Synonim zła - to pasjonująca historia emigranta z Polski, który próbuje dorobić się w USA (Nowy Jork). Poznaje tam wielu ludzi ale zaprzyjaźnia się z dwoma braćmi polskiego pochodzenia Pawłem i Piotrem, Afroamerykaninem Mike'iem Winfreyem, Amerykaninem włoskiego pochodzenia Matthew oraz Żydem Chasydem Yocim. W między czasie zakochuje się ze wzajemnością w Portorykance Susanie Morales, córce wpływowego polityka. Yoci wciąga wszystkich w proceder kradzieży samochodów na zlecenie właścicieli, którzy chcący oszukać urząd skarbowy i ubezpieczalnie.
Główny bohater, Bartłomiej Shmidt, opowiada swą historię z celi śmierci, tłumacząc, jak to się stało, że trafił do więzienia z takim wyrokiem. Akcja książki rozgrywa się w Nowym Jorku, Ohio, Texasie, New Yersey i Pensylvanii. Bohater uczestniczy w akcji ratunkowej po ataku 11 września 2001 roku na WTC. Razem z NYPD ścigają złodziei złota federalnego. W jednej z ekskluzywnych nowojorskich knajp, "Blue Note" poznaje Marlona Brando. Siedząc w celi śmierci zaprzyjaźnia się z klawiszem pochodzenia rosyjskiego Stiopą Sirbu.
Pierwsza część książki opowiada o emigracji, ciężkiej pracy, rozpoczęciu działalności przestępczej przez bohaterów oraz przedstawia różne, zabawne historie z tym związane. W dalszej części jest mowa także o atakach na WTC 11.09.01, miłości, przyjaźni i policyjnej inwigilacji bohaterów. Druga część opowiada o tragicznej śmierci większości bohaterów za sprawą gangstera z Polski, Adama Nowickiego i jego świty, zemście, upokorzeniu, procesie sądowym, nowych przyjaźniach i pogodzeniu się z losem. Książkę kończy pisać klawisz więzienia, Stiopa Sirbu
Książka ma naprawdę pokręconą fabułę i zawiera masę randomowych wątków, czasami logika tutaj (a raczej jej brak) jest niczym z wattpada, jak w większości takich treści mi to przeszkadza, to tutaj mimo wszystko jednak dodaje tej historii uroku i takiej swojej osobliwości. Dzięki płynnemu sposobowi pisania autora i dużej ilości (interesująco wplecionych!!) wątków, czyta się ją naprawdę szybko i przyjemnie, niektóre motywy są owiane tajemnicą do samego końca, a świadomość o tym że za chwilę cała historia może znowu obrócić się do góry nogami sprawia, że ciężko oderwać się od lektury choć na chwilę, a nawet jeśli już się uda, to ciężko wyrzucić jej treść z głowy dopóki nie poznamy następnej odpowiedzi. Nie liczcie na głupkowatą historię o nowojorskim imigrancie-złodziejaszku, w połowie zaczyna przeobrażać się w krwawy kryminał/dramat, według mnie zdecydowanie na plus. (Wyciągnęła mnie z zastoju czytelniczego, może z tego również wynika moja osobista sympatia) 4.5, bo zabawa podczas czytania była przednia!!