Mistrz to pierwsza część Serii z tulipanem, otwierająca cykl: POLSKIE AUTORKI - ZMYSŁOWO I EROTYCZNIE. Powieść, która rozbudza zmysły. To sensacyjna powieść tylko dla dorosłych, pełna erotyzmu, namiętnych scen, nie przekraczających jednak granic dobrego smaku. Jest w niej wszystko, czego szukają miłośnicy gatunku: zbrodnia, tajemnica, intensywne relacje między bohaterami i bardzo gorąca atmosfera.
"Jeden dzień może zmienić wszystko, ale czasem jedna noc może zmienić jeszcze więcej"
Katarzyna Michalak - chciałaś mnie zniszczyć i wykasowałaś mi całą recenzję. Ale nie wiesz z kim zadarłaś. Ja się nie poddam. Pożałujesz... (żart, proszę mnie nie pozywać)
!!! UWAGA !!! Recenzja może (musi) zawierać spoilery (to dla dobra moich fanów i przyjaciół, aby nikt z Was nie musiał się tą lekturą trudzić).
"Mistrza" Katarzyny Michalak poleciła mi mo-moja przyjaciółka, mo-moja koleżanka. Poleciła to mało powiedziane, gdyż był to prezent urodzinowy.
Katarzyna Michalak, z domu Lesiecka, a z wykształcenia lekarka weterynarii. Laureatka Pokojowej Nagrody Nobla. Należy do najbardziej wszechstronnych polskich pisarek, swobodnie porusza się między gatunkami tak odmiennymi jak powieść obyczajowa, sensacja, erotyk i fantasy. W planach ma również powieść historyczną i sagę rodzinną, jak również scenariusz serialu oraz komedii romantycznej. Jej prozę cechują wyjątkowe nasilenie emocji, wartka akcja, błyskotliwe dialogi i wyraziści, wiarygodni :)
Fabuła tl;dr polega na tym, że Sonia zostaje niesłusznie porwana przez pana i władcę aka Raula de Luc...a/e/i/o/u/y i wywieziona do jego willi na Cyprze (nazywaną dalej VillaRosą) i dzieją się rzeczy. Autorka próbuje zwieść czytelnika, że chodzi tu o jakiś wielki przemyt nowego narkotyku (Złotego Pyłu™), a tak naprawdę chodzi o r*chanie.
Sonia - definicja rodzaju (postaci) nijakiego. Nie posiada żadnych unikalnych (nieunikalnych też) cech charakteru. Rodziców też nie ma. Jej jedynym istotnym (według autorki) emblematem jest abstynencja seksualna (dziewictwo), wynikająca z w sumie **** wie czego. Podczas pobytu w VillaRosie, bohaterka nie robi nic, co wykraczałoby poza jej jakże nieskomplikowane jestestwo - siedzi zamknięta w pokoju, a czasem nawet zje śniadanie. Połowa scen z jej udziałem to nieudane próby ucieczki z wyspy, po których śpi dni i nocy pięć. Sonia ma dość mocno ograniczoną wyobraźnię - stwierdza, że świetnym pomysłem będzie skok z klifu do morza i ucieczka wpław w środku nocy (gdy na morzu wielka burza). Po tym incydencie, albo w okolicy tego tego, styki zostają popalone i anty-bohaterka rozwija ostrą przewlekłą postać syndromu sztokholmskiego. Objawy to m.in. chęć ***** ****** i ****** **** Raula.
Raul Onuca - o nim to nie chce mi się nic pisać, zróbcie sobie ctrl+c ctrl+v jakiegoś typowego gangstera. Massimo na resorach. Troszeczkę niezdolny do funkcjonowania w społeczeństwie (jemu powinni odebrać prawo do normalnego funkcjonowania). Inteligencją emocjonalną dorównuje jedynie Soni, pod warunkiem, że ma lepszy dzień. Nikt nie wie o co mu tak na dobrą sprawę chodzi, ale za to on (jakimś cudem) wie, o co chodzi każdemu po kolei.
Andżelika Herman - postać tragiczna i tragicznie prześwietna. Zrekrutowana przez powiedzmy "konkurencję" panów z VillaRosy, celem uwiedzenia Raula i zdobycia informacji różnych. Odpowiednia osoba na odpowiednim stanowisku - Andżela kocha (przystojnych/bogatych/płodnych/bezpłodnych) mężczyzn i robienie rzeczy z nimi. Rykoszetem plan zaczyna wypalać, bo dziewczyna przypadkiem poznaje brata Raula, tzw. Vincenta (jego nie będę opisywać, to taka Andżela ale z usposobieniem siedemnastoletniego & bogatego dzieciaka). Przez ten żołądek udaje jej się dostać do VillaRosy i tam dwoi się i troi, próbując uwieść przysłowiowego Raula (jak możemy się domyślać - bezskutecznie). W tym momencie składam serdeczne podziękowania pani Katarzynie Michalak za ofiarowanie czytelnikom (ja) chociaż jednej postaci tego kalibru, tj. zabawnej i jakkolwiek spójnej (a dokładniej prostolinijnej - pani Kasiu, tak trzymać [te złożone postacie coś nie wychodzą]). "Ot co!"
No i pan Paweł, main przydupas głównego gangusa. Z wykształcenia (chyba, mam nadzieję?) lekarz, jedyny rozsądny człowiek w tej całej ceregieli. Przynieś, wynieś, pozamiataj - a to wszystko wokół wielmożnej Soni, bo szef wszystkich szefów nie będzie sobie rąk brudzić.
Chciałbym w tym skromnym akapicie docenić kunszt pisarski Pani Autorki. Liczne wtrącenia, potwierdzające po stokroć tożsamość podmiotu malowanego przez Michalak obrazu (urwę to zdanie w tym momencie, bo za długo się zastanawiam jak je zakończyć - no tak po prostu jest). Całość okraszona jest jęknięciami, jojczeniami i pauzami, które mają za zadanie emulować stan upojenia (alkoholowego) w czytelniku.
!!! TRIGGER WARNING !!! ----------- Końskie i inne zaloty W książce przedstawiono (zdecydowanie zbyt) wiele scen seksu (chyba?), każdy znajdzie coś dla siebie. Nawet koniowi się oberwało. Mamy tutaj do czynienia, np. z wilgotną płcią (gender), lizaniem jak spragniony pies, SOKAMI, przeor(yw)aniem na wylot, muszlą pełną waniliowych lodów, piżmem, dzikim kozakiem, wężem, oszalałym ogierem (lub ogrem) suką w rui, psem przytrzymującym krnąbrną sukę (wiedza weterynaryjna na coś się przydała).
Moim, osobistym i nieopłaconym przez nikogo, zdaniem książka jest niezwykłą podróżą do fascynującego świata niezmierzonej wyobraźni autorki. Historia porusza dogłębnie i nie daje o sobie zapomnieć przez długi czas. Fabuła ani na chwilę nie traci tempa i pełna jest niezaskakujących zwrotów akcji. Gorąco polecam ją miłośnikom przygód (sami sobie dopowiedzcie jakich) i silnych emocji! To trzeba przeżyć na własnej skórze.
Wszystkich zainteresowanych zapraszam do dyskusji, będzie mi ogromnie miło poznać wasze przemyślenia i odczucia.
Podeszłam do tej książki po turecku: raz na trzeźwo i raz mocno wstawiona, dzięki czemu mogę jednoznacznie powiedzieć, że ten pomysł powinien umrzeć jeszcze w trakcie powstawania za sprawą jakiejś interwencji boskiej w postaci pioruna. Zeusie, gdzie jesteś gdy cię potrzebujemy?
Jeśli wszystkie "Tulipany" są na podobnym poziomie to rozwinę napęd międzygwiezdny tylko po to, by przed nimi sprawnie uciekać.
„Jeeeezuuu, Viniiii…!! - Tylko to była w stanie z siebie wydobyć, podczas gdy on lizał. Lizał jak spragniony pies, lizał jakby to była muszla pełna waniliowych lodów. Lizał tak, jakby miał za chwilę umrzeć z pragnienia, a jej soki były jedynym napojem w zasięgu ust. Lizał łapczywie, zagłębiając język raz po raz, aż do końca, aż po samo dno. Odrywał się, by zaczerpnąć oddech i powracał do pachnącej piżmem szparki, pieścił łechtaczkę i lizał, ssał, wwiercał język w słodką dziurkę…”
Ocenię tę książkę dość wysoko w mojej własnej opinii. Po pierwsze: jest to książka polskiej autorki, więc od początku założyłam, że będzie słaba. Przyznaję się bez bicia, myliłam się. Wbrew pozorom, krążka do najgorszych nie należy. Gdyby autorka zastosowała bardziej staranne i dokładne opisy, dałabym 5 gwiazdek. Po drugie: genialne zakończenie. Zupełnie mnie rozbiło. Do samego końca wierzyłam w happy end. Z czystym sumieniem mogłabym ją polecić, w końcu to nasz mały, polski dark romance :) ⭐️⭐️⭐️⭐️
Po Katarzynie Michalak spodziewałam się więcej. Można tą "książkę" postawić na równi z Greyem albo 365 dni. Dawno takiego g*wna nie czytałam. Szkoda czasu na taką grafomanię
Sięgnęłam po tę pozycję zachęcona wysokimi opiniami, a tu lekkie rozczarowanie. Pomysł i akcja nawet ciekawe, ale język autorki nie do końca do mnie przemawiał, a największym atutem jest zakończenie, niby ostatecznie szczęśliwe, ale nie do końca takie, jakiego byśmy się spodziewali, więc łezka w oku się zakręciła. Zachęcam do przeczytania, bo to nasza polska erotyka.
Trzeba przyznać, że bohaterka hardkor w złym tego słowa znaczeniu. Strasznie niekumata, jakaś taka nieogarnięta. Ja nastawiłam się na lekką wieczorną lekturę do odstresowania - i odstresowałam się - lektura łatwa, lekka i przyjemna.
Tyle się o tej Michalak mówi, że aż musiałem sprawdzić. Na poziomie nastoletniego bloga, tylko mniej błędów ortograficznych. Z odpowiednim nastawieniem nawet jest się z czego pośmiać.
To moja pierwsza książka tej Autorki. Długo się nad nią zastanawiałam i żałuję że tyle czasu straciłam. Książkę dość dobrze i szybko się czyta.Momentami nie mogłam się oderwać od czytania. Spodziewałam sie zupełnie innej tematyki tzn. coś podobnego ale nie aż tak mafijnego. Niezła sensacja z elementami brutalnej ale i też tej romantycznej miłości. Koniec zaskakujący. Do ostatniego zdania miałam nadzieje na jego zmianę. Ale może dlatego ta książka trafiła mnie w serce. Pomimo wielu nieścisłości i małych błędów długo o niej nie zapomnę.
Tak jak myślałam niestety nie jest to Perełka. Historia naprawdę fajnie pomyślana, ale czemu wszystko psuje przygłupia główna bohaterka? Nie jest to perełka. Nie jest to średniak. Po prostu zwyczajna książka. Po początku spodziewałam się więcej. A zakończenie? Domyśliłam się pod koniec jak się skończy i nie było to jakoś dla mnie strasznie zaskakujące. Oceniła bym wyżej, ale za głupią bohaterkę odejmuję jedną gwiazdkę. Trochę dopracowania i książka mogła by być dużo lepsza. Szkoda...