Co tu się zadziało? Tego nie wie nikt...
Tony Stark w ramach "wakacji" postanowił zrobić sobie mały wypad poza obrzeża naszego Układu Słonecznego. W nowej zbroi zastajemy go jak zarywa (no przecież, co innego mógłby robić?) do niebieskoskórej przedstawicielki obcej rasy. "Przypadkiem" tak się składa, że to akurat dzień jego urodzin, to i taki numerek byłby ukoronowaniem pewnej epoki...
Niestety cały romantyzm szlag bierze, gdy napalona kobieta zauważa... Brodę Starka. Naprawdę. Nici z zabawy, co więcej, potem Tony zostaje postawiony w stan oskarżenia, bo obcy u których się zatrzymał za Boga uznawali siłę zwaną Feniksem... Tego Feniksem, do którego pokonania przyczynił się przy okazji ostatniego eventu.
Potem zapoznajemy się z niejakim 451, czyli robotem-obserwatorem, który zbiera informacje na różne tematy i je kataloguje, a który wydaje się być jedyną postacią przychylną Iron Menowi. Sprawa się gmatwa, gdy jedyną formą udowodnienia niewinności bohatera są... walki na arenie. (a tu ludzi tu nazywa się barbarzyńcami...)
Do tego momentu komiks czytało mi się w miarę dobrze. Najbardziej ubawił mnie tutaj program SI P.E.P.P.E.R, który Tony stworzył na podobieństwo swojej asystentki. Jej celne uwagi są czasami bezcenne. Postać Death Head'a jaka tu wkracza na plan, też jest całkiem niezła (choć za bardzo przypomina Boba Fetta). Robot najpierw walczy z Tonym, potem mu pomaga(za wynagrodzeniem oczywiście), aby... To trzeba zobaczyć. To jedna z ciekawszych komplikacji w całym zbiorze. I tu pozytywy się kończą... Zaczyna się sekwencja z tytułowym sekretnym początkiem Tony'ego Starka...
Spoiler alert... (czytasz na własną odpowiedzialność)
Ten tzw. 451, jak się okazuje bardzo dobrze znał rodziców Tony'ego. Ba, współpracował nawet z Howardem przy kilku sprawach, zostawiając wspólne nagranie mające wytłumaczyć Tony'emu, że gdy był jeszcze w łonie matki to wynikły pewne komplikacje. Chłopiec mógł zginąć podczas narodzin, albo nawet do nich nie doczekać. Aby osiągnąć cel Howard kontaktuje się z pewnym kosmitą i musi wykonać zlecone mu przezeń zadanie. Potem mamy sekwencję rodem z Ocean's 11...
Reasumując, potrzebna była zatem interwencja w organizm matki Starka i pewne modyfikacje... Co jest taką głupotą fabularną, że aż mnie zęby zabolały od zaciskania. Stark został przedstawiony jako "ulepszony" człowiek, po to aby stać się najmądrzejszym przedstawicielem ludzkości i niejako spełnił rolę jej "zbawcy" w obliczu nadchodzących zagrożeń dla Ziemi... Serio?
Koniec spoilera.
Serio. Nie wiem w jakim kierunku pójdzie fabuła w trzecim tomie, ale ta zaprezentowana nam tutaj nie jest dobra. Jest w miarę logicznie przedstawiona, ale... No właśnie. To udziwnianie, szukanie na siłę sensacji w życiorysie Starka, ja się pytam, po co? 451 to na pewno niestandardowy przeciwnik, z racjonalnym motywem, ale...
Graficznie komiks prezentuje się nieźle, zresztą jak większość pozycji w katalogu Marvel Now! Nie mniej nie jestem w stanie do końca polecić drugiego tomu przygód Iron Mena. Zobaczymy co czeka nas dalej.