1978 roku w Nowinach znikają bez śladu cztery siedemnastolatki. Nikt nie wie, co się z nimi stało, mimo że w noc zaginięcia widziano je na hucznej zabawie w miasteczku. Szok jest wielki, bo były to spokojne, niestwarzające problemów dziewczyny. Miejscowa policja po rozmowie z ich kolegami uznaje jednak, że miały powody, by uciec. Dlatego nie zajmuje się tą sprawą i czeka na powrót skruszonych nastolatek. Tymczasem mijają dni i lata, a dziewczyny nie wracają… W 2008 roku, na miejscowym komisariacie, zjawia się zdenerwowana matka licealistki, aby zgłosić jej zaginięcie. Nie zostaje potraktowana poważnie aż do następnego dnia, kiedy para nastolatków znajduje w kamieniołomie dryfujące w wodzie ciała. Czy zdarzenia sprzed trzydziestu lat mają związek z tym, co dzieje się obecnie? Na to pytanie postarają się znaleźć odpowiedź przysłany z Kielc młody prokurator Dawid Zygadło i lokalna policjantka Ewa Piórkowska. Szybko się przekonają, że w małym miasteczku trudniej dojść do prawdy niż w dużym mieście.
Kiedy czytam bardzo dobrą książkę i zbliżam się do końca, żałuję, że ta przygoda się zaraz kończy i że autor nie rozciągnął powieści na większą ilość stron. Przy tej pozycji moje życzenie zostało spełnione. Początkowo miałam wrażenie, że to wszystko jest zbyt mocno przeciągnięte, ale z biegiem moja ciekawość wzrastała i cieszyłam się, że to aż ponad 500 stron! Co ciekawe, raczej nie ma tu wartkiej akcji ani szczególnego napięcia, ale powieść jest napisana bardzo dobrze i mimo, że nie odkrywa zbyt wielu kart przez dłuższy czas, nie nudzi. Strony są zapełnione treścią z sensem, zgrabienie, bez udziwnień i lania wody. Widać, że autorka ma dobre pióro (ale błędne, do czego przyczepię się na końcu ;)) Czytanie tej powieści było dla mnie jak oglądanie serialu, wielu odcinków sezonu. Z przyjemnością i zaciekawieniem. Mimo że nie znalazłam barwnych opisów, bez problemu przenosiłam się myślami do lat 70. Stąd wyczuwam w autorce talent, bo nie mam konkretnych argumentów, a się wciągnęłam i jestem zadowolona. Koniec? Nie jest satysfakcjonujący, ale raczej przyziemny. Bohaterowie? Rozpisani konkretnie, można sobie wyobrazić wyraziste charaktery. Niektóre wątki dziwne, może bez sensu, jak młoda partnerka prokuratora i ich układ z synem ;) Co mnie razi? Mnogość błędów! Interpunkcyjnych, merytorycznych (mylenie odmian itp.), literówek. Jest ich cała masa i taka korekta autentycznie zmniejsza jakość dzieła, w moim odczuciu. Mimo wszystko mam nadzieję na kontynuację, jeśli nie spraw policjantki i prokuratora, to kolejnych powieści autorki, lepiej redagowanych :)
Matka licealistki zgłasza na policji zaginięcie córki. Policja odsyła spanikowaną kobietę do domu. Następnego dnia wpływa zgłoszenie o znalezionych zwłokach. Dochodzeniem zajmuje się Ewa Piórkowska pod czujnym okiem prokuratora Dawida Zygadło. Sprawa budzi poruszenie wśród mieszkańców Nowin. To tam trzydzieści lat temu zaginęły cztery dziewczyny. Czy coś łączy wydarzenia z przeszłości z tymi współczesnymi ?
Lubię książki autorki, kiedy nadarza się okazja to sięgam po kolejny tytuł. "Panie z jeziora" wzbudziła we mnie nieco sprzecznych emocji, patrząc na opinie innych, nie jestem jedyna z podobnymi odczuciami. Akcja dzieje się dwutorowo, o ile do współczesnych wydarzeń nie mam zastrzeżeń to do tych z 1978 roku już mam. Zgrzytało mi tam wiele drobiazgów, ale ostatecznie przymykam na to oko.
Postać policjantki Ewy bardzo mi się podobała, może jeszcze kiedyś spotkam się z nią na stronach kolejnej książki. Za to strasznie denerwował mnie jeden z głównych bohaterów, co prawda z początku tylko trochę, ale z każdym kolejnym rozdziałem mocniej. Zakończenie nieźle wyprowadziło mnie z równowagi. Szczerze, już wcześniej podejrzewałam co się stało, kto zawinił, ale takiego finału się nie spodziewałam. Taki koniec i już, serio? Ja się nie zgadzam.
Książka ukazała się już prawie dwa lata temu, ale jeśli jeszcze nie mieliście okazji jej przeczytać, to sprawdźcie jakie emocje w was wzbudzi.
U Kasi Magiery happy-end to bardzo rzadki widok. Nie inaczej było w tej książce. Jednak mimo to bardzo mnie wciągnęła i przesłuchałem z zaciekawieniem. Jeśli miałbym porównywać, to historia odrobinę słabsza niż w poprzednich seriach autorki, jednak nadal z bardzo ważnym przekazem - czasami władza i pieniądze czynią ludzi nietykalnymi. Warte przesłuchania lub przeczytania i zastanowienia się nad społeczeństwem, w którym żyjemy. Wersja audio niezmiennie cudowna. Tak jak w poprzednich książkach autorki głos, intonacja i sposób czytania lektorki wciągał w świat niczym portal. Gorąco polecam to wydanie! Przede mną jeszcze dwie książki pani Kasi, a potem pozostaje głód i wyczekiwanie na więcej dzieł. :)
This entire review has been hidden because of spoilers.