Osiemnastoletnia Madison Evans ma za sobą bardzo trudny okres. Nie potrafi zapomnieć o wydarzeniach z przeszłości, a do tego musi zmierzyć się ze śmiercią ukochanego dziadka. Dziewczyna jest na skraju załamania.
To wszystko sprawia, że marzenia o studiowaniu na Harvardzie odchodzą na dalszy plan. Madison kompletnie nie ma teraz głowy do nauki.
Z poczucia beznadziei wyciąga ją James Moore, jej najlepszy przyjaciel, który proponuje dziewczynie wzięcie udziału w wyścigach samochodowych. I to właśnie na tej imprezie Madison poznaje bezczelnego Noaha Woodsa, który wywróci jej świat do góry nogami.
Miałam dosyć spore oczekiwania bo widziałam wiele fragmentów na tiktoku o tej książce. Najbardziej podobał mi się wątek hate to lovers zawarty w tej książce, bo jest to mój jeden z ulubionych wątków. W pierwszej połowie książki główna bohaterka mnie irytowała i wiele jej zachowań nie mogłam przeboleć, potem na szczęście wraz z relacja Z Noah zmieniła się na lepsze. Główny bohater mega hot i słodziak wiec jak on pojawiał się w fabule byłam wniebowzięta. Książka była dosyć prosta i końcówka była jak większość końcówek dylogii wiec trochę się zawiodłam. Wkurzało mnie częste wspominanie o śliwkowych perfumach z Victorii Secret, którymi bohaterka CAŁY czas się psikała. Fabularnie bardzo fajny był wątek wyścigów i szkoda ze w pewnym momencie gdzieś zanikł. Ogólnikowo książka była fajna ale po tiktokach spodziewałam się czegoś mocniejszego i lepszego.
dfn po 190 stronach. główna bohaterka była strasznie irytująca, a Noha był typowym bad bojem z wyjebanym ego (był przynajmniej mniej irytujący od maddy) ogólnie słabo 1/5⭐️
Od bardzo dawna wyczekiwałam tej książki. Miałam okazję zapoznać się z początkowymi rozdziałami historii Maddy i Noaha już na wattpadzie i już wtedy ta historia mnie zaintrygowała.
Spodziewałam się, że 𝐃𝐞𝐯𝐢𝐥𝐢𝐬𝐡 𝐠𝐚𝐦𝐞 może przypaść mi do gustu, ale nie sądziłam, że aż tak. Ja dosłownie przepadłam dla tej historii i zarwałam dla niej nockę. A Noah Woods? Matko… 🫠 Ten bohater to już w ogóle skradł moje serce, ale o nim opowiem więcej w dalszej części tej recenzji.
Obecne życie Maddy jest trochę trudne i skomplikowane. Osiemnastolatka mierzy się z przytłaczającymi myślami w głowie, które codziennie pchają ją do przykrych czynów. Nastolatka nie potrafi się pogodzić z odejściem jej ukochanego dziadka, który odszedł już jakiś czas temu. Od tamtego czasu dziewczyna można powiedzieć, że jest pogrążona w mroku. Życia też nie ułatwia jej matka, która, powiedzmy sobie szczerze, nie nadaje się do roli czyjegokolwiek rodzica. Pewnego dnia James - przyjaciel Maddy - proponuje jej, aby wzięła udział w wyścigach samochodowych. Dziewczyna ma smykałkę w szybkiej jeździe swoim audi, więc przystaje na tę propozycję, chociaż niechętnie. To na torze właśnie poznaje Noaha. Mężczyznę, który z początku wydaje się gburowatym dupkiem i przed którym ostrzegał ją jej własny przyjaciel. Cóż… Maddy zazwyczaj nie jest skłonna do słuchania kogokolwiek, więc z czasem dziewczyna zaczyna spędzać z nim coraz więcej czasu, a sprawy nie ułatwia fakt, że to właśnie Noah ma ją trenować na torze.
𝐌𝐚𝐝𝐝𝐲 𝐄𝐯𝐚𝐧𝐬 nie ma łatwego życia. Ta bohaterka ma blizny zarówno na zewnątrz, jak i w środku. Zmaga się z zaburzeniami odżywiania, musi wysłuchiwać okropnych słów z ust jej własnej rodzicielki i traumami z przeszłości. Wielokrotnie podczas czytania tej książki miałam łzy w oczach, bo Maddy to bohaterka, która zasłużyła na lepsze życie. Trzeba przyznać, że jest charakterna i nie daje nikomu sobą pomiatać. Nie boi się głośno wyrażać własnego zdania lub komuś odpyskować.
𝐍𝐨𝐚𝐡 𝐖𝐨𝐨𝐝𝐬 ma dwadzieścia trzy lata i dość często używa sarkazmu. Ten bohater nie miał łatwego dzieciństwa i sam również musi się mierzyć ze swoimi demonami przeszłości. Nie będę ukrywać, że straciłam dla niego głowę. Noah sam ma lekkie problemy z odżywianiem, więc doskonale rozumie Maddy, którą stara się wspierać w walce o samą siebie. Niejednokrotnie wywoływał on motylki w brzuchu swoim zachowaniem. Nie można powiedzieć, że Noah jest ideałem, ale to właśnie dzięki nastolatce stara się być najlepszą wersją samego siebie.
Relacja tej dwójki jest mocno szalona. Zaczęli praktycznie od skakania sobie do gardeł i docinania sobie, a z czasem to wszystko zmieniło się w przyjaźń, a może i nawet coś więcej, kiedy zdali sobie sprawę, że tak naprawdę rozumieją się bez słów i są do siebie całkiem podobni. Nie można zaprzeczyć, że tę dwójkę do siebie ewidentnie ciągnie, są jak magnesy.
Nie mogę nie wspomnieć o ojcu Maddy. Chyba każdy chciałby mieć takiego tatę. Jest troskliwy i opiekuńczy, a przy tym wszystkim wyrozumiały i na wiele jej pozwala, bo ma do swojej córki zaufanie. Uwielbiam go całym sercem, podobnie jak Victorię - siostrę Maddy.
Jeśli ktoś czyta moje recenzje, to może kojarzyć, że jestem ogromną miłośniczką wątku wyścigów samochodowych. Serio, kocham całym sercem, więc to był pewnie jeden z powodów, dlaczego tak mocno wkręciłam się w czytanie 𝐃𝐞𝐯𝐢𝐥𝐢𝐬𝐡 𝐠𝐚𝐦𝐞. Ich opisy w tej historii sprawiały, że nawet ja odczuwałam adrenalinę tak, jakbym sama brała udział w wydarzeniach opisanych w książce.
Początkowo bardzo polubiłam przyjaciół bohaterki. Tracy jest świetną przyjaciółką, chociaż muszę przyznać, że momentami irytowała mnie swoim zachowaniem. James z kolei szybko zdobył moją sympatię, ale niestety później stracił w moich oczach tym, jak zachował się wobec Maddy 😐.
Niektóre wątki mogły zostać poprzedzone lepiej, ale jak na debiut, to i tak jestem mocno zachwycona. 𝐃𝐞𝐯𝐢𝐥𝐢𝐬𝐡 𝐠𝐚𝐦𝐞 to książka, przy której bawiłam się cholernie dobrze. Z trudem odkładałam książkę na bok, kiedy miałam inne obowiązki do wykonania i z niecierpliwością wyczekuję drugiego tomu, bo to, jak zakończyła się ta część, zwaliło mnie z nóg!
Nie czytałam tej książki wcześniej na Wattpadzie. Więc nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. Miałam duże oczekiwania względem tej książki. I muszę szczerze powiedzieć, że w połowie one zostały spełnione a w połowie nie. I mam wrażenie, że były one jednak zbyt wysokie.
Jednak zacznę od początku. Styl pisania autorki bardzo mi przypadł do gustu. Na początku nie umiałam wkręcić się w historię jednak czym dalej czytałam tym było coraz lepiej.
Poznajemy Madison Evans w jej najtrudniejszym momencie życia, kiedy nastolatka nie potrafi poradzić sobie, ze śmiercią swojego dziadka. Fakt, że nie bardzo dogaduję się z matką nie pomaga. Dziewczyna tonie w swojej czarnej otchłani beznadziei. Tak naprawdę studiowanie na Harvardzie zeszło na dalszy plan i dziewczyna ma po prostu wszystkiego dość. Jedynie o czym marzy to o spokoju.
Z kryzysowej sytuacji ratuje ją jej najlepszy przyjaciel - James Moore, który proponuje aby wzięła udział w wyścigach samochodowych. Mimo początkowych odmów, Madison się zgadza. Nie sądziła jednak, że na jej drodze pojawi się Noah Woods i sprawi, że jej życie wywróci się do góry nogami.
Tak szczerze muszę przyznać, że najbardziej spodobał mi się sposób wykreowania głównego bohatera. Od samego początku wywarł na mnie pozytywne odczucia i ze strony na stronę moje pozytywne wrażenia względem jego postaci nie malały a wzrastały. Byl to chłopak, który w mieście uchodził za bezczelnego, aroganckiego mającego wszystko gdzieś nastolatka. Jednak w całe nie miał w życiu łatwo i po prostu przez życiowe sytuację był tym kim był.
Madison to bohaterka wobec której mam trochę mieszane uczucia. Niby ją lubiłam, niby rozumiałam dlaczego jest taka jaka jest. Jednak czasem swoim zachowaniem mnie irytowała i miałam wrażenie, że sama sobie przeczy w pewnych sytuacjach.
Na duży plus mogę śmiało wskazać przedstawioną w książce relację głównych bohaterów. Od samego początku można było wyczuć wzajemną niechęć do siebie. Jednak z każdym kolejnym rozdziałem ich relacja ulegała zmianie i stawali się sobie coraz bliżsi. Nawet jeśli zaprzeczali temu. Ja byłam osobiście kilka razy wzruszona ich małymi gestami względem siebie.
Podobało mi się, że potrafili sobie na tyle zaufać, żeby mówić wzajemnie o swojej przeszłości oraz o tym co ich boli i jak się czują i tak dalej.
Jednak nic w życiu nie bywa kolorowe i tak też było i tym razem. Jednak co dokładnie się wydarzyło? Tego wam nie zdradzę.
Zakończenie mnie osobiście zabolało i tak się nie kończy. Potrzebuje wiedzieć co wydarzy się dalej bo jestem tego szalenie ciekawa.
Podsumowując książka mi się podobała mimo, że znalazłam w niej kilka minusów. Jednak mogę na to przymknąć oko zważając, że do debiut. Sięgnę po drugą część bo jestem ciekawa co przygotowała autorka.
“Pamiętaj, by iść przed siebie i nie zwracać uwagi na to, co jest już dawno za tobą.” “Devilish Game” jest jedną z boleśniejszych książek jakie czytałam. Nawet jeśli czytałam tę historię już kilka razy, początek i tak zawsze doprowadza mnie do łez. Maddy jest tak skrzywdzoną duszyczką, która jedyne czego potrzebowała to trochę miłości i opieki. Od swojej matki jedyne co mogła dostać do kolejne wymagania, uwagi i krytykę. Natomiast jej ojciec starał się jej pomóc i ją wspierać. Nie zawsze mu to wychodziło, ale próbował. Dziewczyna od swoich rodziców oczekiwała jedynie zrozumienia i troski. Madison dostaje propozycje od swojego przyjaciela – Jamesa, by dołączyć do Devil Club, czyli klubu, który zajmuje się wyścigami samochodowymi. Tam poznaje Noah, który jest znajomym jej przyjaciela i przed którym chłopak ją przestrzegał. Na początku ich relacja opiera się na czystej nienawiści. Jednak są zmuszeni by razem trenować przez co się do siebie zbliżają. Oby dwoje są bardzo zniszczeni przez życie i los ich nie szczędził. Ale kto wie może dwie poranione dusze są dla siebie idealnym lekarstwem. Albo i nie. Kto to tam wie?! Oprócz wylanych łez smutku, polały się również te powstałe ze śmiechu. Kłotnie Maddie i Noah, inne dogryzki i cięte riposty mnie dosłownie rozbawiały do płaczu oraz bólu brzucha. Kocham humor jaki jest w tej książce i ogólnie humor Amelii, bo konwersacje na grupie patronackiej wcale nie były gorsze haha. Jeśli miałabym opisać tę książkę jedynym słowem, byłby to “ból”. W tej historii było dużo dobrych, zabawnych i słodkich momentów, ale są rany, których nie da się zagoić. Po prostu uczymy się z nimi żyć. Ten ból po stracie, który doskwierał Madison był odczuwalny bardzo często. Uważam również, że to uczucie, czyni tę książkę tak piękną. Relacja Mad i Noah była bardzo skomplikowana oraz zmienna. Jest to kwestia tego, że obydwaj bohaterowie są nieźle popaprani i ich nastrój zmienia się częściej niż pogoda w Polsce. Jednak ich relacja na swój sposób jest niezwykła i wzruszająca. Czekam z niecierpliwością aż drugi tom zostanie wydany 06.09!!! Ta historia z pewnością zasługuje na tyle wyświetleń na wattpadzie, na wydanie i na wszystko co najlepsze. Kocham wydawnictwo Niezwykłe za to, że postanowili wydać te cudowne książki. Mam nadzieję, że i wy zakochacie się w tej historii tak bardzo jak ja.
X D, dawno nie czytałam tak głupiej i fatalnej książki. pierwsze 100 stron, jak nie więcej, przebiło pod tym względem Known From Snow, które uważałam za wybitne pod względem bycia złą książką.
nie lubię żadnego bohatera, naprawdę. nikt nie używa mózgu, każdy zmienia co chwilę zdanie, a prawidłowa komunikacja między nimi nie istnieje. jedynym pozytywnym bohaterem jest Joe, który pojawia się zaledwie na 2 strony, potem nigdy nie wraca.
przyjaciele głównej bohaterki zostali nimi chyba z przypadku, wątpię by w ogóle się lubili.
jej relacja z Noah również jest fantastyczna, po co mówić o aktualnych problemach i tym, że typ chciał ją wykorzystać, a jego była wróciła, skoro można gadać o sprawach sprzed 3 lat? to jakby zacząć budować dom od dachu zamiast fundamentów, wszystko się rozjebie. chociaż tutaj tak to nie działa, bo oni sobie wciąż ufają.
dlaczego ciągle podkreślamy, że Noah nie umie okazywać emocji i "nic nie czuje", a Maddy ma problemy? zrozumiałam za pierwszym, drugim i trzecim razem, nie muszę słyszeć o tym co rozdział.
nie wiem, o co chodzi autorce, dlaczego w każdym opisie ubioru podkreśla, że „nie zabrakło również bielizny”, jakby noszenie jej było czymś dziwnym.
sytuacja ze staruszką na pasach pozostanie ze mną na długo, szczyt nieodpowiedzialnych zachowań Madison.
zakończenie? XD. myślałam, że prawda wyjdzie na jaw, coś się w końcu spierdoli między nimi i będą zmuszeni wyjawić sobie prawdę, a tu nie, dajmy znowu "smutne zakończenie".
podsumowując, nie widzę żadnych plusów tej książki. czasami lubię przeczytać coś słabszego, wymagającego mniejszego zaangażowania(żeby nie powiedzieć gównianego), ale to było przesadą. czuję się głupsza i głowa mnie od tego boli.
Przyznam, że podeszłam do tej książki bez żadnych oczekiwań. Słyszałam o niej dużo dobrego, jednak ja sama nie umiem określić swoich odczuć względem niej.
Zacznę od relacji bohaterów, która szczerze mówiąc, nie była najgorsza. Jest to typowy wątek hate to love. Po ich początku, który był bardzo obiecujący liczyłam na coś więcej, jednak ostatecznie przez większość czasu miałam wrażenie, że nie wszystko gra tak, jak powinno. Oczywiście pojawiło się wiele fajnych momentów, którym udało się urozmaicić ich związek.
Sami bohaterowie byli dla mnie nijacy. Przewijałam strony bez żywienia wobec nich żadnych uczuć. To samo mogę napisać o bohaterach pobocznych, którzy zdawali się stale znikać. Mimo to przeszłość naszej głównej dwójki okazywała się naprawdę ciekawa i niejednokrotnie mnie intrygowała. Jeżeli lubicie książki, które poruszają trudne tematu, to możecie być pewni, że znajdziecie je właśnie tutaj.
Nawet nie wiecie, jak bardzo chciałam polubić Madison. Niestety jej zachowanie i podejście do wielu spraw bardzo mnie denerwowało.
W przeciwieństwie do tego dużym zaskoczeniem okazał się dla mnie wątek wyścigów samochodowych. Był świetnie poprowadzony i liczę, że w kolejnym tomie będzie go jeszcze więcej.
"Devilish game" to moja pierwsza styczność z twórczością autorki. Niestety już na wstępie nie przypasował mi jej styl pisania. Choć sam sposób tworzenia akcji jest naprawdę przyjemny i całość czyta się bardzo szybko, tak nie mogę tego samego napisać o dialogach. Odnosiłam wrażenie, że są bardzo nierealne i momentami bez sensu.
Ostatecznie, nawet pomimo braku oczekiwań, wiele zabrakło mi w tej pozycji. Nie ukrywam, że z czystej ciekawości sięgnę po kolejny tom, bo ilość rozpoczętych wątków, wręcz domaga się ich rozwiązania.
Już od pierwszych przeczytanych stron nie mogłam się oderwać od lektury. Wciągnęła mnie aż do takiego momentu że do piątej nad ranem przewracałam ostatnie strony. A nie ukrywam że na palcach jednej dłoni jestem w stanie wyliczyć ilość takich pozycji dla których odpuściłam sen 🤣
Sama historia została bardzo dobrze poprowadzona, podczas czytania historii byłam nią pochłonięta. Nie mogłam przestać przewracać kolejnych stron, aby poznać się z dalszymi losami bohaterów. Wiele niespodziewanych zwrotów akcji a także rosnące napięcie między głównymi bohaterami.
Relacja Madison i Noah z każdym rozdziałem ulegała zmianie. Z zachwytem i podziwem śledziłam jak z wzajemnej niechęci budzi się uczucie. Podczas czytania odczuwałam każda emocje razem z bohaterami.
Autorka bardzo dobrze poradziła sobie z ujęciem w książce ciężkich oraz wrażliwych tematów. Ta historia zdecydowanie zagościła w moim serduszku na dłużej ❤️ Jestem naprawdę bardzo pozytywnie zaskoczona piórem Amelii, i mam nadzieje że w przyszłości sięgnę po wiele książek spod jej pióra
Przez wszystkich polecana i zachwalana, ale czy warta jest waszej uwagi... to jest dobre pytanie i ciężkie zarazem. Devilish Game jest ciekawą pozycją z New Adult, w której wątek romantyczny został ciekawie wkomponowany w całość co było miłym zaskoczeniem...
Cała otoczka fabuły i zbudowane napięcie dało swoistego rodzaju obraz, który nie we wszystkich książkach można spotkać. Z jednej strony mamy bogatą nastolatkę Madison Evans, która jest własnie w trudnym okresie swojego życia i zmaga się dodatkowo z ze śmiercią dziadka. A marzenia, które miała, czyli Harvard, zaczynają zanikać i niestety takie historie dzieją się nie tylko tu, ale po sobie wiem, że przez rollercoaster życiowy przechodzi każdy z nas i dzieżko jest wtedy znaleźć osobę by go złagodziła... Dzięki przyjacielowi Jamesowi, który widzi to co się dzieje chce pomóc i proponuje udział w (nielegalnych) wyścigach, bo wie, że dziewczyna da radę... No własnie ten jeden wieczór zaważy na reszcie jej życia, a skomplikuje go jedna kurła osoba - Noaha Woods. Potem już tylko jest tylko lepiej, a sam w to nie wierzyłem, ze tak prosta historia może się tak skomplikować.
Ciężko mi jest zawsze podsumować książki romantyczne czy obyczajówki lub jakieś erotyki, ale można w nich wynieść wiele zarówno dobrych jak i potępiających zachowań. Tak jak i w pozostałych tego typu książkach są tu mocna OSTRZEŻENIA od zazdrości po obojętność, ale wszystko z reguły powinno dobrze się kończyć... Czy tak jest tutaj, hmm? Przeczytajcie i oceńcie sami ich specyficzną relację wzajemną jak i między innymi bohaterami... A jest co komentować...
W tej historii z jednej strony mamy głupiutką dziewczynę, a z drugiej strony narcyza, który jest w stanie zrobić wszystko by zadowolić siebie, ale ale... Nie chciałbym zrażać do tej książki ludzi i demotywować młodej autorki, lecz była to całkiem dobra pozycja, ale powiem tylko, że uważajcie na zachowania w niej, bo z mojej perspektywy są one do przemyślenia, i przez to historia daje nam "pozytywne" książkowe wibracje z nutką niepewności...
Początek jak dla mnie był trochę chaotyczny i szybko się wszystko zadziało. Totalnie nie spodziewałam się, że ta książka aż tak bardzo mi się spodoba. Motyw nielegalnych wyścigów został bardzo dobrze poprowadzony i opisany co jak dla mnie jest rzadkością. Noah Wood od razu wskoczył na listę moich fikcyjnych mężów totalny słodziak, a zarazem hotówa. Zakończenie mimo, że trochę typowe jak na opowiadanie z Wattpada to zaskoczyło mnie. Już nie mogę się doczekać kolejnego tomu!