Dlaczego zdobycie szczytu Triglavu jest tak ważne dla Słoweńców? Czy Lublana to spełnienie marzeń urbanistów o mieście idealnym? Co łączy Hemingwaya ze Słowenią?
Nazywana krainą po słonecznej stronie Alp, a niektórym znana jedynie z drogi na wakacje w Chorwacji – Słowenia to kraj, o którym wciąż niewiele wiemy. Położony w tyglu kultur: germańskiej, romańskiej, słowiańskiej i węgierskiej intryguje różnorodnością. Słoweńcy słyną z miłości do gór, są dumni z miodu od słoweńskich pszczół i najstarszej winorośli na świecie, a na obchody karnawału czekają cały rok. Za malowniczymi krajobrazami skrywa się jednak historia państwa, które dopiero w 1991 roku ogłosiło niepodległość.
Autorka zabiera nas w podróż po małym kraju wielkich odległości: przez melancholijną równinę Prekmurja, dolinę szmaragdowej rzeki Soczy, piękny Maribor, wybrzeże Adriatyku z włoskimi wpływami czy pasterską osadę na Velikiej Planinie. Oddaje głos mieszkańcom i pokazuje Słowenię pełną kontrastów – nie zawsze tolerancyjną, nieco tajemniczą, a jednocześnie przyciągającą niepowtarzalnymi widokami spod Triglavu i smakiem gibanicy.
Ogromne pozytywne zaskoczenie. Bardzo lubię tę serię wydawnictwa poznańskiego, ale jej poziom merytoryczny jest różny. Słowenia zdecydowanie wyróżnia się na plus. Dzięki szerokim opisom kultury, języka i innych aspektów pozwala lepiej poznać kraj, a jednocześnie robi to w tak ograniczonym zakresie, że ma się ochotę pojechać i dokończyć eksploracje.
3,75 Przed lekturą tej książki nie miałam większego pojęcia o Słowenii. Teraz czuję się bogatsza o wiedzę na temat tego kraju.
"Słowenia. Mały kraj wielkich odległości" to pozycja ciekawa, choć jak dla mnie nieco chaotyczna. Niektóre fragmenty moim zdaniem nie były potrzebne, o innych bohaterach znów poczytałabym chętnie więcej. Dużo polityki, historii, sporo tematów nawiązujących do kultury tego państwa. Jest rozdział o kobietach, LGBT+, aborcji. W tekście znaleźć można też kilka porównań do Polski.
Najbardziej wstrząsnęły mną historie ludzi wykreślonych... strasznie smutne.
Nie miałam do tej pory skonkretyzowanego wyobrażenia co do tego, jak miałaby wyglądać książka, która zapoznałaby mnie z danym krajem i obudziła wobec niego ciekawość. Teraz to wiem i mam z czym porównywać inne. To była bardzo przyjemna podróż, dobrze wyważona, uchylająca przede mną, jako czytelniczką, wiele drzwi, które z przyjemnością otworzę dla siebie szerzej.
Bardzo ciekawa książka, z której można dowiedzieć się wiele o historii i społeczeństwie Słowenii. Idealna lektura przed podróżą, by przygotować się i na miejscu spoglądać na zabytki, ludzi bardziej świadomie. Reportaże Wydawnictwa Poznańskiego nigdy mnie nie zawodzą!
Ciekawa książka, zwłaszcza jeśli nie ma się dużej wcześniejszej wiedzy na temat Słowenii. Aczkolwiek jednocześnie dość tendencyjna, w moim odczuciu skupia się nieproporcjonalnie na pozytywnych aspektach, nie dając wystarczająco wybrzmieć kwestiom negatywnym, stawiającym Słowenię w gorszym świetle.
Książka, poza tym, że wypełniona jest pięknymi zdjęciami i widokami, opowiada o Słowenii poruszając różne jej aspekty. Dzięki niej poznacie historię, kulturę, kuchnię, legendy i anegdotki o tym kraju. Czasem będą to urywki z podróży autorki, innym razem użycza ona głosu innym, którzy pokazują nam „swoją” Słowenię.
Poznacie również wiele ciekawostek o kraju, w którym istnieje aż 20 określeń na ziemniaka, najstarsze panny biorą ślub z drzewem, silnego kaca nazywa się tygrysem, a młode dziewczyny wróżąc skaczą przez płomienie. Ponadto odkryjecie, w którym mieście James Joyce zostawił swoją duszę i dlaczego lepiej nie pomijać świąt. A wszystko to zaledwie parę wybranych przeze mnie elementów, którymi postanowiłam was skusić.
Mam wrażenie, że ta pozycja różni się od dotychczasowo poznanych przeze mnie książek z Serii Podróżniczej właśnie ilością historii opowiedzianych przez innych. Chwilami mocno przypominała mi reportaż, jest też bardzo skupiona na historii kraju, a także na imigrantach i emigrantach.
Z jednej strony mam lekki niedosyt, bo chciałabym wiedzieć jeszcze więcej o współczesnej Słowenii, a z drugiej czuję satysfakcję, że zostawiła mnie z tym małym głodem, który mogę zaspokoić zaglądając do pozycji wymienionych w przypisach (a jak to w przypadku tej serii bywa, jest ich sporo), a najlepiej oczywiście… zobaczyć to wszystko na własne oczy.
Nie spodziewałam się, że tak wiele wyciągnę ze „Słowenii”. I chociaż momentami przytłaczał mnie nadmiar niektórych szczegółów, to np. relacje mieszkańców Słowenii czytałam z ogromnym zainteresowaniem. Zachęciła mnie do odwiedzenia tego kraju, co chyba najlepiej o niej świadczy! A poza tym dostarczyła sporo wiedzy i utwierdziła w przekonaniu, że to fajna seria, która w przystępny sposób przybliża nam różne kierunki Europy. Tym razem pokazała mi ten, którego dotąd nie znałam.
nie wiem na ile oceniam tą książkę, ale była przyjemna generalnie. Coś tam się dowiedziałam, a wcześniej nie miałam zupełnie pojęcia o temacie, to na +
Ze Słowenią jestem związany od kilku lat. Zapałałem do niej miłością w czasie studiów słowenistycznych, w czasie których nauczyłem się języka i poznawałem ten kraj, gdzie spędziłem dwa lata. Gdy dowiedziałem się, że zostanie wydana książka reportersko-podróżnicza o Słowenii, od razu zacierałem ręce z ekscytacji.
Książka podzielona jest na czternaście rozdziałów, a autorka przedstawia nam kraj z różnych perspektyw. Zuzanna Cichocka nie boi się trudnych tematów. Z ogromnym wyczuciem opisuje wydarzenia z historii Słowenii jak „wykreśleni”, Aleksandrinke, losy etnicznych Niemców w czasie wojny, losy Triestu. Najmocniejszą stroną książki są rozmowy ze Słoweńcami, imigrantami, świadkami opisywanych wydarzeń, w których autorka oddaje im głos i pozwala prowadzić siebie i czytelników przez ich życiorysy pełne doświadczeń, często bolesnych i skłaniających do refleksji (wspaniałe zakończenia i puenty). Rozdział o tzw. Czefurach świetnie ukazuje zmieniającą się sytuację imigrantów z krajów byłej Jugosławii. Dzięki perspektywie bardzo dobrego słoweńskiego pisarza Gorana Vojnovicia, syna Chorwatki i Bośniaka, Zuzannie Cichockiej udaje się przybliżyć polskiemu czytelnikowi perspektywę oraz problemy tych ludzi, z którymi mierzą się na co dzień.
Nie brakuje także rozdziałów przybliżających kulturę, tradycje, specyfikę Słowenii i jej mieszkańców. Widać, że Zuzanna Cichocka włożyła ogromną pracę w napisanie książki. Korzystała głównie ze źródeł słoweńskojęzycznych, co pozwala nam czytelnikom spojrzeć innym, świeżym okiem na kraj po słonecznej stronie Alp. Poznajemy obraz Słoweńców, tego jak chcą być postrzegani, jacy mogą się wydawać w rzeczywistości. Książka jest pełna plastycznych i zajmujących opisów architektury (rozdział o Lublanie), którym towarzyszą piękne zdjęcia autorki, będące wspaniałym uzupełnieniem tekstu, będącego owocem jej podróży.
Słowenia. Mały kraj wielkich odległości to wyjątkowa pozycja na rynku wydawniczym, pozwalająca spojrzeć wielowymiarowo na to ciekawe i zyskujące na popularności państwo. Dzięki stylowi autorki książkę czyta się z dużą przyjemnością. Widać w nim dużą wrażliwość i wiedzę autorki. Ja z przyjemnością dałem poprowadzić się Zuzannie Cichockiej przez lublańskie ulice, kawiarnie, górskie szlaki i przymorskie plaże, do czego również wszystkich namawiam.
Z tej serii jest to jedna z moich ulubionych pozycji dotychczas - zakladam, ze to dlatego, ze rzeczywiscie nic nie wiedzialam o tym kraju i mialam okazje nadrobic bardzo podstawowe zalegosci. Na pierwsza stycznosc ze Slowenia jest to idealna pozycja, ktora mowi troche o trudnych dziejach tego kraju, jego burzliwej przeszlosci i zawilosciach zwiazanych z relacjami z sasiadami krajow. Zrobilam sobie sporo notatek n moja przyszla podroz, ale uprzedzam - nie jest to taki najzwyklejszy przewodnik turystyczny, a bardziej mini podrecznik o historii i kulturze Slowenii. Zaskoczyl mnie ten reportaz rowniez powaga pewnych tematow polityczno-historycznych, ale doceniam taka szczerosc w opowiadaniu o ukochanym kraju autorki, do ktorego wraca i ktore kocha i ceni sobie, ale widzi rowniez jego problemy. Atutem sa piekne zdjecia.
Czytało mi się bardzo przyjemnie i szybko. W sumie muszę się zgodzić z Autorką, że Słowenia jest dla mnie takim krajem, o którym wiem, że jest ale w sumie jakoś niewiele więcej. I ta książka może służyć do uzupełnienia tej luki, zwłaszcza, że jest w niej więcej o kulturze, historii i społeczeństwie (często w relacjach mieszkańców do których autorce udało się dotrzeć) niż o zabytkach czy zwiedzaniu. Zdjęcia, jak w większości książek z tego cyklu są mocną stroną publikacji.
Pierwsza połowa wciągająca, niezwykłe historie, ciekawi rozmówcy. Niestety od drugiej połowy traci się tempo. Więcej opisów dojazdu do rozmówcy, opisu jego wygląda, pogody czy czegokolwiek niż samej treści rozmowy. Szkoda.
Słowenia jest zdecydowanie warta poznania. Książkę oceniam raczej pozytywnie poza zbyt rozbudowaną cześcią światopoglądową. Uważam, że pewne wątki są zbędne, a inne zbyt mocno zmarginalizowane (to może być też plusem, bo będę szukać o nich więcej w innych pozycjach).
Jak tylko zobaczyłam informację o dostaniu się na Erasmusa do Słowenii, pobrałam sobie tą książkę na czytnik. Po lekturze jestem jeszcze bardziej ciekawa tego niezwykłego kraju. Żałuję, że książka nie jest dłuższa, bo z chęcią dowiedziałabym się z niej jeszcze więcej.