"Musical żyje i ma się dobrze” – przypominają autorzy we wstępie, na wypadek gdyby ktoś o tym zapomniał. Choć światła Broadwayu i West Endu zgasły na jakiś czas, pandemiczna przerwa tylko wzmocniła potrzebę istnienia tego gatunku, który powrócił na sceny całego świata ze wzmożoną siłą. Autorzy stanęli przed nie lada zadaniem – wyselekcjonowania najważniejszych i najciekawszych spośród niezliczonych tytułów musicalowych na świecie; zaktualizowania tego, co się dało (bo można to robić w nieskończoność), i puszczenia w świat. Oto owoc ich pracy – w tej książce znajdziecie fabuły aż 104 przedstawień, ich historie i perypetie, a także biogramy ich twórców. Wszystko to bogato ilustrowane zdjęciami. Przed Wami książka autorów, którzy na musicalu zjedli zęby – zarówno od strony praktycznej, jak i teoretycznej. Książka dla tych, którzy zamierzają rozpocząć zawodową przygodę z teatrem muzycznym, ale też dla tych po prostu zakochanych w Broadwayu. Książka, która wciąga w wir musicalu – ostatecznie i nieodwracalnie.
Przeczytanie tego dziełka zajęło mi kilka miesięcy. Nic dziwnego, encyklopedii też nie czyta się w ciągu jednej nocy ☺️ Autorzy to znane nazwiska w polskim musicalowym świecie; lubią też dzielić się swoją pasją do teatru muzycznego. W niektórych momentach można nawet rozpoznać gawędziarski styl opowiadania Jacka Mikołajczyka.
Niestety to nie wystarczy. Trochę nie jestem pewna, dla jakiej grupy docelowej jest skierowana ta pozycja. Jeśli dla laika, to obawiam się, że może być przygnieciony nadmiarem nazwisk i tytułów. Z drugiej strony ktoś obeznany w temacie nie znajdzie tam nic nowego. No właśnie: brakowało mi mało znanych ciekawostek i anegdot. Trochę też nie rozumiem, dlaczego niektóre rozdziały zostały rozwleczone, a inne potraktowane po macoszemu (dwa akapity o pierwszym wielkim dziele największego obecnie nazwiska musicalowego, czyli o "In the Heights" Mirandy? 😢).
Z tym wszystkim łączy się także forma: streszczanie spektakli w rozdziałach im poświęconych mnie nie przekonuje. I o ile w formie podkastu ten sposób podawania wiedzy działa, tutaj już niekoniecznie. Opisywanie fabuły jest bardzo szkolne i raczej bardziej w stronę szkoły podstawowej niż średniej. Ja na przykład chciałabym dowiedzieć się, co działo się "naokoło", zamiast czytać spoilery.
Jeśli chodzi o rzeczy bardziej techniczne, to mam tu dwa zastrzeżenia. W stopce redakcyjnej widnieją cztery nazwiska odpowiedzialne za redakcję i korektę, a jednak błędów i literówek jest dość sporo. To nie złośliwy przytyk z mojej strony, ale trzeba przy takich przedsięwzięciach wziąć pod uwagę, że znajdzie się jakiś wszystkowiedzący, pyszałkowaty fan (czyli ja), który wytknie wszystko. Drugim zarzutem jest niestety samo wydanie. Trochę nie rozumiem decyzji wypuszczenia książki tych gabarytów w oprawie, której grzbiet łamie się na sam widok. Cudem udało mi się go ocalić. Może lepiej byłoby postawić na standardową okładkę?
Moja recenzja wygląda na hejterską, ale taka w rzeczywistości nie jest. Mam dużo sympatii dla autorów i szacunek dla ich wiedzy, jednak wydaje mi się, że przydałby się ktoś (na przykład dobry redaktor), który mógłby pomóc tę wiedzę inaczej ukierunkować. Trzymam kciuki za kolejne projekty.
+ Naprawdę sporo musicali (w tym parę moich ulubionych, więc bonusowe punkty). – Trochę ciężko mi uwierzyć, że ta książka faktycznie przeszła korektę (podobno wykonaną przez parę osób). Liczne literówki, w tym w nazwiskach; zdania, które brzmią, jakby w połowie któremuś z autorów zmienił się na nie koncept i zgodnie z nim to zdanie dokończył, ale zapomniał poprawić jego pierwszą połowę; błędy podczas omawiania konkretnych musicali (naprawdę drobne, ale co za tym idzie łatwe do poprawienia)... Tak jak napisała inna osoba w swojej recenzji, "Ten cały musical" mógłby być naprawdę super, gdyby ktoś go lepiej pokierował i skorektował. Bo koncept jest tego warty.
Odkąd pamiętam lubię śpiewać i robię to od wielu lat. Dlatego nikogo nie zdziwi, że gdy jako dziecko obejrzałem swój pierwszy musical, zafascynował mnie ten gatunek. Najpierw miałem kontakt z filmem, później z teatrem, i jeśli chodzi o ten drugi, to jest to też moja ulubiona typ przedstawienia na jego deskach. Książka “Ten cały musical” to taki przewodnik po najważniejszych musicalach w historii. Oczywiście selekcji dokonali autorzy, natomiast wszystkie znane mi musicale się tutaj znalazły. A ile nowych poznałem! Budowa jest następująca: lwią część stanowi alfabetyczne zestawienie najważniejszych musicali w historii, następnie jest krótki przerywnik z fotografiami ze sceny polskiej i światowej, następnie część poświęcona wybranym sylwetkom, które zasłynęły się pracą przy tym gatunku, a całość wieńczą podziękowania. Każdy omawiany musical zawiera dane o twórcach, wykonawców głównych ról, streszczenie fabuły, kulisy i inspiracje powstania, ciekawostki z nim związane oraz jego wpływ na pop-kulturę. Tekst jest napisany lekko, w trochę gawędziarskiej formie. Nieraz autorzy zwracają się bezpośrednio do czytelników, puszczając do nich oko. Warto jednak zwrócić uwagę, że zdradza on fabułę, choć umówmy się, w przypadku musicalu nie ma raczej zawiłych intryg czy zaskakujących zwrotów akcji. Podsumowując, jest to pozycja dla wszystkich fanów musicali w formie teatralnej. O wersjach filmowych mowa jest tylko przez pryzmat, w większości przypadków, teatralnych pierwowzorów. Ciekawym dla mnie było poznać genezę wielu znanych tytułów oraz tych zakulisowych smaczków. Dzięki tej książce moja lista spektakli do obejrzenia powiększyła się, a marzenie by wybrać się na jakąś sztukę na West End lub Broadway zostało znacznie podsycone. Choć przyznam, że forma sprawia, że nie jest to pozycja, którą czytałem ciągiem i regularnie, bo najzwyczajniej świecie, na dłuższą metę jest nużąca. Poza tym, gdyby przeczytać ją za szybko, duża część tytułów wypadłaby z pamięci zanim powiesz słowa: “Dźwięki muzyki”.