Kevin od maleńkości był bity i głodzony przez biologicznych rodziców. Przeszedł przez piekło, nim wreszcie zareagowała opieka społeczna. Trafił do rodziny zastępczej, ale to nie był koniec jego nieszczęść. Nikt mu nie pokazał, jak z koszmaru dzieciństwa przejść do normalnego i samodzielnego życia. Odrzucony przez tych, którzy powinni byli mu pomóc, zagubiony i coraz bardziej bezradny, znalazł się na skraju przepaści. Los jednak postawił na jego drodze Julię - kobietę, która nie bała się jego słabości i lęków. Jej miłość pozwoliła Kevinowi odwrócić bieg jego życia.
Na podstawie tej wstrząsającej, lecz dającej nadzieję historii powstał film pod tym samym tytułem.
Born in 1970 in Southeast London, Kevin's childhood years were spent in the city's rough council estates. The violent and depraved conditions that Kevin lived in are documented in his autobiographical books The Kid and The Kid Moves On. Today Kevin combines his creative skill with his knowledge of the inner cities to write novels with gritty realism. Kevin currently lives in Surrey with his wife and two children.
Życie pisze zawsze najlepsze scenariusze. Chociaż w przypadku tej książki jak i wielu, które podchodzą pod tematykę „Prawdziwe historie” słowo najlepsze nie jest właściwe. Odpowiednim byłoby, że pisze najgorsze scenariusze z możliwych i przekonał się o tym nie, kto inny jak autor powieści Kevin Lewis, który postanowił podzielić się ze światem swoimi przeżyciami z dzieciństwa, by w końcu wyzwolić się z koszmaru, w którym trwał przed długi okres swojego życia. Kevin przyszedł na świat w rodzinie, która główną są egzystencję miała dzięki pomocy państwa, czyli zasiłkom, które i tak nigdy nie były przeznaczane na to, co potrzeba, czyli jedzenie czy też ubrania dla nie lub młodszych braci bądź też sióstr. Jego matka była kobietą o wątpliwym zdrowiu psychicznym i to właśnie Kevin stał się jej kozłem ofiarnym. Czytając to, w jaki sposób kobieta znęcała się nad nim wywoływał u mnie ciarki na plecach. Nigdy nie tego nie zrozumiem i nie pojmę, czemu matka jest w stanie krzywdzić własne dziecko. Dla mnie to nie wydaje się logiczne i normalne. Chłopczyk nie dostał pomocy od nikogo. Państwo umywało od tego ręce, a to wszystko ze względu na brak dowodów. Cóż ciężko o nie skoro na inspekcję przychodzi się dwa tygodnie po zawiadomieniu. Jasne, że wtedy większość siniaków zblednie i zniknie. Na dodatek, gdy informuje się wcześniej o wizytacji pewnie, że nie wpadnie się w sam środek domowej awantury i przemocy. Niestety tak działało prawo wtedy w Irlandii i innych państwach i pewnie tak samo jest do tej pory. Ofiara najczęściej dostaje pomoc, gdy jest już za późno na jakiekolwiek zmiany w jej zachowaniu. Urodzona w patologicznej rodzinie rzadko, kiedy wychodzi na prostą i w dorosłym życiu nie powiela błędów własnych rodziców. Kevin przez całe swoje życie walczył przede wszystkim o to by wyrwać się z biedy i zacząć godne życie na poziomie. Nie chciał utrzymywać kontaktu ze swoimi rodzicami i wcale się temu nie dziwie. Dość zła wycierpiał się z ich strony. Gdyby państwo zareagowało wcześniej życie tego mężczyzny mogło wyglądałoby zupełnie inaczej. Jednak niestety aparat państwowy nie działa sprawnie. Zazwyczaj nie chce on się wtrącać uznając, że prywatne problemy to nie ich problem, ale gdy cierpi dziecko to jest ich problem! Zawsze to jest ich problem! Po to oni są by pomagać! Interweniować by dzieci dostawały godne warunki. Książkę czyta się szybko, ale jest to również wydanie kieszonkowe z dość dużą czcionką. Zajęła mi ona niecałe dwa dni. Język nie porywa, ale czasami tak bywa w tego typy książkach. W nich chodzi głównie o pokazanie emocji, prawdy i ludzkiego dramatu, który rozgrywa się w rodzinie. Rodzinie, która powinna być oazą bezpieczeństwa. Schronieniem, a nie miejscem wojny, walki z oprawcami, którzy powinni nas kochać bezwarunkowo. Książka jest mocna, ale nie na tyle bym zapamiętała ją na długi czas i sama nie wiem, dlaczego tak się stanie, bo przecież tematyka jest bardzo poważna.
„Gdy nie masz nic do stracenia, ustawiasz się na bardzo silnej pozycji." ~ Kevin Lewis, Dzieciak, Kraków 2012, s. 201.