This book explores the role of divine severity in the character and wisdom of God, and the flux and difficulties of human life in relation to divine salvation. Much has been written on problems of evil, but the matter of divine severity has received relatively little attention. Paul K. Moser discusses the function of philosophy, evidence and miracles in approaching God. He argues that if God's aim is to extend without coercion His lasting life to humans, then commitment to that goal could manifest itself in making human life severe, for the sake of encouraging humans to enter into that cooperative good life. In this scenario, divine agapē is conferred as free gift, but the human reception of it includes stress and struggle in the face of conflicting powers and priorities. Moser's work will be of great interest to students of the philosophy of religion, and theology.
Paul Moser is an American analytic philosopher who writes on epistemology and the philosophy of religion. He is professor and chair of the Department of Philosophy at Loyola University Chicago and editor of American Philosophical Quarterly. He is the author of many works in epistemology and the philosophy of religion, in which he has supported versions of epistemic foundationalism and volitional theism. His latest work brings these two positions together to support volitional evidentialism about theistic belief, in contrast to fideism and traditional natural theology. His work draws from some epistemological and theological insights of Blaise Pascal, John Oman, and H. H. Farmer, but adds (i) a notion of purposively available evidence of God’s existence, (ii) a notion of authoritative evidence in contrast with spectator evidence, and (iii) a notion of personifying evidence of God whereby some willing humans become salient evidence of God's existence.
"Ludzie jako podmioty moralne potrzebują czegoś więcej niż tylko przedłużania swego życia w czasie" (65).
"Moglibyśmy poddać w wątpliowość równowagę psychiczną osoby, która twierdziłaby o sobie samej, że jest doskonale sprawiedliwa i że doskonale miłuje swoich nieprzyjaciół, a przynajmniej uznalibyśmy, że to czcza gadanina" (68).
"Filozofia zachodnia wyłoniła się z troski Sokratesa i Platona o mądość" (73).
"W ocenie Platona mądrość jest cechą Boga (a nie ludzi), przeciwstawia się złu, a także przyczynia się do ludzkiego szczęścia, a nawet zbawienia" (74).
"Nigdy nie byliśmy dobrzy w gromadzeniu zasług" (79). A propos wyższością ducha nad literą.
"Idea ta [teizn Ogrójca] nie pozwala nam myśleć o Bogu jako o kimś podobnym do czułego dziadka lub niebiańskiego Świętego Mikołaja" (94). Czyli Bóg nie jest Ubezpieczeniowym Funduszem Gwarancyjnym.
"Surowość jest boskim metaatrybutem" (95).
"Bóg może w zbawczych celach poddać stworzenie marności, nie będzie to jednak bezpośrednią przyczyną każdego przypadku marności stworzenia" (98).
Rozumowanie abdukcyjne.
"Zasady, idee i bezosobowe przyczyny nikogo nie kochają [...]. Bóg Arystotelesa miałby z tym kłopot, w każdym razie nie jest jasne, czy można by mu przypisać cechę bycia osobą w sposób tak bezdyskusyjny, jak podmiotowi, który troszczy się o innych" (102).
"Znajomość innych osób ludzkich ma mniej wspólnego z cielesnością, niż moglibyśmy sądzić, ponieważ istotą osoby nie jest cielesność" (103).
###
"To, co niezmienne u Platona czy Arystotelesa nie miało oczywiście charakteru osobowego w żadnym znaczeniu pojęcia 'osobowy'. [...] Forma u Platona i Arystotelesa, niezależnie od różnic między tymi filozofami w postrzeganiu jej relacji do świata materialnego [...] nie ma żadnych intencji, złych czy dobrych, nie jest więc osobą. [...] Można się zastanawiać, czy nie poszukiwali oni pewnego rodzaju zabezpieczenia dla ludzi poszukujących, którzy żyją w zmiennej rzeczywistości: jakiegoś sposobu przeciw ich rozpływaniu się (jako poszukujących dusz) w zmienności świata. [...] Podejrzewam, że tak, biorąc pod uwagę Platoński ideał filozofii jako środka do zbawienia dla odpowiednio przygotowanych ludzi" (119).
WYDAJE SIĘ, ŻE MOSER PLĄTA SIĘ I TERAZ MÓWI O NIEZMIENNOŚCI W CZASIE, NIEZMIENNOŚCI TEMPORALNEJ, A NIE O NIEŚMIERTELNOŚCI W OGÓLE (s. 119-121).
"zamierzone przez Platona uczestnictwo w ideach jest zapewne natury intelektualnej. Mimo to wskazuje na nie [na idee] jako drogę zbawienia czy też przetrwania dla tych dusz ludzkich [...] które we właściwy sposób uczestniczą w niezmiennych i niezniszczalnych ideach. Nie wykluczał on [Platon], że jako dusze obdarzone światłem intelektu jesteśmy w stanie przetrwać mimo otaczającej nas zmienności, a to dzięki uczestnictwu w niezmiennych i niezniszczalnych ideach. Chociaż Platon nie był do końca jednoznaczny i konsekwentny w swej odkupieńczej teorii [...]. Zalóżmy, że faktycznie możemy dysponować tego rodzaju intelektualnym ujęciem niezmiennych idei, tak jak uznawali to Platon i Arystoteles. Co dokładnie byśmy przez to zyskali? [...] Cokolwiek byśmy zyskali, wątpliwe, by było to życie wieczne" (120).
Komentarz Marka Dobrzenieckiego:
"Powyższy akapit jest krytyką poglądów, których w chrześcijańskiej filozofii najgłośniej bronił św. Augustyn. Augustyn udowadniał, że dusza ludzka jest nieśmiertelna, na podstawie posiadania przez nią nieprzemijalnych, niezmiennych i wiecznych prawd, np. prawd matematycznych" (przypis 7, s. 121).
"Wątpliwe, by jakakolwiek apriryczna filozofia, rozumiana jako system intelektualny, mogła zaoferować stabilizator wiecznego życia [jednostki, istnienia poszczególnego]. Przypominałoby to wspomnianą już platońską strategię zbawczą i napotykałoby poważne problemy. Filozofia [...] nie daje mu [człowiekowi] żadnej mocy poza mocą jej intelektualnej treści i zdolnością do akceptacji i podporządkowania się tej treści. [...] Mocy wyjaśniania poprzez treści intelektualne brakuje [...] niezbędnej siły czy też przyczynowości sprawczej, aby zapewnić wiczne trwanie człowieka. [Przedmiot filozofii nie przewiduje takiej ewentualności]. W rezultacie filozofia sama w sobie nie wynosi człowieka w żaden znaczący sposób ponad jego własne, indywidualne ludzkie siły i dlatego nie może rozwiązać problemu wiecznego życia człowieka, nie mówiąc już o pełni życia w wieczności" (128-129).
"Pragniemy nie tyle wiecznego trwania, co trwania w wiecznym rozwoju" (131).
Dynamiczny teizm Ogrójca.
###
Punctum Archimedis.
"Ucieczka w akademicką bezstronność..." (173).
"Rozróżnienie pomiędzy tym, co naturalne, a tym, co nadprzyrodzone, nie jest co prawda całkowicie jasne [...]" (203).
"Oczywiście, niektórzy od boskiej wzajemności i wynikającego z niej 'nowego stworzenia' wolą niekończące się debaty filozoficzne, lecz takie ustawienie priorytetów (dyskusje ponad wszystko) jest błędnym podejściem" (209-210).
###
Rozdział czwarty jest najciekawszy i zdecydowanie do przeczytania jeszcze raz w pierwszej kolejności. Tyczy się głównie stosunku: ucznków, wiar i łaski. Klasyczna teologia.
"[...] nie istnieje teodycea, która w pełni wyjaśniałaby cele Boga dopuszczającego zło lub surowość. Co więcej, biorąc pod uwagę nasze poznawcze ograniczenia dotyczące Bożych podstaw, nie mamy podstaw, by sądzić, że kiedykolwiek tu, na ziemi będziemy mogli taką teodyceę sformułować" (256-257).
"Nie powinniśmy z tego wnioskować, że Bóg jest przyczyną całej surowości życia, która prowadzi ludzi do rozpaczy" (257).