"Nieznajomosc prawa szkodzi". A nieznajomosc sztuki? - Chyba jeszcze bardziej, ale prawem paskudnego paradoksu przekonac sie o tym mozna dopiero, gdy sie ja pozna. "Kto nie zna smaku miesa..." Na szczescie istnieja jeszcze wysmienici kucharze - potrafia przyrzadzic kazde danie tak, ze nie przejdziemy wobec niego obojetni. Szkice Lysiaka zawarte w "MW" to wlasnie takie potrawy - eseje osnute na ciekawych dzielach sztuki, które tez w tomie sa reprodukowane. Za umiejetnosc przekazania wraz z nimi choc czesci swojego Muzeum Wyobrazni naleza sie autorowi gratulacje.
Waldemar Łysiak (ur. 8 marca 1944 w Warszawie) (używał następujących pseudonimów literackich Valdemar Baldhead, Archibald, Mark W. Kingden, Rezerwowy Ł.) – polski pisarz i publicysta, architekt, napoleonista, bibliofil.
Jedna z najwolniej czytanych przeze mnie książek. Rozdziały, które najbardziej przypadły mi do gustu to: - "Zabójca bajek", - "Malarze wolą Blondynki", - "Stos Sardanapala", - "Prawo błazna", - "Człowiek w żelaznej masce".
Tą pozycję najlepiej czytać w skupieniu - aby nie przeoczyć ważnych fragmentów. Łatwo można wtedy "wypaść z rytmu" i zagubić się w treści. "MW" jest połączeniem wyobrażonej historii z komentarzem do dzieła sztuki. Dużym plusem książki są przemyślenia autora, opisy obrazów i same barwne ilustracje przedstawiające opisywane dzieła.
Jako, że nie przepadam za historią Polski najmniej ciekawe były dla mnie rozdziały zawierające właśnie opisy polskich bitew (mam na myśli np. opis powstania - z rozdziału przedostatniego, który już sobie podarowałam po przeczytaniu jego połowy).
W szczególności mile wspominam opis obrazu Jana Matejki pt. "Stańczyk" oraz opisy obrazów Salvadora Dali - szczególnie "Ostatniej wieczerzy" i "Uporczywości pamięci".