Udało nam się uzyskać prawo opublikowania sensacyjnego suplementu do "Podręcznika podstaw temporalistyki" przedstawiającego przygody pierwszych podróżników w czasie. Jeśli chcecie Państwo dowiedzieć się, jacy naprawdę byli pierwotni ludzie, kto zbudował terrasy w Baalbeku i co stało się z Atlantydą i Graalem Parsifala - przeczytajcie opowieść o Timie Travellerze i jego śmiałych następcach. Przy okazji będziecie mogli zapoznać się z efektami uszkodzenia kryształowej kolumny czasu, funkcjonowaniem przyspieszacza katastrof i warunkami, w jakich pracuje perpetuum mobile. Uzupełniające ten tom podstawowe prawa temporalistyki przygotują Państwa do samodzielnego prowadzenia maszyny czasu.
Będą spoilery ale nie oznaczam bo te wpisy mi potem znikają.
Nie sądziłem że będę się aż tak dobrze bawić. Przede wszystkim podoba mi się że ta książka przełamuje czwartą ścianę i udaje jakby naprawdę została napisana przez podróżników w czasie i umieszczona w drugiej połowie XX wieku.
Muszę przyznać że było całkiem śmiesznie i jak zwykle nie bawią mnie żarty gdzieś z pogranicza misscomunication tak tutaj się uśmiałem.
Chociaż uważam że to opowiadanie o Atlantydzie było trochę za długie i zaczynało się strasznie ciągnąć bo pogubiłem się w tym o co chodzi. Zakończenie nie było jakieś super bo dostawaliśmy zapowiedzi cały czas. Mam wrażenie że odkrycie że Müsli sam zmistyfikował Atlantydę miało być taki wielkim zwrotem akcji ale to było widać dużo dużo wcześniej.
3.5* Po książkę sięgnęłam zachęcona obecnością fizyka na pokładzie. Naukowiec piszący o maszynie czasu - to powinno się udać. Cóż, do pewnego stopnia. Autorzy stworzyli razem raczej satyrę na stosunki panujące w środowisku akademickim niż powieść science-fiction. Satyrę zresztą nadal w stu procentach aktualną.
Jedna z lepszych książeczek w serii "Z Glistą", czyli humorystyczne podejście do tematu podróży w czasie. Na całość składają się opisy kilku ekspedycji w czasie - między innymi w celu odkrycia twórców tarasów w Baalbeku oraz umiejscowienia Atlantydy. A ponieważ autor wcale nie stara się faworyzować którejkolwiek z istniejących hipotez dotyczących wzmiankowanych wyżej tematów, można dobrze się bawić podczas śledzenia wysiłków niezbyt na ogół rozgarniętych temponautów.
Trzeba jednak przyzwyczaić się do dziwnej maniery numerowania akapitów i wytłuszczania w nich jednego do trzech pierwszych słów, co mimo wszystko sprawia wrażenie obcowania z książką udającą pracę naukową. Owszem, był to efekt zamierzony przez autorów, ale jednak trochę drażniący. Dodatkowym minusem jest niewystarczająco staranna redakcja (np. jest Ilia Muromez, choć rosyjski bohater zwie się Ilia Muromiec).
Lektura "Pierwszych podróży w czasie" jest jednak przyjemna i daje sporo uciechy.