Okładka jest bardzo zachęcająca. I to w sumie tyle, z całej książki najlepsza jest okładka :D
"Go down, Aaron" jest hmm... takim książkowym pornolem klasy B... Naprawdę aż trudno uwierzyć że można coś tak beznadziejnego napisać. Bo żeby mi coś w tematyce yaoi aż ciężko się czytało, no to trzeba się naprawdę postarać. Właściwie to nawet nie jest pornol, bo sceny seksu są również cienkie jak d*** węża :D
A więc główny bohater tej książki, Aaron, zostaje zgwałcony (najlepsza scena w tej książce, bo przynajmniej zachowuje jakąś odrobinkę realizmu), a potem trafia... do powiedzmy burdelu dla homoseksualnych nazistów (:D). To chyba starczy za cały komentarz. Ale napiszę jeszcze parę słów. Niby to tam ma być brutalne, a w rzeczywistości wszyscy się w Aaronie zakochują. I wszyscy są homo, a przynajmniej tak to w tej ekhm, książce, wygląda :D Treść jest po prostu żenująca. Aż żenująco mi się to nawet opisuje. Ja wprawdzie czytałem opinie o niej wcześniej i nie widziałem ani jednej dobrej :D ale i tak chciałem przeczytać, bo po prostu myślałem, że te opinie tyczą się trochę czegoś innego. Żeby chociaż scenki seksu były dobre... ale nie były. W dodatku język mam wrażenie... próbuje przebić formę ponad treść :/
Przyznać jedynie muszę, że zakończenie było całkiem dobre, tyle że nie pasujące do tej książki, po której z resztą zupełnie czegoś innego się spodziewałem. A może inaczej - jeśli przyjąć, że tytuł i okładka nie pasuje, to cała reszta jakośtam pasuje.
No to tyle, 1/5... no może 1,5/5 max ;)