Cudowna książka, naprawdę równie dobra co dwie wcześniejsze z trylogii. Szkoda, że w bibliotece stała tak jakoś zakamuflowana, że jej wcześniej nie zauważyłam.
Plus w książce swoje pięć minut miały Zagórz i Bieszczady! Cudowne! Pagaczewski utrzymał poziom. Jak zwykle odniesienia kulturowe bosko wkomponowane, haha.