Ukradłaś mi moją historię. Przez ciebie moje życie straciło na jakości. Jesteś tam, gdzie oczami wyobraźni widzę siebie. To nie ty powinnaś być szczęśliwa, tylko ja.
Laura Ruta to bestsellerowa autorka thrillerów. Właśnie świętuje premierę najnowszej powieści, która zbiera entuzjastyczne recenzje. Dzień po spotkaniu z czytelnikami pisarka dostaje tajemniczą przesyłkę, której zawartość przypomina jej groźbę sprzed lat. Kto jest nadawcą? Jak zdobył adres Laury? I wreszcie skąd wie, kiedy skończy się jej życie. Czy właśnie oznajmił, że planuje ją zabić?
Kilka dni później Laura Ruta znika bez śladu. Ruszają poszukiwania, policja przesłuchuje świadków i podejrzanych, a media spekulują, czy to zaplanowany, marketingowy performance czy jednak ktoś uprowadził pisarkę.
Co się stało z Laurą Rutą? Czy kobieta wciąż żyje?
Przejmujący thriller, który zanurzy Cię w mroku niespełnionej zemsty, wykreowanej przez chorą wyobraźnię.
Jejku, jakie to było kiepskie. Książka-wydmuszka, której treść mogłaby się z powodzeniem zmieścić na stu stronach mniej, ale autorka ma naprawdę wyjątkowy talent do lania wody.
Czyta się ją szybko i to chyba jedyna rzecz, którą mogę zaliczyć tej książce na plus. Historia jest strasznie miałka, nie dostrzegłam tu żadnego napięcia, emocji, niczego, co miałoby wskazywać na to, że to faktycznie jest thriller. Pierwszych sto pięćdziesiąt stron wskazywałoby raczej na jakiś dziwaczny erotyk, ewentualnie brazylijską telenowelę - każdy zdradza każdego i to na każdym kroku. Czułam się jakbym czytała o bandzie napalonych nastolatków, których hormony buzują w okresie dojrzewania, a nie o ludziach zbliżających się do czterdziestki.
Bohaterowie są bardzo jednowymiarowi i dość infantylni, żadnego z nich nie da się polubić, a jedyna osoba, która zdaje się myśleć i działać w miarę sensownie to stuknięta aspirująca pisarka z obsesją na punkcie odnoszącej sukcesy koleżanki po fachu - wow. Reszta postaci jest tak papierowa, że już bardziej chyba się nie da, a siedzenie w ich głowach (bo autorka serwuje nam tu narrację prowadzoną z, uwaga, aż czterech perspektyw!) było bardzo nieprzyjemne. I to nie w ten fajny czytelniczo sposób, gdy uczucie dyskomfortu przy czytaniu jest czymś pożądanym. Nie, ci bohaterowie byli po prostu głupi i bardzo antypatyczni, a śledzenie ich toku rozumowania wiele razy było obrazą dla moich własnych procesów myślowych.
Coś, co przy dużej dozie dobrych intencji ktoś mógłby nazwać thrillerem (a tak klasyfikowana jest ta książka),zaczyna się po około stu pięćdziesięciu stronach walki z nadmiernie podnieconymi bohaterami z pierwszego planu. Znana pisarka zostaje porwana i razem z nią trafiamy do opuszczonego domku letniskowego z oknami zabitymi deskami - nie, nie jest to spoiler, bo opis zdradza nam to kluczowe wydarzenie na okładce. Fakt, że musieliśmy na nie czekać przez połowę książki wydaje się świadczyć o tym, jak wiele akcji i emocjonujących zdarzeń jest w całej powieści. Niby od tego momentu coś powinno się zacząć dziać, ale uwięzienie głównej bohaterki sprawia jedynie, że my, jako czytelnicy, zostajemy na dłużej uwięzieni w jej głowie. Można by pomyśleć, że w tym czasie jej myśli będą krążyć wokół ciekawszych tematów, np. kombinowania, jak się wydostać z zamknięcia. Nic bardziej mylnego, jej głównym problemem podczas porwania wydaje się być rozkmina nad tym, czy przyznać się przed mężem do zdrady. A ostateczne rozwiązanie zagadki jej uwięzienia jest tak głupie i naciągane, że aż mnie oczy bolały jak to czytałam.
Jedno muszę autorce przyznać, dawno nie spotkałam się z tak wspaniałym przykładem lania wody, a sprawdzam wiele uczniowskich wypracowań. Osiągnęła mistrzostwo w rozwlekaniu idiotycznych przemyśleń bohaterów na pół strony i zapętlaniu ich w kółko. Dawno nie spotkałam się z tak kolosalną liczbą pytań retorycznych zadawanych sobie przez bohaterów. Potrafią oni przez dwie strony poddawać coś pod wątpliwość tylko po to, by następnie stwierdzić, że ta rzecz jednak nigdy nie mogłaby się wydarzyć. Po trzystu stronach nieustannych pytań naprawdę cierpiałam. Doczytałam do końca tylko ze względu na to, że była to książka na DKK.
Z twórczością Pani Magdy spotkałam się nie raz, niektóre z jej thrillerów nie do końca wpasowały się w moje gusta, jednak nie zmienia do faktu, że po każdą książkę autorki sięgam z ogromnym entuzjazmem. Thriller, który zrobił na mnie największe wrażenie to "Nieobliczalna". Czy najnowsza książka autorki, "Pisarka", wskoczy na jego miejsce?
Największe demony mieszkają w Twojej głowie.
Laura Ruta, bestsellerowa autorka thrillerów właśnie świętuje swój kolejny sukces. Jej najnowsza powieść zbiera same entuzjastyczne recenzje. Dzień po spotkaniu z czytelnikami dostaje przesyłkę. Nie wie kim jest nadawca ani skąd udało mu się zdobyć jej adres, jednak zawartość przesyłki przypomina jej groźbę sprzed lat. Kto grozi Laurze i skąd zna datę jej śmierci? Kilka dni po otrzymaniu tajemniczej przesyłki, Laura Ruta znika bez śladu. Nikt nie wie gdzie jest. Poszukiwania i przesłuchiwanie świadków nie przynoszą rezultatów. Media zaczynają podejrzewać, że wszystko zostało zaplanowane. Czy mają rację? A może ktoś uprowadził pisarkę?
"Pisarka" to intrygujący thriller psychologiczny, w którym autorka odkrywa przed nami świat w jakim żyją pisarze. Uchyla rąbka tajemnicy w jaki sposób przebiega cały proces wydawniczy, ale to nie wszystko, pokazuje nam również z czym na codzień muszą mierzyć się pisarki i pisarze. Jak wspomniałam wyżej, miałam już przyjemność poznać styl autorki, który jest lekki i przyjemny w odbiorze, jej książki czyta się szybko i z niezwykłą przyjemnością. Najnowsza powieść Magdy Stachuli wciągnęła mnie od pierwszych stron. Z ogromnym zaciekawieniem śledziłam losy bohaterów, pragnęłam dotrzeć do prawdy i dowiedzieć się, co takiego spotkało Laurę, główną bohaterkę. Fabuła jest spójna, akcja powieści toczy się niespiesznie, wykreowani bohaterowie mają swoje tajemnice, które podsycją ciekawość czytelnika, jednak kartkując kolejne strony zabrakło mi większego napięcia, które z reguły towarzyszy mi przy tego typu thrillerach. Niemniej jednak uważam, że "Pisarka" to dobra powieść, dopracowana w każdym szczególe i świetnie skonstruowana, z ciekawą fabułą i dobrze wykreowanymi bohaterami. Ten to kto zna pióro autorki, wie, że ma ona talent do tworzenia ciekawych i angażujących historii, potrafi zainteresować czytelnika wykreowaną przez siebie fabułą. Pomimo, że "Pisarka" nie wskoczy na podium najlepszych historii spod pióra Pani Magdy, to z pewnością znajdzie się na liście dobrych thrillerów psychologicznych, które polecam z czystym sumieniem. Jeżeli macie ochotę na coś lżejszego, chcecie dowiedzieć się więcej w temacie powstawania książek oraz świata pisarskiego, to sięgnijcie po najnowszą książkę Pani Magdy. Jestem przekonana, że jest to lektura idealna zarówno dla zagorzałych fanów thrillerów, jak również osób, które planują rozpocząć przygodę z tym gatunkiem literackim.
Lura Ruta jest bestsellerową autorką thrillerów. Właśnie świętuje premierę najnowszej powieści, kiedy dostaje tajemniczą przesyłkę, która przypomina groźby sprzed lat.
Korona królowej thrillerów w nurcie domestic noir od lat znajduje się na głowie Magdy Stachuli, a po tej książce… no cóż, korona siedzi jeszcze ciaśniej! Bo to było takie dobre!
Uwielbiam wycieczki autorki w sam środek umysłów bohaterów. Kocham to zastanawianie się, kto stoi za całą manipulacją. Tutaj nie ma miejsca na nudę, za to jest mrocznie, a czytelnik przedziera się przez gęstwinę paranoicznych myśli w szalonym tempie. Bo musicie wiedzieć, że tej książki odłożyć się nie da - wciąga jak chodzenie po bagnach 😊
Ciekawym aspektem tej powieści jest uchylenie rąbka tajemnicy jak wygląda pisanie od kulis. Podobało mi się. W tajemnicy Wam powiem, że mojemu tacie też się podobało.
Drzemią w Was aspiracje pisarskie? Macie jakieś doświadczenia w tworzeniu czegoś więcej niż wypracowań w szkole? Może chowacie spisane przez Was historie w szufladzie? Ja przyznam, że moją jedyną formą aktywności pisarskiej są opinie o przeczytanych książkach, ale nigdy nie wiadomo, co życie przyniesie.
Z pewnością nie mogła się spodziewać tego, co ją czeka bohaterka najnowszej powieści Magdy Stachuli autorka poczytnych thrillerów Laura Ruta, choć niepokoiły ją listowna groźba sprzed lat i przesyłka z trującą rośliną. Czy bycie sławnym może być niebezpieczne? Przyciągać ludzi rozchwianych psychicznie i zawistnych? Czy w końcu historie przez nią pisane mogą zdarzyć się naprawdę?
Jest takie ryzyko, szczególnie że nie wszystko w jej życiu wygląda tak pięknie jak się na pierwszy rzut oka wydaje. Jej szczęśliwe małżeństwo jest jedynie pozorem, a zarówno ona, jak i jej mąż szukają szczęścia w cudzych ramionach. Dodatkowo jedna z czytelniczek jest przekonana, że Laura ukradła jej fabułę książki, że to ona powinna zajmować jej miejsce. Gdy jednak pisarka znika wkrótce po premierze swojej najnowszej książki, ciężko stwierdzić czy jest to chwyt marketingowy nastawiony na rozgłos, czy może któraś ze źle życzących jej osób postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce.
Magda Stachula stworzyła intrygującą fabułę i wąskie grono bohaterów, z których w pewnym momencie każdy jest podejrzany. Każdy skrywa własną tajemnicę i kieruje się niepokojącymi pobudkami. Zemsta, zazdrość, obsesja, strach przed konfrontacją i utratą obecnego życia prześcigają się na krętej drodze prowadzącej do zakończenia.
Pierwszoosobowa narracja z perspektywy czworga bohaterów pozwala spojrzeć szerzej i wejrzeć w ich emocje, ale czy pozwala to na stworzenie wiarygodnej hipotezy i rozwiązanie zagadki? Mnie się to nie udało. Autorka umiejętnie zwodzi czytelnik i podsuwa mylne tropy, trzymając w nieustannym napięciu i zagęszczając atmosferę.
Dodatkowym smaczkiem jest możliwość spojrzenia za kulisy literackiego biznesu, a na ten temat Autorka z pewnością ma sporo do powiedzenia. Pytanie, w jakim stopniu czerpie z własnych doświadczeń, a gdzie wkrada się fikcja literacka? Osobom chcącym zadebiutować na literackim polu życzę nie tyle szczęścia, ile konsekwencji i ogromnego uporu. A Was zachęcam do lektury, to jedna z tych książek, dla których warto zarwać noc.
Z bólem serca muszę przyznać, że książka mnie nie zachwyciła. Mimo dobrego początku i w miarę szybkiej akcji, nie doznałam takiego dreszczyku emocji, jakiego się spodziewałam. Zabrakło mi efektu wow. Po za tym nie podobało mi się zakończenie. Było zbyt proste, zbyt pozbawione zgrozy czy refleksji. Może po za jedną, karma wraca. Jeśli popełnicie przestępstwo, to nie ważne jakbyście się starali, ktoś i tak odkryje prawdę, nawet przypadkiem. Oceniam to na 3/5 bo jednak historia mi się podobała. Może było by 5/5, gdybym wcześniej nie naczytała się thrillerów Musso.
Mój czas zachwytu nad książkami autorki najwyraźniej przeminął. W trakcie czytania odłożyłam tę książkę i nawet nie miałam ochoty do niej wracać - narracja tak mnie zmęczyła, że nie byłam ciekawa, co się wydarzy, mimo, że przerwałam lekturę w teoretycznie najbardziej emocjonującym momencie…
Teoretycznie książce nic nie brakuje warsztatowo, ale podejrzewam, że była to moja ostatnia książka Magdy Stachuli.
SZTUCZNA INTELIGENCJA KONTRA POLSCY AUTORZY Gdybyście się chcieli przekonać, jak mogłaby wyglądać powieść napisana przez sztuczną inteligencję – przeczytajcie „Pisarkę” Magdy Stachuli. Z góry wyjaśniam. Niczego nie sugeruję ani nie insynuuję, to tylko czarny humor. Pozew o zniesławienie nie przejdzie, trzeba pomyśleć nad innymi formami promocji.
W „Pisarce” Stachuli nie ma nic oryginalnego. Wszystko to kalki z tego, co albo pisarka sama kiedyś napisała, albo napisało już wcześniej stu siedemnastu innych autorów. Do bólu zgrane schematy: on ją zdradza, a ona jego. Kochanka grozi i żąda rozwodu, psychofanka osacza, przyjaciółka zazdrości. Główne postaci są tak bardzo sztampowe i nijakie, że aż robi się słabo. Nadomiar złego – jest ich kilka. Opowieść prowadzona jest równolegle przez cztery osoby. Za nic nie można się zorientować kto tu jest głównym bohaterem, zwłaszcza, że narracja każdej postaci prowadzona jest w pierwszej osobie, co siłą rzeczy powoduje, że każda z tych osób wydaje się tak samo ważna. Nie wiadomo z kim należy trzymać, czyja to historia. Ponieważ tego nie wiemy, losy wszystkich bohaterów w takim samym stopniu nic nas nie obchodzą.
Jeszcze na początku jakoś się to plecie, akcja nawet zaczyna wciągać, ale im dalej, tym gorzej. Autorka tak bardzo nie ma o czym pisać, że powtarza w kółko to samo, tylko z punktu widzenia innej osoby. Od ziewania można nadwyrężyć sobie szczękę. A już wynurzenia tytułowej pani pisarki, która będąc w zamknięciu domyśla się niestworzonych rzeczy, to wata cukrowa w takich ilościach, że powoduje mdłości.
Dotrwałam do końca audiobooka tylko dlatego, że nie miałam nic innego do słuchania w czasie długiej podróży. Przynajmniej poznałam zakończenie, które okazało się tak bardzo wyssane z palca i przewidywalne, jak można się było tego spodziewać po fabule. Sprawcę całego zamieszania poznajemy zbyt wcześnie. Wszystko, czego dowiadujemy się potem, to oczywistości pisane chyba tylko po to, aby dobić do wymaganego umową limitu znaków.
Zapomniałam, że miałam już Stachuli nie czytać, więc sama jestem sobie winna. Jedyny pożytek z lektury to taki, że dowiedziałam się przynajmniej, jak zostaje się słynną pisarką. Wystarczy mieć dobrego agenta i wrzucać co chwilę seksowne zdjęcia na fejsa albo instacośtam. Jakie to szczęście, że mnie to już nie grozi. Moimi fotkami zainteresowaliby się jedynie pensjonariusze domów starców z zaawansowaną demencją.
A swoją drogą, Magda Stachula mogłaby skorzystać z pomocy sztucznej inteligencji. Ona przynajmniej potrafi pisać w trzeciej osobie. https://www.czytacz.pl
Kolejny thriller Magdy Stachuli już za mną. "Pisarka" nie odbiega od poprzednich powieści autorki. Jest duszna atmosfera, mnóstwo emocji i niepewność. Odliczyły się wszystkie elementy, które budują napięcie.
Laura Ruta to znana twórczyni thrillerów. Jej powieści są bestsellerami, a na spotkania autorskie przychodzą tłumy. Kolejna historia stworzona w wyobraźni autorki również przypadła do gustu czytelnikom, jednak nie wszyscy cieszą się z popularności kobiety. Jest ktoś, kto jej zazdrości popularności, a nawet uważa, iż to ona jest źródłem niepowodzeń, które dotykają tę osobę. Ruta zaś, nieświadoma otaczającej ją nienawiści, dzień po spotkaniu autorskim dotyczącym nowej powieści, odbiera tajemniczą przesyłkę. Zawartość pudełka przypomina jej list, który otrzymała dwa lata wcześniej. List z poważną groźbą. Kto jest nadawcą paczki? Czy jest ona powiązana z listem sprzed lat?
Kiedy kilka dni później Laura znika bez śladu, jej mąż Sebastian zgłasza zaginięcie żony na policji. Rozpoczynają się poszukiwania. Policja prowadzi śledztwo, docierając do kolejnych osób, mających jakiekolwiek powiązania z pisarką. Media podsycają atmosferę, spekulując i podsuwając przeróżne tropy, od zaplanowanej akcji promującej nową powieść Ruty, aż do jej śmierci. Kto wie, może faktycznie zginęła z ręki psychofana? Albo siedzi w luksusowym apartamencie i śmieje się w kułak z naiwnych czytelników! Jaka jest prawda?
Lubię sposób pisania Magdy Stachuli. Krótkie rozdziały, w których zmienia się narracja i obserwujemy akcję z perspektywy konkretnych bohaterów. Oszczędny styl, bez przydługich opisów czy wyjaśnień. U Stachuli wszystko jest tak zamotane, że żadne wyjaśnienia i tak nie miałyby sensu, jedynie popsułyby całą zabawę.
Akcja nie jest szczególnie dynamiczna, ale właśnie o to tu chodzi, żeby napięcie narastało powoli. Oprócz głównej bohaterki mamy jej męża, jego kumpla, jej agenta i pewną młodą, dość natrętną kobietę oraz drugą, powiązaną z Sebastianem. I właściwie tyle. Albo aż tyle. Kilka osób, a narobili zamieszania jak stado dzików na autostradzie. I wywołali swoimi decyzjami sporo emocji.
Zdecydowanie polecam, czytało mi się świetnie i turboszybko. To chyba przez te krótkie rozdziały. Pomysł na fabułę całkiem zmyślny, nie ma się do czego doczepić. No, może odrobinę do błędów w tekście, bo wydaje mi się, że przy jednej redaktorce i dwóch korektorkach mogłoby być ich trochę mniej ;-)
"Nie boi się pani, że sama padnie ofiarą własnej wyobraźni? [...] A wymyślone przez panią historie ziszczą się w rzeczywistości?"
Laura Ruta jest autorką bestsellerów, kobietą która ma kochanego, wyrozumiałego męża, duży dom i wspaniałą karierę. Pewnego dnia dostaje tajemniczą przesyłkę, na dodatek uważa że to przepowiednia jej śmierci. Kiedy znika po kilku dniach nikt nie jest w stanie wytłumaczyć co się stało. Jednocześnie wychodzą na jaw sekrety i działania ludzi nie tylko z otoczenia pisarki ale także ludzi, którzy chcą być jak Laura. Co się stało z kobietą? I czy jest tutaj szansa na happy end?
"Pisarkę" przeczytałam w sumie zaraz po "Idealnej". Zderzenie najstarszej i najnowszej powieści Autorki. I mimo, że zauważyłam poprawę w stylu, w budowaniu dialogów czy opisów. To sama fabuła według mnie była gorsza. Mniej zagadkowa i mniej mnie fascynowała.
"Pisarka" to książka, w której zazdrość i chęć zemsty gra pierwsze skrzypce. Jednocześnie, mamy bardzo mocno rozwinięty wątek zdrady, który powoduje, że część bohaterów zachowuje się zbyt emocjonalnie, nielogiczne, co psuje efekt czytania i powoduje, że chce się krzyczeć, że jest tego po prostu za dużo.
Sama historia może się podobać, chociaż dla mnie niektóre elementy zostały potraktowane skrótowo, a także pomacoszemu. Brakowało mi dreszczyku emocji związanego ze zniknięciem Laury, a proste wyjaśnienie niektórych sytuacji powodowało że nie było mocnego efektu. Jednak postać Joanny była mocnym elementem książki. To właśnie jej historia, chociaż toczącą się obok, spowodowała że byłam ciekawa rozwoju sytuacji. I to właśnie dzięki Joannie mamy najlepszy element zakończenia, który powoduje, że kończymy czytać w sumie usatysfakcjonowani.
„Pisarka” to świetnie skonstruowany thriller psychologiczny. Laura Ruta to autorka bestsellerowych thrillerów. Dzień po świętowaniu premiery najnowszej książki, dostaje dziwną przesyłkę. Są to kwiaty, które bardziej przypominają chwasty. Wraz z tą przesyłką wracają do niej traumatyczne wspomnienia sprzed lat. Wybija to Laurę z rytmu i doprowadza do szaleństwa. Kto jest nadawcą? Czy to ta sama osoba, która parę lat temu jej groziła? I czym była ta groźba? Kilka dni później Laura znika bez śladu. Ruszają poszukiwania. Policja podejrzewa jej męża i jego przyjaciela, jak również agenta Artura, kobietę która pragnęła życia Laury. Jest jeszcze kochanka Sebastiana, jej męża. Czy któraś z tych osób miała coś wspólnego ze zniknięciem pisarki. A może było to zamierzone działanie by podnieść popularność Laury? Przekonajcie się sami. Książka wciągnęła mnie od pierwszej strony. Pierwsze rozdziały to nakreślenie portretu psychologicznego każdej postaci. A kolejne to tajemnicze zniknięcie Laury i prowadzenie przez policję śledztwa. Książka dostarcza wiele emocji, zwłaszcza uczucia napięcia spowodowanego tym, że zaraz coś się wydarzy, a później z samym porwaniem Laury. Muszę przyznać, że autorka świetnie wykreowała bohaterów i do końca nie wiedziałam kto stoi za zniknięciem pisarki. I szczerze mówiąc ta osoba, która miała coś z tym wspólnego była dla mnie dużym zaskoczeniem. Każdy z nich skrywa jakąś tajemnicy, a niektórzy borykają się ze swoją przeszłością. Akcja książki jest taka jaką lubię. Po połowie książki przyspiesza i sprawia, że nie można lektury odłożyć nawet na chwilę. „Pisarka” to tytuł, który powinien znaleźć się na półce każdego fajna thrillerów.
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją książki Pisarka autorstwa Magdy Stachuli. Do tej pory miałam okazję poznać jedynie próbkę jej twórczości czytając Estrogen. Do dzisiaj nie wiem, którą część napisała Magda Stachula dlatego zupełnie nie miałam pojęcia czego się spodziewać po lekturze Pisarki. Historia kręci się wokół Laury Ruty - autorki bestsellerowych thrillerów. Wydaje się, że kobieta ma wszytsko - odniosła sukces zawodowy, ma kochającego męża, bliską przyjaciółkę i oddanego agenta. Kiedy przyjrzymy się jej życiu z bliska okazuje się, że nie jest ono jednak takie idealne. Każda sfera jej życia posiada rysy. Na dodatek Laura od prawie dwóch lat żyje w strachu w związku z tajemniczym listem, który otrzymała. Lęk nasila się po tym, jak kobieta dostaje kolejną przesyłkę z dwuznaczną zawartością. Okazuje się, że jej obawy nie były nieuzasadnione. Znana autorka pada ofiarą porwania i jest przetrzymywana w opuszczonym budynku. Czy ktoś z jej bliskich stoi za uprowadzenie Laury? Jaką tajemnicę skrywa porywacz? Czy ze zniknięciem pisarki coś wspólnego ma jej psychofanka, która żyje w przekonaniu, że Laura ukradła jej powieść? W tej historii podejrzany jest każdy. To naprawdę dobra historia. Trzymająca w napięciu z bardzo szybkim tempem i zwrotami akcji. Bohaterowie wykreowani przez Magdę Stachulę są niebanalni i bardzo wyraziści. Znakomita powieść, która w wielkim stylu rozpoczyna moją przygodę z twórczością autorki.
Będąc fanem niemalże każdego rodzaju literatury, nie sposób nie sięgnąć ręką po thriller o znajomo brzmiącej nazwie "Pisarka". Tytuł wskazuje, że w środku możemy znaleźć wszystko to, co nam bliskie, czyli książki. Jednakże, co jeszcze kryje się pod tą fascynującą okładką?
Znana autorka wydaje kolejny thriller, bestseller. Jednocześnie otrzymuje niepokojącą wiadomość sugerującą, że jej życie niebawem dobiegnie końca. Przypomina jej to pewne wydarzenia z przeszłości, o których zdecydowanie wolałaby zapomnieć. Niedługo później kobieta znika bez śladu. Czy jej zaginięcie jest świadomym zabiegiem PRowskim, a może jednak Laurze grozi niebezpieczeństwo?
Magda Stachula jest twórcą, którego można czytać bez końca i nigdy nie ma się dość. Pomimo, że wydała już wiele książek, każda jest inna i jednakowo wciągająca. "Pisarki" nie mogłam odłożyć nawet na moment. Chłonęłam treść niczym gąbka, czując że zakończenie mnie nie zawiedzie. Pomimo, że akcja nie pędzi na łeb na szyję, to można ciągle się w niej bezgranicznie zatracić. W tej książce wszystko było spójne i potrzebne, bez nadmiaru zbędnego tekstu. Przyznaję, że fabuła nie była mi nadzwyczaj bliska, niemniej fajnie czytało się tą książkę i z przyjemnością sięgnę po kolejne dzieła autorki.
„Pisarka” to najnowszy tytuł wspomnianej powyżej autorki i muszę przyznać, że całkiem intrygujący!🔥 Z początku troszkę nie mogłam wciągnąć się w historie ale później…nie mogłam się od niej oderwać. Z każdym kolejnym rozdziałem jest coraz lepiej! Intryguje i zaskakuje - w tych dwóch słowach tak naprawdę mogłabym podsumować tę książkę. Nie mogę się doczekać nowości, jakie wyjdą jeszcze spod ręki Madzi!
A Wy czytaliście jakieś tytuły od autorki? dajcie znać jaki tytuł jest Waszym ulubionym, bo ja mam konkretnie dużo do nadrobienia 🤡
Laura Ruta to bestsellerowa autorka thrillerów! Właśnie świętuje premierę swojego najnowszego tytułu pełna ekscytacji. Niestety tuż po wyjątkowym wydarzeniu, dostaje ona tajemniczą paczkę, która sprawia, że kobieta jest mocno wstrząśnięta.
Laura nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, że ktoś ewidentnie ją obserwuje, zazdrości jej sukcesów i jest w stanie za wszelką cenę posunąć się do okropnych rzeczy, by ją zniszczyć.
Ciekawa i bardzo obiecująca pierwsza połowa książki, i rozczarowujące rozwiązanie zagadki, takie trochę na odwal się, jakby autorce nagle znudził się pomysł i postanowiła jak najszybciej zakończyć tę historię. No bo poznajemy sobie na spokojnie bohaterów, potem nasza pisarka znika, akcja się rozkręca i nagle jest takie "no dobra, stop, kończmy to. Stało się to i to, dlatego i dlatego, a winny jest ten i ten". Jakby... Nie dostajemy po drodze żadnych poszlak, nie mamy szansy samemu dojść po nitce do kłębka, nasz winowajca po prostu opowiada nam, o co mu chodziło - bo tak - i mamy takie "co.", bo jego historia i motywacje właściwie nie łączą się z tym, co już nam zostało powiedziane do tej pory (trochę tak jakby w Kamieniu Filozoficznym podczas pojedynku z Harry'm Voldy nagle wyskoczył do niego z historią o horkruksach i dlaczego je robi)
2/10 Ale to było złe! A takie były zachwyty z prawa i lewa. No to się dałam nabrać... Moje pierwsze i raczej ostatnie spotkanie ze Stachulą. Książka jest fatalnie napisana, podział na głosy kilku osób nie zadziałał, bo nie było między nimi żadnej różnicy. W ogóle to jakoś takie nieporadne, jakby autorka zrobiła kopiuj/wklej z innych książek. Zero oryginalności, psychologia postaci śmiechu warta i do tego łopatologia, bo jak się nie ma nic do powiedzenia a trzeba czymś stronę zapełnić, zaczyna się objaśnianie rzeczy oczywistych. Sprawca i powód wydumani, o wiele lepiej byłoby, gdyby nie zostało wyjaśnione kto stał za porwaniem. Do tego teksty typu "będę musiała zmienić pościel, żeby Sebastian nie wyczuł zapachu innego samca". SAMCA! Co to jest?! I na dokładkę niestaranna korekta. No dziękuję bardzo.
Nie ukrywam, że do książki dosyć długo się zbierałam, początek był ciężki, ale później poszło z górki.
Poznajemy historię Laury Ruty. Pisarki bestsellerowych powieści kryminalnych. Nasza główna bohaterka tworzy pięknie opisane książki oraz pełnowymiarowych bohaterów o unikalnych charakterach, czego oczywiście nie można odmówić również autorce „Pisarki”.
Muszę przyznać, że spodziewałam się bardziej przewidywalnej książki, ale zakończenie sprawy i totalnie mnie zaskoczyło. Tym bardziej, że sprawcą okazała się osoba, której ani trochę nie podejrzewałam.
Autorka ma bardzo przyjemny styl pisania, opisy są płynne, a dialogi naturalne, przez co książkę czyta się błyskawicznie.
Końcowo stwierdzam, że czas nad lekturą spędziłam lepiej niż myślałam.
Przyznam, że spodziewałam się czegoś więcej po tej książce. Autorka od samego początku sprawnie manipuluje czytelnikiem, podrzuca kolejne fakty i przypuszczenia, kto może być głównym złoczyńcą w tej historii, a kandydatów jest wielu, wierzcie mi. Przeplatająca się narracja tylko wzmaga wątpliwości i sprawnie rozgrywa grę pisarz-czytelnik. Zakończenie to jednak najsłabsza strona „Pisarki”. Przy wciągającej treści ma się wrażenie, jakby z całości uszło powietrze, a szkoda, bo mogło być naprawdę dobrze. Tymczasem finał jest, co tu dużo mówić słaby i trochę naciągany.
Takie 2 i pół gwiazdki. Ostatecznie pod koniec książka zyskuje, przemyslenia zamkniętej Laury są naprawdę fajne. Sprawca całego zamieszania, jak również jego powody też mi się całkiem podobały. Mam problem z ostatnimi stronami, czuję w nich taki pośpiech, coś w stylu: dobra, teraz przyjdzie policja, zamkną mnie ale sobie poradzę, koniec. No nie wiem, do końca mnie to nie przekonuje. Uważam drugą połowę książki za jej największy atut, gdyby historia potoczyła się inaczej albo nadal była tak nudna jak na początku, dałabym jedną gwiazdkę. Niemniej po inne książki autorki sięgać nie będę.
Okej, to była naprawdę dobra historia! Nie spodziewałam się rozwiązania :) a w thrillerach jestem dobra w odgadywaniu, więc ogromny plus! Dlaczego zatem 4 a nie 5 gwiazdek? Niestety nie związałam się z tą historią, nie poczułam więzi z bohaterami :(
Bardzo wciągająca historia z fajnie zarysowanymi bohaterami. Dodatkowa gwiazdka za wątek pisarki thrillerów, to jeden z moich ulubionych motywów. Zagadka przemyślana, choć mało emocjonująca.