polecam.
Zdecydowanie najlepsza z całej serii! Obsadzenie bohaterów w zupełnie innej scenerii, tj. na wakacjach, poza stałym obszarem akcji, było moim zdaniem strzałem w dziesiątkę. Jakoś tak ciekawiej to wszystko wyglądało. Morderstwo najciekawsze ze wszystkich, a powiązania z drugim - zagranicznym miejscem akcji przyniosło naprawdę ciekawe wątki. W tej części było wyraźnie więcej wartkiej akcji, dzięki czemu z zainteresowaniem przemierzało się przez kolejne strony.
To, co niezmienne we wszystkich 3 dotychczasowych częściach: charakterystyczny typ powieści: mix kryminału z czymś w rodzaju komedii? Przy czym nie jest to typowy kryminał, raczej komediodramat z małą ilością wątków typowo śledczych. Ma w sobie coś ten typ literatury. Bardzo dobre pióro, które przyjemnie się czyta, dobra korekta (o dziwo to nie takie oczywiste ;)) i absolutnie beznadziejna postać kota i totalnie irytujący styl jego wypowiedzi. Za używanie słowa "ŻODYN" mówiąc metaforycznie, powinno być specjalne miejsce w piekle dla autorki :P Ta zdecydowała się dodać do kocich pamiętników zapiski drugiego kota, a szkoda, bo jest on również irytujący i mało wnosi do powieści.
Martwi mnie, że na tylnej okładce nie widać tym razem informacji "Kolejna część w przygotowaniu", ale na samym końcu pojawiły się zaskakujące sceny, wobec których brak kontynuacji wydaje się niemożliwy! A już na pewno karygodny ;)