Kojarzycie ten moment, kiedy wasza bliźniaczka okazuje się zmiennokształtna, po czym znika, więc musicie podszywać się pod nią w nieludzkiej szkole? Nie? Erin Lanford chciałaby móc powiedzieć to samo. Jadąc do Mallaroy, spodziewała się wszystkiego, nawet własnej śmierci. To znaczy, wszystkiego poza palącym pragnieniem, by pociąć lidera wampirzej elity piłą mechaniczną. Alea Lanford za to nigdy nie myślała, że na jej barki spadnie obowiązek ratowania całego rodzaju. Ale hej, wszystko będzie w porządku, prawda...?
nie mogę wyrazić jak bardzo kocham tą książkę to co najbardziej mnie urzekło to styl pisania autorki był lekki, przyjemny i bardzo wciągający 😭🩷
• książka jest wręcz uzależniająca nie mogłam sie oderwac od niej • humor jest na topie, uwielbiam go, nie pamietam kiedy ostatnio się tak śmiałam🥹 • bohaterowie są cudownie wykreowani, jest ich dużo, mamy różnorodność i każdy dostaje swoje 5 minut • to jak autorka buduje relacje, napięcie jest wręcz niesamowite 🥹 CZEKAM NA 2 CZESC BO ZEBY ZAKONCZYC W TAKIM MOMENCIE to jest moj z 3 reread tej ksiazki wiec wiem ze nastepne 2 i 3 czesc bedą mocne 👀🩷
Na pewno są wam znane książki o wampirach czy wilkołakach. Jeśli tak to na pewno spodoba wam się „Mallaroy” czyli tytułowa nazwa szkoły dla nieludzkich nastolatków. Mieszkają tam różni członkowie różnych gatunków takich jak zmiennokształtni, wampiry, czarownice, łowcy czy wilkołaki.
Nowy początek z nową trylogią i to naprawdę wciągająca po same koniuszki uszów. Naprawdę ciężko jest spotkać tak świetną książkę jak „Mallaroy” ,która daje ci wszystko czego potrzebujesz począwszy od nadnaturalnych postaci do darcia kotów między bohaterami, ich nienawiść do siebie to najbardziej wciągający wątek w tej książce, naprawdę.
Bliźniaczki Erin i Alea są do siebie tak bardzo podobne, że naprawdę ciężko je rozróżnić między sobą. Obie kochają siebie nawzajem, dbają nawzajem o siebie i żadna nie może wytrzymać bez tej drugiej. Do czasu aż jedna z nich Alea zmienia się w kota co skutkuje odkryciem jej tożsamości jako zmiennokształtna. Co się zaś tyczy Erin to… Erin jest człowiekiem, nigdy się nie zmieni w zwierze i już na zawsze pozostanie pospolita. Ale czy to stoi na przeszkodzi siostrzanej miłości?
„Mallaroy” to taka książka, której nigdy nikomu nie pożyczę bo jest zbyt świetna by się nią dzielić. Gdzie świat ludzi zaciera się z nadnaturalnym, gdzie wampiry potrafią nie być sztywne, a wilkołaki mają poczucie humoru. Natomiast wątki bohaterów idealnie ścierają się podczas czytania i można poznać każdą postać i jej życie.
Wątek szkoły poprawny, nadaje się do czytania, ale niczym nie zaskakuje, natomiast element "polityczny" niedopracowany, wrzucony na odwal się - no i motyw wybrańca naprawdę już był tyle razy ograny, że wiadomo, jak zrobić to lepiej.
Nie wiem jak mam ocenić przygodę z tą książką. Na pewno trwała długo. Fabuła jednocześnie podobała mi siē i nie podobała. Była interesująca i nudna. Mogę ją opisać samymi oksymoronami 🤷🏻♀️ I tak, wyrażenie 'Wielkie Niebezpieczeństwo' nadal mnie śmieszy.
Q: Czy zastanawialiście się kiedyś, co by było gdyby wasze życie nagle obróciło się o 180 stopi i stało się nierealne?
Bliźniaczki Lanford także o tym nie myślały, jednak życie miało co do nich zupełnie inne plany.
Jeśli jakieś 7 lat temu czytaliście Wattpada i fantastyczne historie, to z pewnością będziecie kojarzyli tą książkę. "Mallaroy", jest to książka opowiadająca o losie dwóch bliźniaczych sióstr, Erin i Alei. Co się stanie gdy jedna z nich okarze się zmiennokształtną? Właśnie tego dowiecie się tutaj. Gdy Aleia okazuje się należeć do senturalnej rzeczywistości, zostaje 'uprowadzona'. Jej bliźniaczka (człowiek) musi udać się do magicznej i prestiżowej szkoły pełnej czarodziejów, łowców, wilkołaków, zmiennokształtnych i wampirów 🧛. Czy poradzi tam sobie, bez żadnych mocy? Znajdzie przyjaciół? Może wrogów?
Aby się tego dowiedzieć , przeczytajcie"Mallaroy".
Wydawnictwo: Seeya Autorka: A.M. Juna
Moja opinia 👇👇👇👇👇 ......................................... 🩸Kocham tą książkę. Na początku ciężko było mi się w nią wciągnąć,ponieważ wydawała mi się podobna do tych wszystkich książek na wattpadzie. 🩸 Później zobaczyłam to coś i wyciągnęłam się bez granic. 🩸Gdy już zapoznacie się z wszystkimi bohaterami, nic nie da rady was od niej odciągnąć. Przez małą ilość czasu przeczytałam ją w dwa dni. ( To chyba o czymś świadczy) 🩸Erin i jej "wrogie" nastawienie do Michaela jest na prawdę zabawne. Niby ją pociąga, ale jednak to 🧛🩸 , więc i wróg. 🩸SPOJLER🩸 Nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że istnieje możliwość wątku enemies to lovers. Michael i Erin totalnie mi do tego pasują. 🩸Książka pomimo kilka wad, na prawdę mi się podobała i z przyjemnością dałam jej ocenkę 9/10 ( czyli 5🌟).
Zaczęło się bardzo ale to bardzo wolno. Pierwsze 150 stron tak mi się dłużyło, że to tragedia. Na początku dosłownie się prawie nic nie wydarzyło. Rozpoczęcie zajęć to wgl było dopiero na jakieś 200 stronie co jest dla mnie ogromnie na minus skoro to od początku miało być o tym co sie działo w tej szkole itp. Fajny koncept, w niektórych momentach niestety mam wrażenie, że troszkę byłam już zbyt dojrzała na takie rzeczy ale i tak było przyjemnie. Jak już zaczęła się akcja to bylo spoczko. Bardzo lubię takie książki o postaciach fantastycznych jak wampiry, wilkołaki itd., więc było to bardzo fajne ale spodziewałam się tutaj jakoś więcej używania swych mocy i autów gatunkowych ale coz. Watek Michaela i Erin mega fajny, mam nadzieję, że wyjdzie z tego jakiś romans, a nie. Watek zmiany siostr i ogolnie watki Alei giga na minus bo nie lubie takiego czegoś. Przyjemne było, nie zrażajcie sie początkiem
Nie tak zapamiętałam tę powieść, gdy lata temu czytałam ją na wattpadzie. Jasne, dalej ją lubię i dalej dzięki niej dobrze się bawiłam, ale cały początek to karuzela książkowej infantylności. Zachowania bohaterów, podwaliny świata, logika akcji... Wszystko to kuleje. Dopiero później poziom robi się przyjemniejszy, ale początek pozostawia po sobie niesmak.
Aaa „Mallaroy” to moja nowa mała obsesja! To jedna z takich książek, które te kilkanaście lat temu mogłabym postawić obok moich największych ulubieńców ze szkolnych lat, gdzie odkrywałam dlaczego i przede wszystkim za co kocham czytanie. Właśnie za takie historie!
Szkoła dla wampirów, wilkołaków, zmiennokształtnych, łowców i czarowników? Jest! Kruchy pakt godzący ze sobą walczące gatunki, zbliżające się niebezpieczeństwo i knowania? Są! Bliźniaczki i „niewielka” akcja podmianka? Oh oczywiście, że tak. Nie muszę chyba dodawać, że to wcale nie był najlepszy pomysł zważając na to, że jedna jest zmiennokształtna a druga nie? I właśnie ta nie magiczna trafiła do szkoły dla tych… magicznych!
No słuchajcie dzieje się! I kurczę to się tak przyjemnie czytało. Świetnie się bawiłam. Wiadomo może jakby całość nie jest fabularnie idealna, zdarzały się takie dziwne luki i momenty, w których czegoś mi brakowało, albo nie do końca widziałam w nich sens, ale szczerze? To jest tak dobre całościowo, że who cares! Bo mnie na pewno nie. I kocham humor jakim posługuje się autorka. Różne słowne wojenki między bohaterami i przepychanki leżą totalnie w moim guście. No bajka i zaśmiewałam się fest!
Bardzo rzadko mi się zdarza odwlekać moment skończenia książki, ale tutaj nie ukrywam, że trochę przeciągałam nasze spotkanie. Akurat przyszedł taki moment w moim życiu, że ja naprawdę potrzebowałam właśnie TAKIEJ historii i nie miałam ochoty się z nią rozstawać. Bardzo komfortowo się w niej czułam i jeżu (jak to mówi Erin) potrzebuje natychmiast wiedzieć co dalej!
Bohaterowie również świetnie stworzeni. Każdy unikatowy, wyjątkowy na swój sposób i ugh tu ciężko nie polubić nawet kogoś kogo w teorii się nie powinni lubić!
Mam w ogóle kilka teorii co do fabuły i dalszych losów bliźniaczek dlatego… przebieram nóżkami w oczekiwaniu na kontynuacje.
I chciałabym wiedzieć o co kaman z królikiem. Nie wiem totalnie co to za śmieszny ziomek ale buja! 🤣❤️
jedno wielkie wprowadzenie i jakby rozumiem bo to jest dopiero 1/3 ksiazki ale dlatego taka ocena, mysle tez ze kolejne czesci beda lepsze bo na ten moment nic sie tam praktycznie nie wydarzylo, nic nie wiemy, a glowna bohaterka jest bardzo glupia a michael ma ego pilkarzyka i to jedyne co wynioslam tbh
jako osoba znająca mallaroy jeszcze z wattpada, która zaczęła swoją przygodę z tą książką jeszcze w roku 2017, aż nie umiem słowami opisać, co poczułam widząc ją u siebie na półce!!
muszę przyznać, że każda zmiana jaka została wprowadzona w tej wersji jest na duży plus. bardziej rozwinięty senturalny lore, nieco sensowniejszy początek, większa różnorodność postaci i dopasowanie wszystkiego do tych amerykańskich standardów. jedyne na co trochę mogę pomarudzić, że wątek alei wydawał się trochę ubogi w porównaniu do tego erin (mimo że ją kocham najmocniej) i chętnie poczytałabym o niej trochę więcej.
czekam na następne tomy i 'dzieci mallaroy', bo uwierzcie mi będzie się działo
PS ERIN I MICHAS SA TACY DRAMATIC FOR NO REASON W TYM TOMIE TO TAKIE ZABAWNE
Kiedy czytałam tę historię siedem lat temu na Wattpadzie znalazłam w niej wszystko, o czym tylko mogłam zamarzyć — paczkę przyjaciół, młodzieńcze miłostki oraz dylematy, motyw magicznej akademii oraz magicznych istot, smutki i żałości, radości, a niekiedy łzy.
Teraz, po przeczytaniu Mallaroy z logiem wydawnictwa na okładce, czuję się tak, jakbym wróciła do domu… mimo że jestem o te siedem lat starsza i dojrzalsza.
Widać, ile w tę powieść włożono pracy. Ciężkiej i żmudnej pracy, aby niektóre kwestie uporządkować, przybliżyć oraz odpowiednio wyjaśnić.
Mamy tutaj sporo bohaterów — bardzo różnorodnych i mocno zarysowanych postaci, które zapadają w pamięć. Mamy typowo szkolne problemy oraz równie nastoletnie zachowania. A także lekcję na temat tolerancji i wzajemnego szacunku.
To sprawia, że Mallaroy jest doskonałą powieścią swego gatunku — jednym z lepszych YA, jakie miałam przyjemność czytać. I bardzo się cieszę, że to powieść spod pióra rodzimej Autorki.
Mallaroy miałam okazję czytać na wattpadzie i już wtedy przepadłam w tej historii. Marzyłam, aby pewnego dnia znalazła się na mojej półce. Muszę przyznać, że powrót do tej książki był przyjemny nie tylko ze względu na sentyment, ale również, jak się okazuje, papierowa wersja jest jeszcze lepsza od oryginału.
Już na samym wstępie widać, że tekst przeszedł korektę i to nie tylko tę na zasadzie - poprawiono błędy ortograficzne, gramatyczne, więc można drukować.
Chociaż fabuła nie została zmieniona, jest delikatnie inaczej przedstawiona. Największym zmianą uległ początek oraz perspektywa Alei. Wątek Alei - mimo że jest go mało - wywarł na mnie znacznie lepsze wrażenie niż wtedy, na wattpadzie. Nadal jest względnie spokojny, ale też mroczniejszy i znacznie bardziej klarowny niż był. Pierwsze dwa rozdziały nie są już grubymi nićmi szyte. Ogółem każda zmiana, jaka zaszła od czasów pierwotnej wersji jest na plus.
W papierowej wersji zadbano również o szczegóły i rozjaśniono działanie nadnaturalnego świata. Nie odczuwam żadnego niedosytu spowodowanego tym, że nie wiem, jak coś działa.
Bohaterów Mallaroy lubiłam od zawsze, w tej wersji nie stracili swojego uroku, a na dodatek jeszcze łatwiej mi z nimi sympatyzować. Erin i Tatianę pozbawiono myśli w stylu "I'm not like the others [stupid] girls". Przy jednym z rereadów widziałam, ile momentów dotyczących Jaspera źle się zestarzało, ale one również nie znalazły się w finalnej wersji książki. Co więcej, obecnie postaci mają bogatsze życiorysy oraz są znacznie bardziej różnorodne niż były na wattpadzie pod niemalże każdym względem. Tej historii nigdy bym nie zarzuciła, że postać X jest kopią postaci Y i różni się od niej tylko imieniem (co jest paradoksalne, biorąc pod uwagę, że mamy tutaj identyczne bliźniaczki XD).
Z takich mniej istotnych rzeczy - urzekła mnie przyjaźń Erin i Bethany, kocham początkowe sceny z Alex oraz wytłumaczenie, dlaczego Tatiana czyta tyle książek.
Czytało się szybko i przyjemnie, ale tym w ogóle nie jestem zaskoczona.
Natomiast wadą było to, że opisy niektórych postaci czy pomieszczeń powtarzały się na przestrzeni stron i często brzmiały bardzo podobnie. Wielokrotne przypominanie czyjegoś stanowiska albo koloru włosów uważam za zbędne.
Na koniec dodam, że najciekawsze jeszcze przed nami, a ja już teraz oczekuję drugiego tomu. Liczę też, aby w przyszłości wydano kontynuację, bo Dzieci Mallaroy lubię najbardziej.
3.5 powrót do Mallaroy okazał się bardzo przyjemny. cieszy mnie, że autorka zdecydowała się jednak wydać tą historię. książka po korekcie jest jeszcze dokładniejsza. jeśli chodzi bowiem o wykreowany świat, został on niezwykle przemyślany. widać, że poświęcono temu wiele czasu. w owym tomie obeszło się jeszcze bez bardziej przełomowych wydarzeń, ale to raczej kwestia podzielenia pierwszej części. Mallaroy czytało się łatwo i szybko, co korzystnie wpłynęło na mój odbiór. pamiętając nadchodzące przygody, już niecierpliwie czekam na kontynuację. polecam!
kochałem ta książkę 6 lat temu i kocham ją teraz. chyba nie musze nawet za wiele dodawać, więc powiem tylko, że wszystkie zmiany wyszły zdecydowanie na plus i z niecierpliwością czekam na drugi tom
W dużym skrócie laska idzie do podróby Hogwartu udawać swoją siostrę bliźniaczkę furasa i kłóci się z upierdliwym wampirem.
Na początku to było nudne i cringowe ale tak nudne i cringowe że ja już po prostu nie mogłam tego czytać i zostawiłam tą książkę na dwa tygodnie. Potem mnie coś natchnęło i druga połowa była już ciekawsza, ale cringu nadal trochę było.
Poza tym ta książka bazuje na podstawowych motywach i elementach przez co nie ma za dużo jakiejś oryginalności która by wciągała, co najwyżej te 4 rodzaje ale to od razu widać że brane z Hogwartu.
bardzo fajnie się czytało; troszkę za mało romansu i enemies dalej są enemies a nie lovers ale książka naprawdę lekka i przyjemna idealna na odstresowanie 🤠
3,5 ⭐️ Poprawna, miło i szybko się czyta. Nie zawiera punktu kulminacyjnego i nie utrzymuje w napięciu. Ogólnie mam wrażenie, że dość mało się w niej dzieje. Część kończy się w specyficznym miejscu, nagle. Jakby autorce bardziej zależało na podzieleniu części na w miarę równe, a nie zachęceniu czytelnika do przeczytania kolejnych.
Co byście zrobili, gdyby okazało się, że Wasza siostra bliźniaczka potrafi przemieniać się w różne zwierzęta i ma udać się do szkoły pełnej Wampirów, Wilkołaków, Łowców, Zmiennokształtnych i Czarodziei, ale końcowy Wy musicie ją zastąpić? Z takim problemem zmaga się Erin Lanford, której siostra bliźniaczka Alea pewnego dnia okazuje się być Zmiennoksztaltną.
Początkowo tym, co najbardziej przeszkadzało mi w całej książce była ilość "opisówek", które ciągnęły się praktycznie przez 3/4 książki. Było ich bardzo dużo, jednak z drugiej strony uważam, że były one przydatne bo dzięki nim czytelnik może lepiej wdrożyć się w senturalny świat i zrozumieć pewne mechanizmy w nim zachodzące. Niemniej jednak były te opisy dla mnie momentami męczące i brakowało mi akcji, która pojawiała się sporadycznie. Dopiero ostatnie około 200 stron wprawiło mnie w najprawdziwsze zdumienie. Akcja stała się dynamiczna i pełna zwrotów akcji. Mimo faktu, że rozdziały były długie, ponieważ niejednokrotnie przekraczały one 30 stron, bawiłam się na nich świetnie.
Największym plusem byli jednak bohaterowie. Muszę przyznać, że dawno nie spotkałam tak świetnie wykreowanych postaci. Każdy był różny i wyjątkowy na swój sposób. Muszę przyznać, że bardzo zżyłam się z bohaterami i pokochałam ich. Humor i sposób bycia był taki prosty i naturalny, co kompletnie mnie kupiło.
Jestem bardzo ciekawa jak potoczą się dalsze losy bohaterów oraz nie mogę doczekać się rozwinięcia wątku z mocami Alei.
Książka ma bardzo wiele plusów, jednak ilość opisów i długość rozdziałów nieco zaniża moją końcową ocenę. Mimo wszystko mogę polecić tą pozycję z czystym sumieniem.
This entire review has been hidden because of spoilers.