+ „Żadna metafora: autentyczna historia” Miłe pierwsze spotkanie, zachęcające (choć nienaglące) do kolejnych. Było przyjemnie — choć niektóre tematy sugerują, że wypadałoby tu użyć innego słowa. Początkowe wiersze trafiły do mnie bardziej niż te późniejsze. Doceniam za dosadność i szczerość, wzruszam ramionami na spekulacje.
“...że jestem urzędnikiem w jednej kancelarii z Franzem Kafką - więc często mi się zdarza wracać tą samą nocną drogą - przez tę samą próżnię wśród nocnych psów - które nas znają już do krwi nasze cienie dokładnie taką samą długość mają co nasze ciała - i rzadko się który pomyli - rzuci na nas...”
Były tu dobre utwory, szczególnie te starsze, najbardziej podobała mi się “Polska” (mimo nonszalanckiego zakończenia). Miałam wrażenie, że często im wiersze były krótsze i prostsze tym były lepsze, aczkolwiek znalazło się parę dłuższych, przy których z ciekawością dociekałam historii jakie za nimi są. Ze względu na taki miks – tych lepszych i gorszych utworów, które do mnie nie trafiły, mocne 3 gwiazdki się należą.
Przeczytałam cały tomik (bo był zadany na studia) i choć z początku pomyślałam, że wiersze absolutnie ze sobą nie współgrają, dopiero po czasie zobaczyłam ten klimat. Bunt wobec pisania o nadziemnych sprawach, polityce, wojnie i głodzie na świecie. „Historia prawdziwa, autentyczna historia”. Niesamowite ukazanie realiów zwykłego życia w czasach, nad którymi wisi atmosfera katastrofy, poezji „wyższej”. Bardzo dobry zbiór.