Mogę śmiało napisać, że Maleficjum to kolejna już powieść Marcina Mortki, która przypadła mi do gustu. Mimo, że nie będzie moją ulubioną. O tym, co na ten fakt wpłynęło, poniżej.
Otóż, klasyfikuję Maleficjum jako kryminał historyczny, z elementami nadnaturalnymi. I jako taki czyta się go naprawdę dobrze. Natomiast początkowo nastawiałem się na innego typu historię. Przepiękna okładka oraz opis, sugerowały mi bardziej powieść historyczno-przygodową. Wyobrażałem sobie przygody młodego joanity, który stara się dojść prawdy o swojej przeszłości. I początkowo powieść zaczyna się właśnie w takim tonie. Przychodzi jednak moment w fabule, gdzie zmienia ona swój kształt i reszta historii jest jak na autora dość kameralna. Całość akcji ma miejsce na Malcie i praktycznie nie opuszczamy terenu wyspy. Ponadto mniej tu powieści drogi. Więcej zaś rozwiązywania sprawy, która wyjaśnia pochodzenie i przeszłość głównego bohatera, a także prób dotarcia do prawdy o jego rodzicach i dziedzictwie. Pojawiają się wspomniane przeze mnie elementy nadnaturalne, ale nie determinują one powieści, jak chociażby w przypadku opowieści o Madsie Voortenie. Owszem, są ważną częścią fabuły. Ale nie są ważniejsze od szarych komórek bohaterów oraz ich umiejętności walki bronią białą. I kiedy przyjąłem do wiadomości, że będzie to inna historia niż ta, którą sobie wyobrażałem to wsiąkłem w opowieść i chciałem dowiedzieć się rozwiązania sprawy przeszłości młodego rycerza.
Zabrakło mi w Maleficjum głównego bohatera, za którym byłbym gotów podążyć. Bruno to odważny, ale i nierozważny młody człowiek. Brakuje mu w mojej ocenie charyzmy Madsa, czy uroku i humoru Edmunda Kociołka. Pod tym względem, jako zupełnie nowa opowieść, o wiele bardziej przypadł mi do gustu Pas Ilmarinena. W Maleficjum największą sympatię wzbudził we mnie Hugo i dobrze, że autor wybrał go na towarzysza naszego narwanego rycerza. Stanowi dobrą przeciwwagę dla Brunona.
Największą siłą Maleficjum jest według mnie naprawdę dobra i intrygująca fabuła. Myślę, że Marcin Mortka mógłby śmiało napisać solidny kryminał, który wciągnie czytelnika. Zagadka pochodzenia i przeszłości Brunona, była najmocniejszym elementem Maleficjum. Nie była oczywista i przewidywalna. Autor potrafił zaskoczyć nawet w samym finale. Cieszy także, że Maleficjum można potraktować jako prolog do kolejnych przygód Brunona i jego przyjaciół, bo ustanowiony na końcu status quo to solidna baza pod dalszy rozwój fabuły. Autor może podążyć w różne strony i nadać historii dowolny charakter. Jestem bardzo ciekaw, co dalej przewidział dla swoich bohaterów.
Maleficjum to bardzo ciekawa i oryginalna pozycja na naszym rynku wydawniczym. Dla fanów fantastyki oraz kryminału uważam, że to pozycja idealna. Kameralna historia, z dużą ilością walk wszelaką bronią białą. Pełna nagłych i niespodziewanych zwrotów akcji. Z przemyślaną zagadką oraz doprawiona szczyptą nadnaturalnych zjawisk. Polecam!