Pierwszy tom trylogii o burzliwym życiu uczuciowym Zosi Knyszewskiej.
Przełom lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Zosia Knyszewska rozpoczyna studia i dorosłe życie, w którym miłosne wybory wydają się jej największym problemem. Dziewczyna odkrywa jednak, że otaczająca ją rzeczywistość jest znacznie bardziej skomplikowana, a bliskim osobom nie zawsze można zaufać. W tle życiowych perypetii Zosi rozgrywają się przełomowe wydarzenia polityczne tamtych czasów - powstanie "Solidarności", wprowadzenie stanu wojennego, internowania...
Lata 1977-1984. Przygody miłosne Zosi, gdańskiej maturzystki z 1977 roku, później warszawskiej studentki anglistyki, wreszcie tłumaczki oraz krótko, nauczycielki, z powstaniem Solidarności i stanem wojennym w tle.
Jak na prawie debiut, powieść całkiem niezła. Choć po kilku pierwszych stronach mój zachwyt nad naturalnością języka autorki nieco osłabł. Im dalej, tym miłosne dialogi i rozważania wydawały mi się coraz bardziej sztuczne. Postaci jednak są ciekawie sprofilowane. Nawet mężczyźni, co czasami, mam wrażenie, łatwo Hannie Cygler nie przychodzi. Historyczne tło jest niezbyt nachalne, co mi absolutnie nie przeszkadzało. Bo tak właśnie było: większość Polaków, owszem, sympatyzowała z opozycją, czytała gazetki, miała jakichś znajomych wśród podziemniaków, ale na ogół żyła tak jak wcześniej. Jedyne, co trochę zgrzytało, to łatwość, z jaką Marcin, pracujący dla zagranicznych mediów, mógł wyjeżdżać do Paryża.
W temacie najważniejszym, czyli doświadczeń miłosnych Zosi, jest jedna rzecz, za którą tę powieść polubiłam. Otóż, w literaturze jest masa historii o rozterkach uczuciowych mężczyzn. Kochają jedną kobietę doceniają ją i jakoś są do niej przywiązani, ale jednoczaśnie fizycznie, i nie tylko, pociągają ich inne. Hannie Cygler udało się całkiem przekonująco pokazać, że kobiety też tak miewają. A że los, skądinąd paskudny, uwolnił Zosię od tej niekomfortowej sytuacji - no cóż, w końcu to przecież fikcja literacka.