Czy można kochać mocniej ode mnie? Czy istnieje na świecie druga taka osoba, która kochałaby tak, jak ja kocham ciebie? Czy moja miłość jest jedyna w swoim rodzaju?
Evelyn była przekonana, że dla innych jest niewidzialna, że nikt nie zwraca na nią uwagi. Po śmierci rodziców, pogrążona w żałobie, zamknęła się na świat, a jej skorupą było wycofanie. Lubiła samotność. Jeden dzień i jedna zła decyzja wywróciły nagle jej życie do góry nogami, a właściwie zrobił to Laurent. Nowy uczeń w szkole, który wiedział o niej za dużo. Dziewczyna przestała być jedynie częścią tłumu. Stała się czyimś centrum wszechświata. Dokładnie tym, czego nigdy nie chciała.
Wraz z przybyciem Laurenta do mojego świata wdarły się kolory. Przegonił ciemne chmury i obudził do życia słońce. Ogrzał mnie i moje zmarznięte ciało. Sprawił, że zaczęłam czuć. Czuć coś więcej niż tylko własne potrzeby. I tak, zdaję sobie sprawę, że nie brzmi to realnie, a bardziej jak opowieść z książki, ale taka jest prawda.
To powieść o dwóch sercach, które nie chciały bić dla nikogo, a zaczęły bić dla siebie nawzajem. Będzie słodko. Będzie gorzko. A ostatni dzień lata nabierze zupełnie innego znaczenia…
zacznijmy od tego, że liczyłam na coś zupełnie innego, lepszego względem tej książki. Bohaterowie byli mi obojętni, co sprawiło, ze nawet nie przejęłam się zakończeniem. Cała historia mocno chaotyczna, czasami nawet ciężko się połapać. Dosłownie wkurzało mnie, jak przechodziło do wspomnienia i za każdym razem pojawiło się „A pamiętasz jak…”, jakby nie bylo można oszczędzić sobie tych słów. Zakończenie dość przemyślane, ale ja się od razu domyśliłam i jakoś ten „plot twist” mnie noe zaskoczył
Za każdym razem jak przypominam sobie o Ostatnim dniu lata mam łzy w oczach. Jest to niesamowite jak wiele emocji wywołuje ta książka. Będziecie się śmiać i zaczniecie zakochiwać się w głównych bohaterach. Laurent i Evelyn stali się moim plastrem na rany, które nawet nie wiedziałam że posiadam. Ich nie łatwa historia chociaż prosta na pierwszy rzut oka staje się niesamowitym wyciskaczem łez. Jako romantyczka czuje się spełniona w jaki sposób została tu przedstawiona miłość. Delikatność, rozmowa, wsparcie, pomoc tak odczułam ich relacje i niesamowite jest to jak bardzo Ola przemówiła do mnie za pomocą słów. Uwielbiam to jak Ola przeplata między historia trudne tematy dzięki, którym wielu osobom pomaga w zrozumieniu siebie. Jej przyjemny styl pisania umożliwia przyjemne czytanie o takich sprawach jak np. przemoc domowa, żałoba, które nie są łatwe. W ODL znajdziecie wiele przemyśleń a końcówce zrozumiecie piękne przesłanie które idzie za tą książka.
2,75 ⭐️ To było takie mdłe, nijakie, przewidywalne. Nie zżyłam się z bohaterami, ani ich jakoś specjalnie nie polubiłam. Mam wrażenie, że czytałam wiele takich książek, a ta nie wyróżniała się niczym szczególnym. Strasznie szkoda, że to pierwsza książka Oli, którą przeczytałam.
Jak się cieszę się, że udało mi się to skończyć. Była to bardzo męcząca, powtarzalna, nudna i przewidywalna lektura. Zakończenie zupełnie mnie nie zaskoczyło. Nie polecam, fuj
Większość książki była na prawdę SUPER!Jednak po zakończeniu mam strasznie mieszane odczucia.Uważam, że mogło być inne, i sprawiło, że teraz bardzo sceptycznie patrzę na główną bohaterkę i na fabułę książki.Jednak z pozytywów to, w środku znajdziecie masę pięknych cytatów oraz uroczych momentów. Myślę, że mogę polecić, szczególnie na lato , ale zdecydowanie wolę trylogię ,,jeszcze raz” autorstwa Oli🩷.
1.25 Po prostu nie. Nie jestem nawet w stanie powiedzieć, o czym konkretnie była ta książka. Wiem, że wykazała się nijakością, złym stylem, suchymi żartami, seksizmem i niezręcznością. Główni bohaterowie mdli bardziej niż moje wywody z polskiego w liceum, a ich losy mniej więcej w stylu fan fiction 2017. Autorka przelewa typowe dla dawnego Wattpada zwroty, powtarza ciągle te same kwestie, schematy, a przede wszystkim nie potrafi zainteresować. Mniej więcej po 40% książki miałam jej serdecznie dość. Nie kibicowałam postaciom, nie czułam ich emocji, wręcz czekałam na koniec ich przygód. Mam też wrażenie, że tekst miał być na siłę głęboki, ckliwy przez prolog i inne wzmianki w tym stylu, co wyszło nieco karykaturalnie. Możliwe, że postawiłam jej zbyt wysokie oczekiwania ze względu na liczne polecenia od osób które gdzieś w internecie śledzę, tak czy inaczej, zawiodłam się.
Prawdę mówiąc, bardzo długo myślałam o tym ile dać gwiazdek tej pozycji oraz co napisać w recenzji. Mam mega mieszane uczucia i zawiodłam się, ale to przez to, że nastawiłam się na zupełnie coś innego.
„Ostatni dzień lata” opowiada o Evelyn, która od zawsze jest dla innych niewidzialna, nie lubi być w centrum uwagi i zawsze wtapia się w tłum. Do momentu aż na swojej drodze nie spotyka Laurenta, który jako jeden z nielicznych zwrócił na nią uwagę.
Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki no i niestety się zawiodłam. Styl pisania był przyjemny, przez co szybko chłonęłam treść książki, ale zabrakło mi bardziej szczegółowych opisów, bo odczuwałam, iż jest płytko napisana. Uwielbiam jak w książce wątek miłosny jest pełen napięcia w tej pozycji tego nie odczułam:///
W książce przeplatana jest teraźniejszość z przeszłością. Wspomnienia, które się notorycznie pojawiały, sprawiały, że trochę gubiłam się podczas czytania. Były też przedstawione niechronologicznie, przez co jeszcze bardziej było chaotycznie. Z początku nie rozumiałam, czemu pojawia się tyle wspomnień, a wraz z zakończeniem wszystko nabrało sensu.
Bohaterowie byli mi obojętni. Choć z czasem skradli moją sympatię, jednak nie na tyle, żeby się do nich przywiązać.
Podczas czytania często myślałam o tym, aby zrobić dnf to szczerze ciesze się, że tego nie zrobiłam, bo zakończenie, w jakiś sposób uratowało moją ocenę o tej książce. I jak wcześniej wspomniałam, podczas czytania nie odczuwałam żadnych emocji, jednak na epilogu cała historia we mnie uderzyła i nawet uroniłam łzy. W trakcie lektury za bardzo nie rozumiałam, o co chodzi, a ostatnie strony sprawiły, że cały zamysł historii nabrał sensu.
Pod koniec książki (bez ostatnich dziesięciu stron) byłam raczej sceptycznie nastawiona do tej książki. Co mogą potwierdzić moje chaotyczne notatki, które pisałam w czasie czytania książki:
➡️ Denerwowało mnie to, że czasem było opisane jakieś wspomnienie, ale bez żadnych szczegółów. Na przykład w jakimś wspomnieniu autorka chciała napisać, że bohaterka miała w czymś rację. A wspomnienie polegało na tym, że dziewczyna stwierdziła, że wie jak naprawić auto, bo już kiedyś widziała taką sytuację. I w końcu stwierdzili, że okej wrócą się w deszczu do tego auta. I na końcu jest napisane, że miała rację. A nie ma nic napisane co z tym autem, jak go naprawić, nic zero.
➡️ Jeszcze to mnie zdezorientowało, kiedy bohaterka sobie przypominała wspomnienia, to dwa razy było dokładnie słowo w słowo to samo wspomnienie (o jakimś pogrzebie), na początku i pod koniec książki. A to wspomnienie to było na zasadzie, że nie lubi pogrzebów, bo wszyscy są na czarno ubrani i że jest tłum ludzi. Bez żadnych szczegółowych i ważnych informacji, jak chociażby kogo był ten pogrzeb.
➡️ I trochę dużo tych wszystkich wspomnień..
➡️ O i teraz jest jeszcze druga taka sama sytuacja, z tymi powtarzającymi się wspomnieniami. I to jest mega dziwne, że dokładnie ten sam tekst jest...
ALE po przeczytaniu tych ostatnich dziesięciu stron, to serio wszystkie moje przemyślenia się zmieniły. Tak jak jest napisane w opisie: "A ostatni dzień lata nabierze zupełnie innego znaczenia..."
Trochę się czuję teraz głupia, ale cóż bywa. Znaczy miałam z tyłu głowy przeczucie, że stanie się na końcu to, co się stało, ale i tak już nie wiem, co mam myśleć.
W każdym razie jeśli chodzi o ocenę tej książki to też nie jest ona znów taka genialna, bo pojawiało się dużo takich prostych tekstów i innych, jak na przykład "wiem, że to brzmi bardziej jak opowieść z książki, ale naprawdę tak było". Dużo rzeczy się niestety powtarzało. A bez zbędnych powtórzeń książka mogłaby być znacznie krótsza. I trochę niestosownych rzeczy też się tam pojawiało ekhemm. Ale również muszę zaznaczyć, że prolog był przepiękny 🥹😍. Z jednej strony trochę głupi powód tego punktu kulminacyjnego, ale z drugiej strony sam punkt kulminacyjny jest MEGA MOCNY.
Więc podsumowując książka jednak była trochę chaotyczna, bo wydarzenia nie były napisane chronologicznie i dopiero czytając samą końcówkę dowiadujemy się tegooooo (i żeby nie było nie zaspojleruję tego najważniejszego). Książka zawierała w sobie ważne wartości i opisywała też dużo pięknych sytuacji. Więc moja ocena to ⭐⭐⭐⭐
ps. W sumie to nie wiem, czy nie przeczytam kiedyś jeszcze raz tej książki. Bo wtedy to będzie jak czytanie zupełnie innej opowieści...
jestem w ogromnym szoku. szczerze nie wiem czy kiedykolwiek tyle płakałam na książce. porusza ważne i ciężkie tematy i jest bogata w wartościowe cytaty, aczkolwiek jest napisana w dość specyficzny sposób i przez to momentami ciężko się czytało.
do zakończenia nie byłam jakoś bardzo zachwycona, ale kiedy nadszedł ostatni rozdział i epilog wszystko się zmieniło. przepiękna i łamiąca serce historia 💔
Wolę jak relacja między bohaterami jest budowana stopniowo, a nie jak od razu są w związku. Zakończenia w pewnym sensie się spodziewałam, ale mimo wszystko dobrze i szybko mi się czytało.
To zasługuje na znacznie więcej niż na pięć gwiazdek. Oddałabym wszystko aby przeczytać tę historie jeszcze raz nie znając biegu wydarzeń. Jedno muszę przyznać czytając książkę drugi raz dochodzi do nas znacznie więcej niż byśmy się tego spodziewali. Po zrobieniu rereadu nie czuje się, dosłownie. Historia Evelyn i Laurenta jest dla mnie wszystkim i będę trzymać ich zawsze w serduszku a nawet w jego centrum!!! 🌅💖
Fajna książka. Plot twist, który wydarzył się na samym końcu, kompletnie wszystko zmienił. Od początku spodziewałam się, że coś mocnego na pewno się wydarzy jednak odpychałam od siebie tę myśl aż do samego końca… Nie zdradzając za wiele powiem tylko, że polały się łzy
RECENZJA - Ostatni dzień lata recenzja od @itsjustabookwojtek - [ WSPÓŁPRACA REKLAMOWA z @wydawnictwo.beya ]
,,Pokazałeś mi wszystko to co znałam z zupełnie innej perspektywy, a także wszystko o czym nie miałam pojęcia. Stałeś się moim pierwszym razem wszystkiego co dobre,,
OPIS
Czy można kochać mocniej ode mnie? Czy istnieje na świecie druga taka osoba, która kochałaby tak, jak ja kocham ciebie? Czy moja miłość jest jedyna w swoim rodzaju?
Evelyn była przekonana, że dla innych jest niewidzialna, że nikt nie zwraca na nią uwagi. Po śmierci rodziców, pogrążona w żałobie, zamknęła się na świat, a jej skorupą było wycofanie. Lubiła samotność. Jeden dzień i jedna zła decyzja wywróciły nagle jej życie do góry nogami, a właściwie zrobił to Laurent. Nowy uczeń w szkole, który wiedział o niej za dużo. Dziewczyna przestała być jedynie częścią tłumu. Stała się czyimś centrum wszechświata. Dokładnie tym, czego nigdy nie chciała.
Wraz z przybyciem Laurenta do mojego świata wdarły się kolory. Przegonił ciemne chmury i obudził do życia słońce. Ogrzał mnie i moje zmarznięte ciało. Sprawił, że zaczęłam czuć. Czuć coś więcej niż tylko własne potrzeby. I tak, zdaję sobie sprawę, że nie brzmi to realnie, a bardziej jak opowieść z książki, ale taka jest prawda.
To powieść o dwóch sercach, które nie chciały bić dla nikogo, a zaczęły bić dla siebie nawzajem. Będzie słodko. Będzie gorzko. A ostatni dzień lata nabierze zupełnie innego znaczenia…
RECENZJA
CO TA KSIĄŻKA ZE MNĄ ZROBIŁA???
Po skończeniu ODL czułem totalną pustkę i kompletnie nie wiedziałem co ze sobą zrobić… Płakałem po skończeniu z dobrą godzinę nad zakończeniem i totalnie tego zakończenia się nie spodziewałem. Kocham tą historię jest ona przepełniona bólem i cierpieniem a zarazem była ona piękna w sposób romantyczny do tego tyle pięknych cytatów gdzie nigdzie w żadnej książce tyle nie widziałem. Kocham tą historię bardzo mocno i myślę, że zostanie ona ze mną na zawsze w moim sercu i jestem pewien na ♾ że zrobię reread i będę robił reread kiedy będę się słabo czuł i będę chciał zamknąć w mojej comfort książce. Dziękuję Ola, że stworzyłaś taką historię dzięki której mogłem poczuć się jak w domu ogromnie polecam z całego serca tą historię
Ta książka jest pierwszą od Oli Muraszki, którą miałam okazję przeczytać. Spodziewałam się trochę innej historii, niż ta, która została tu przedstawiona. Czy to oznacza, że się zawiodłam? Zapraszam do reszty recenzji.
Evelyn nigdy nie wyłaniała się z tłumu oraz miała nadzieję, że nikt jej nie zauważa. Lecz to jeszcze bardziej pogłębiło się po śmierci jej ukochanych rodziców. Zamknęła się na świat oraz na rówieśników. Przez to nie zauważyła głębokiego zainteresowania jej osobą ze strony niebieskookiego chłopaka - Laurenta. Evelyn zawróciła mu w głowie, tylko pozostaje pytanie: dlaczego?
Cała historia i jej zamysł bardzo mi się spodobała! Jednak czuję trochę taki… niedosyt? Brakowało mi opisów i czasem czułam, że historia jest niedokończona. Możliwe, że tego kwestią były wspomnienia, które stanowiły główną część fabuły, a nagle zostawały przerwane powrotem do teraźniejszości. Po skończeniu książki już wiem dlaczego zostało to napisane w taki sposób i to rozumiem.
Bardzo polubiłam bohaterów ODL. Każdy został opisany szczegółowo, a oboje z głównych bohaterów byli mega uczuciowi. Nie są bezbarwnymi postaciami i każdy z nich ma rany, które goją się dzięki temu drugiemu. Są dla siebie wzajemnym oparciem, wsparciem w trudnych chwilach oraz pomocną dłonią, która pomaga mierzyć się z wspomnieniami oraz obecnymi wydarzeniami. Ich relacja jest po prostu pełna miłości, szczerości i najzwyklejszej przyjaźni, w której jest lojalność i poświęcenie.
Sądzę, że „Ostatni dzień lata” to nie ostatnia książka autorstwa Oli, którą przeczytałam. Jestem bardzo ciekawa reszty jej opowiadań, bo autorka pisze w dobry sposób i samo jej pióro wciąga, zachęca do dalszego czytania. Tak jak zazwyczaj najbardziej jestem zadowolona z faktu, że potrafiłam postawić się na miejscu głównych bohaterów, a to co działo się w ich życiach działało również na mnie.
Oczywiście nie obyło się bez cięższych tematów, ale książka jest młodzieżówką, którą można na spokojnie czytać od 15 roku życia. Jeśli macie ochotę na coś co was wciągnie, a także będziecie to przeżywać i czuć różne emocje - sięgnijcie po ten tytuł.
chyba nie spodziewałam się czegoś tak mocnego. sama opowieść jest przepełniona miłością, ogromnym bólem, utrata bliskich osób i żalem. strasznie się wciągnęłam w ta ksiazke i rozumiem teraz dlaczego. sam klimat jest przecudowny. miłość jaka obdarzyli siebie nawzajem laurent i evi jest tak piękna jak zachód nad morzem. nie ma tutaj słodko pierdzącego uczucia, przy którym za każdym razem przewracam oczami. to uczucie jest tak piękne i szczere, ze ciężko mi uwierzyć aby w prawdziwym życiu istniało cos równie podobnego. a ty evi masz najpiękniejsza dusze. jesteś silna i dasz sobie radę.
bo choć do niedawna wolałam samotność, dzięki laurentowi pokochałam bycie w centrum uwagi: jego centrum uwagi.
jesteś najlepszym, co mnie w życiu spotkało. pokazałeś mi jasne strony mojego życia, obudziłeś wszystko to, co ułożyłam do snu na dnie swojego serca. dałeś mi więcej niż na to zasłużyłam. kocham cię tak mocno, ze aż mnie to boli.
miłość dodaje skrzydeł, ale czasem wstrzymuje wiatr, odbierając możliwość latania. jesteś jak najpiękniejszy kwiat.
gdziekolwiek nie pójdziesz, pójdę ja tobą. nawet kiedy odejdziesz z tego świata, ja znajdę cię w następnym. chcę cię kochać tak mocno, jak w poprzednim życiu.
Miałam okazję czytać kilka pierwszych rozdziałów na wattpadzie i już tam, ta historia skradła moje serce, ale czytając ją w papierze to było coś więcej. Ona go nie skradła. Ona się w nim mocno zakorzeniła. Ta książka na pierwszy rzut oka mogłaby się wydawać słodką, uroczą młodzieżówką z romansem. Jednak tak nie jest, ponieważ autorka porusza w niej wiele naprawdę trudnych i ważnych tematów, za co jeszcze bardziej ją pokochałam. Dzięki temu, staje się ona bardziej realistyczna i bolesna, a ból to wbrew pozorom coś, co uwielbiam w historiach zapisanych na kartach papieru.
Evelyn to bohaterka, która musiała przeżyć ogromny ból w postaci utraty swoich rodziców. Stara drugiej osoby, to, co robi z człowiekiem i jak go zmienia to coś, co jest mocno pokazane w tej książce. Dziewczyna zamknęła się na świat. Wcale nie chciała być w centrum uwagi, jednak wszystko się zmieniło w momencie gdy, stanęła w centrum wszechświata chłopaka, którego poznała przez przypadek. To był najszczęśliwszy przypadek w jej dotychczasowym życiu. Laurent pomógł jej odnaleźć siebie na nowo, a przede wszystkim pokazał jej coś co do tej pory znała z zupełnie innej perspektywy. A także to, czego zupełnie nie znała. Pokazał jej czym jest prawdziwa miłość. Dzięki niemu odnalazła siebie na nowo.
Laurent to chłopak, którego również doświadczyło wiele zła, a ja nieraz miałam ochotę go po prostu przytulić. Jednak tak jak i w przypadku dziewczyny, on także dzięki uczuciu jakie do niej żywił, mógł choć na chwilę poczuć się bezpiecznie, kiedy przy niej był. Oboje byli dla siebie przystanią i miejscem, w którym chcieli zostać już na zawsze. Pokochałam tego bohatera, za to z jak ogromną troską odnosił się do Evelyn. Zawsze jej towarzyszył, i w tych gorszych i lepszych momentach. Po prostu jest to bohater, który napewno skradnie serce nie jednej osobie.
Powiedzieć, że kocham relację tych dwójki bohaterów, to tak jakby nic nie powiedzieć. Dzięki nim mogłam się niejednokrotnie uśmiać, ale też wzruszyć. Uwielbiam to, jak sobie czasami nawzajem dogryzali. Uczucie jakie się między nimi wytworzyło było tak pięknie, że tak jak wspomniałam wywołało u mnie również łzy wzruszenia. Najbardziej poruszyło mnie to, że cokolwiek się nie działo, zawsze potrafili odnaleźć siebie nawzajem, żeby poczuć się szczęśliwiej.
Zakończenie. Oj zakończenie to coś, czego totalnie się nie spodziewałam. Nastawiałam się na płacz, który otrzymałam. Chociaż w sumie to nawet nie był płacz. To było duszenie się łzami. To, co końcówka ze mną zrobiła jest niebywałe, a przemyślenia i refleksje jakie wymusza na czytelniku druzgocące. Mimo wszystko ta historia stała się moim komfortowym miejscem i napewno zrobię w przyszłości jej reread, bo myślę, że będę wtedy zupełnie inaczej patrzeć na tą historię. Jedno jest pewne. Po przeczytaniu ostatni dzień lata nabrał zupełnie innego znaczenia.
4,5/5 Książka, ktorej nie napiszę zwięzłej recenzji bo po prostu nie potrafię. To nie jest lekka lektura i to już wiedziałam, ale tego zakończenia się zdecydowanie nie spodziewałam. Totalnie przekreśla wszystkie "minusy". Teraz już nie są one istotne, ponieważ wszystko odnalazło swój finał. Pięknie napisana książka, to wsparcie i rozmowa między bohaterami, coś cudownego. Do tego wplecione tak wiele trudnych wątków. Na końcówce się najzwyczajniej w świecie poryczałam. Może i nie od samego początku polubiłam tę książkę, ale i tak bardzo mi się podobała
W mojej opinii, gdyby podmienić końcówkę i dać ją na początek, to bardziej książka trafiłaby do czytelnika, bo tak naprawdę do połowy książki nie jest się w stanie zaczaić co się czyta.
Laurent jest bardzo interesującym bohaterem, ale Evelyn jest nie raz nudna.
Dużo przemyśleń, co uwielbiam w książkach, jednakże w tej, nie raz były one zbyt płytkie.
Przykro mi, że książka nie spodobała mi się tak, jakbym chciała ;((
Jednakże końcówka była zdecydowanie najlepszą częścią tej książki.
2,5⭐️ niestety spore rozczarowanie, przez większość czasu niesamowicie się nudziłam i nie wiedziałam do czego to wszystko zmierza. końcówka jednak uratowała tą książkę, mimo, że wpadłam na ten pomysł już wcześniej ://