Wybór zawiera utwory z tomów Hymn bałwochwalczy (1958), Dzień dzisiejszy (1963), Oda do rąk (1963), Jeszcze jedno wspomnienie (1968) oraz duży blok kilkudziesięciu liryków – wierszy odszukanych z czasopism i rękopisów.
Halina Poświatowska (born Helena Myga) was a Polish poet and writer, one of the most important figures in modern Polish literature.
She is famous for her lyrical poetry and for her intellectual and passionate yet unsentimental poetry on the themes of death, love, existence, famous historical personages, especially women, as well as her mordant treatment of life, living, being, bees, cats and the sensual qualities of loving, grieving and desiring.
She died at 32 after a second heart operation to correct a heart defect that limited her mobility and breathing, which she acquired when she fell ill as a child during the World War II German occupation of Poland.
Nekad sitne stvari izazovu neočekivane posledice pa je tako porodična opklada oko pravilne transkripcije imena Halina/Haljina odvela prvo na COBISS, a onda na ovu odrednicu, i kad sam videla da je naslov pogovora Milice Markić "Onirične lirske ispovesti ili ženska teomahija" samo sam rekla uhuu. I stvarno, Halina je onaj tip žene&pesnikinje oko koga se neumitno stvori kult sledbenika, obično mladih i emotivnih: od detinjstva s teško bolesnim srcem, udovica u dvadeset četvrtoj (muža je upoznala u sanatorijumu gde su se oboje lečili), briljantna studentkinja posvećena filozofiji i jezicima, puna vatrene, neutažive žeđi i volje za životom, umrla u trideset drugoj. A osim toga, Đuro, šta? Sjajna pesnikinja. Sve ove pesme vrte se oko istih večnih tema - ljubav, smrt, život - ali su prožete autentičnošću (manje bitno) i proizvod izuzetnog talenta (presudno). I prevedene su s mnogo ljubavi, lepo se vidi da je Milica Markić birkala retke, neočekivane i bogate reči za ove pesme. Imam utisak da nam se doživljaj pojedinih izraza i obrta baš ne poklapa (recimo neočekivano često pojavljivanje glagola 'skrutnjavati') ali sve u svemu zahvalna sam na ovim prepevima. Manje sam zahvalna distributeru ovog izdanja koje je izgleda posejano retko kao kokošji zubi :)
"bezbroj mogućnosti imamo recimo: moja utroba o kojoj ne znam ništa mogla bi da se uplete u hesperidsku ružu bodljikavu ruža da izraste do jednjaka i zapuši uzani otvor dušnika"
,,ojczyzną moją jest twoja uroda" ,,odkąd cię poznałam, noszę w kieszeni szminkę, to jest bardzo głupie nosić szminkę w kieszeni, gdy ty patrzysz na mnie tak poważnie, jakbyś w moich oczach widział gotycki kościół (...) "
Poezja Poświatowskiej zabiera mnie w krainy tęsknot za emocjami, których nigdy nie doświadczyłam. Rozczula, rozkleja, rozsadza cały sentyment, który we mnie tkwi. Sposób, w jaki autorka skleja wersy jest wysublimowany i poruszający, pełen bólu i rozkochania. Nietrudno o wzruszenia, ciarki i rozpalone policzki. Wracając do wierszy Haliny Poświatowskiej odkrywam w sobie nowe zalążki rozszalałych huraganów artyzmu. Upajają mnie sztuką brutalnie i finezyjnie.
Myślę, że w czytaniu poezji Poświatowskiej kluczowe było zapoznanie się z jej biografią co pozwoliło mi lepiej zrozumieć jej wiersze jak i ją samą. To w jak nietuzinkowy i lekki sposób poetka dobiera słowa jest intrygujący. Ten zbiór to po prostu wachlarz emocji, od gorzkich łez po słodkie zaczerwienienie policzków. Mimo że, nie wszystkie wiersze przypadły mi do gustu, to uważam, że warto. Warto wejrzeć w głąb duszy Haśki i oczarować się jej wrażliwością. Niedawno przeczytałam w pewnym artykule, że kiedy ktoś zapozna się z postacią Haliny Poświatowskiej, od razu pragnie poznać całe jej życie i twórczość, jakby poetka hipnotyzowała samym swoim istnieniem. Tak właśnie było w moim przypadku. Autorka miała ogromny wpływ na rozwój mojej wrażliwości i wyryła się w mojej pamięci na dobre. Uważam, że jej przedwczesna śmierć jest ogromną stratą dla sztuki i kultury w ogóle.
nie ma okruszka słowa, które by mi nie wpadł do głowy na dłuższą chwilę i naprawdę ciężko jest mi znaleźć poetów, których bym kochała, a tak się składa, że po Baudelaire pani Poświatowska to moja totalna faworytka. tak pięknie pisać o miłości, tęsknocie nie każdy potrafi i jeśli ktoś nie zna Halszki to polecam bardzo bardzo aby nawet po pdf sięgnał, dosłownie czytając masz wrażenie, że w duszy kwitną ci kwiaty 💗
,,miło jest pomyśleć że świat umrze trochę kiedy ja umrę"
Właśnie poszerzyło się grono moich ulubionych poetów. Czytanie Poświatowskiej to wspaniała podróż przez pięknie ujęte tematy miłości i cielesności, ale także straty, niepokoju, przemijania i śmierci.
,,jaka to religia w której czci się usta wygiętego boga przedświtów"
“pokazują mi słowa mówią zapach róży można odnaleźć w słowie
a ja znajduję papier papier i papier ani zapachu ani koloru
i wiem że snop iskier gdy robotnicy spawają szyny tramwajowe a my stoimy kołem dwóch chłopców dziesięcioletnich i ja snop iskier znaczy o wiele bardziej światło niż słowo światło i gdy mój znajomy sparaliżowany w fotelu na kółkach odgryza kawałek chleba który mu podaję
to przechylenie jego głowy ruch szczęk ma w sobie więcej życia niż słowo życie”
kocham czułość, z którą poświatowska nawleka swoją percepcję na wszelkie istnienia, drgania życia, zarówno te rozdygotane żałością, bólem i utęsknieniem, jak i te żywo roztańczone pasją, pożądaniem, natchnieniem i romantycznym jednoczeniem się z wszechwiedzą kosmosu. nie ma strof, które w swej strukturze cząsteczek pyłu księżycowego utlenionego zachwytem nad cudem egzystencji, a jednocześnie świadomym trwaniem w ośrodku cywilizacji ciemnych materii ludzkości, nie wywoływałyby we mnie fal natchnienia i zachwytu tak przepełniających, iż staję się niezdolną uchwycić każdy owoc obcowania ze skarbem, jakim jest dorobek twórczy hasi, której konstelacja utworów mieni się tą czerwono-złotą, lśniącą jasno, kobiecą poświatą na horyzontach antologii polskiej poezji.
może 2.25, niektóre wiersze (zwłaszcza na początku) mi się podobały ale im dalej w las tym bardziej wiało monotonią, ciągłe wiersze miłosne o zmarłym mężu i o śmierci, ileż można tego czytać. Niestety z biegiem stron coraz mniej mogłam znaleźć tam coś dla siebie, ponadto było kilka błędów typu "gdy słońce okrąży wszystkie planety.." No cóż spodziewałam się czegoś dużo lepszego yolo
Nieziemska, zniewalająca, onieśmielająca. Jedna z takich osób, którym ciężko uwierzyć, że faktycznie chodziły po tej ziemi. Pierwszy tomik poezji, który przeczytałam w całości (co Uniwersytet Warszawski robi z człowiekiem)
nie ma niczego piękniejszego niż wiersze Haliny Poświatowskiej. przeczytałam je po raz kolejny i po raz kolejny się zachwyciłam. można się popłakać, nie szkodzi.
Halina jest moją ukochaną poetką, zawsze mam jej tom wierszy pod ręką; Ona nigdy nie przestaje mnie zadziwiać, podziwiam prostotę, szczerość przeogromną wrażliwowosć i nieodgadnioną głebię przeżyć poetki, eruducję, wdzięk i miłość jaką nas wszystkich obdarza, oczywiście Halinka pisze także o śmierci, oczekiwaniu, cierpiniu i nadziei. Ogromnie silnie doświadczona przez los, 21-letnia wdowa chora nieuleczalnie na serce uszkodzone w powstaniu Warszawskim w jakiejś zimnej i wilgotnej piwnicy. Niewiarygodny talent poetycki. To nie jest poetka jedynie kobieca, to jest cudo- człowiek pełnowymiarowy, artysta przez wielkie A. Metaforyka, melodyka i harmonia wierszy Haliny jest obezwałdniająca i na zawsze inspirująca. Nie ukrywam, że ja sam od lat piszę i publikuję wiersze. Halina P[oświatowska jest jedną z mych mistrzyń, obok Szekspira, Mickiewicza, Szymborskiej, Miłosza,Tuwima, Staffa, Yeatsa, Sylvii Plath, Frosta, Turgieniewa, Goethego, Keatsa, Appoilineira...
"Kiedy umrzesz pozostaniesz taki sam To przestrzeń godzinna Delikatne trwanie kwiatu..."
Phillip Freneau
Halina never ceases to amaze me. She has always be my favourite poet and person. Gracefull mood of witty proufoundly glorious gentle poetry on love and death that are inseperable entities, particularly if you take into acount Halina's own tragic life, survivor of Warsaw Uprising of 1944, widowed at the age of 21, fighting a loosing, well poignant and brave battle with incurable disease tormenting Her earthly heart... Marvelous brilliant and ...heart- breaking poetry.
"For when you die you are the same The space between is but an hour The frail duration of a flower..."