Nie przepadam za podcastami, wolę wsłuchiwać się w audiobooki. Lubię uporządkowane informacje i przemyślane opinie, bez nieciekawych dywagacji i zbędnych wstawek. Bez lania wody po prostu. Nie polubiłam się zatem z książką, która jest niczym innym niż zapisem rozmowy. Rozmowy chaotycznej, pełnej niepotrzebnych uwag i odklejonych przemyśleń, jak te w bzdurnej dyskusji o magii i fetyszach, o "zaklinaniu o podniecenie seksualne". Jedynym wartościowym fragmentem był dla mnie zamieszczony pod koniec wywiad z Arundati, która świetnie podsumowała współautora (notabene seksuologa): "Mieszasz jabłka z gruszkami, mam wrażenie, że za wszelką cenę chcesz mi udowodnić, że w gruncie rzeczy jestem biedną, zagubioną, nieszczęśliwą seksoholiczką... Ja się tak nie postrzegam, nie czuję, zwłaszcza że rozmawiamy o pewnym etapie mojego życia, który zamknęłam, pisząc i wydając książkę. Zdaje mi się momentami, że zza fartucha lekarza seksuologa zbyt wyraźnie wyziera mężczyzna, który niby wie, że kobieta może traktować seks instrumentalnie, dokładnie tak, jak robi to wielu mężczyzn, ale jednak nie jest mu z tym wygodnie."
Gdyby nie moja kompulsywna potrzeba kończenia raz zaczętych książek i dostęp do audiobooka, nie dobrnęłabym do końca. Serdecznie nie polecam.