Ten nieco obszerny podręcznik (nie jest możliwe, aby książka była jednocześnie wyczerpująca i napisana zwięźle), nie będący jednak dogmatycznym dziełem, oddaję do rąk wielu adresatów, a zwłaszcza bliskich nam studentów studiujących nie tylko medycynę, ale też weterynarię, wychowanie fizyczne, biologię, biotechnologię, oraz młodych lekarzy z życzeniem, aby poszerzali wiedzę kiedyś zasłyszaną na wykładach z fizjologii, a która dynamicznie rozwija się i coraz głębiej wnika w nauki kliniczne. Wydaje się celowe tłumaczenie tego podręcznika na język angielski, tak aby mógł się stać podstawą nauczania dla kilku tysięcy studentów zagranicznych studiujących w kraju nauki biomedyczne, bowiem spełnia on wymogi stawiane podręcznikom fizjologii w języku angielskim.
legenda głosi, że jeśli o północy przed egzaminem z fizjologii staniecie przed lustrem i trzy razy wyszepczecie "Helicobacter pylori," to profesor Konturek pojawi się za wami i kopnie was na szczęście
Literally traumatizing. I hope, że już do tego nie wrócę. Jedyny znośny dział to hormonalny a reszta cholernie nudna (+w dziale o pokarmowym konturek się ciągle powtarza. Like I get it BER i MMC bla bla bla. Nie jestem tak głupia na jaką wyglądam i na jaką się przeważnie czuję dude). +Stwierdzam że konturek zrobił większy glow down niż barbie czy winx czy whatever bo kurde w starej wersji ma ładne obrazki z przenośnikami itp a nowa to jakiś kicz (i to ten zły kicz, żeby nie było) (i mean no też są te schematy ale wyglądają 100x gorzej i imo są bardziej chaotyczne).
Dobry podręcznik, jednak wolałam wersję rozbitą na poszczególne części i układy.
Z nauki fizjologii pamiętam pewną scenkę - odbywało się właśnie standardowe odpytywanie przed rozpoczęciem kolejnych zajęć, każdy próbował zniknąć lub chociaż stać się niewidzialnym, nikt, komu życie było miłe, nie nawiązywał kontaktu wzrokowego z asystentem, dopóki to nie było absolutnie konieczne. Akurat zaczęliśmy omawiać układ nerwowy. Dramat. Wszyscy udają, że notują. Nagle pada pytanie "kto może prześledzić mechanizmy, dzięki którym możemy posługiwać się długopisem?" i nagle słychać uderzenie prawie 30 długopisów o ławkę, nikt nagle nie miał ochoty na pisanie... nikt nie chciał stać się królikiem doświadczalnym opisującym swój układ nerwowy :) 7/10
Plusy: + logiczny podział treści, + odniesienia kliniczne, + ryciny, wykresy i tabele.
Minusy: - nieścisłości i błędy w treści podręcznika (stosowanie zamiennej terminologii bez wyjaśnienia, że opisy dotyczą tego samego zjawiska - np. hipoksemiczny skurcz naczyń płucnych i skurcz naczyń płucnych w odpowiedzi na hipoksję, pętla gamma i pętla rdzeniowo-mięśniowa; niewłaściwe określanie fal generowanych przez mózg oraz unerwienia statycznego włókien intrafuzalnych, błędne tłumaczenie RVLM i CVLM); - klejony grzbiet książki; - bardzo słabo napisany rozdział poświęcony wysiłkowi fizycznemu (zdecydowanie lepiej temat został zaprezentowany u Traczyka); - brak podsumowania po każdym z rozdziałów książki.
nudne nie polecam, rozdział o pokarmowym i nerki to najgorsze co mnie spotkało w tym roku
szczerze mówiąc wcale większości nie przeczytałam ale przeczytałam na tyle dużo innych rzeczy dotyczących fizjologii ze należy mi się książka więcej do challengu