Oto dwanaście tekstów współczesnych polskich pisarzy - o miłości, cielesności i zmysłach. O zaspokojeniu i nienasyceniu. O naszej seksualności i odkrywaniu jej tajemnic, czasem najbardziej zaskakujących dla nas samych. O poszukiwaniu dopełnienia w drugim człowieku. O przełamywaniu tabu. Odważnie i bez cenzury. O różnych obliczach pożądania.
Michał Cetnarowski: redaktor, pisarz, krytyk, tłumacz. Współpracownik "Czasu Fantastyki”, "Nowej Fantastyki”, e-zinu "„Creatio Fantastica”; artykuły popularyzatorskie i okołoliterackie publikował także m.in. w "Polityce”, "Wiedzy i Źyciu”, "Focusie: Historia”, "Odkrywcy”, "Archeologii Źywej”. Redaktor-selekcjoner antologii Nowe idzie, próbującej odpowiedzieć na pytanie, jak wygląda młoda polska fantastyka A.D. 2008, Głos Lema, zbioru na 90. rocznicę urodzin Stanisława Lema oraz Science fiction (2011), w którym polscy autorzy piszą "nowe science fiction". W latach 2010–2012 szef działu z literaturą polską w rodzimej edycji magazynu "Fantasy & Science Fiction”. Od 2013 redaktor działu polskiego "Nowej Fantastyki”. Autor zbioru opowiadań Labirynty (2009).
Antologia "Pożądanie" mniej ma wspólnego z opowiadaniami miłosnymi i erotycznymi niż z tymi dziwnymi. Porwały mnie formy stworzone przez Jakuba Nowaka, Annę Kańtoch i Jakuba Małeckiego. Przez pozostałe się prześlizgnęłam. Nie można jednak żadnemu twórcy odmówić niepowtarzalnego stylu i zacnej gry słowem.
Dobre, często nawet bardzo dobre teksty: zróżnicowane językowo, w zupełnie różnych rejestrach, z fajnymi, nieoczywistymi chwytami fantastycznymi. Ale bardzo mocno widać męską perspektywę i w którymś momencie zaczyna trochę nużyć to fantazjowanie o jeszcze nie zdobytych i tęsknota za tymi straconymi (kobietami oczywiście). Na tym tle mocno się wyróżniają teksty Anny Kańtoch, która trochę zaburza dominację heteronormatywności (jej opowiadanie pobrzmiewa też jeszcze "Czarnem") i Bernadety Prandzioch, która napisała tekst prosty językowo w porównaniu z innymi, ale zupełnie inny pod względem nastroju, chyba jedyny naprawdę pozytywny w całym zbiorze (mimo że też naznaczony stratą).
Niezależnie od mojego narzekania to bardzo fajna antologia. Zdecydowanie warto, szczególnie, że Walentynki za pasem.