Książka doskonale wpisuje się we wzmożone obecnie zainteresowanie tematem roku 1945. Mąż wracający do domu 15 lat po wojnie, mąż czekający latami na listy na poste restante od żony zaginionej w powstaniu, opuszczone gospodarstwa poniemieckie, ludzie nie mogący znaleźć sobie po wojnie miejsca...
Kolejny smaczek to klimat wczesnego PRL: kasjerzy przewożący utarg taksówkami, całonocne podróże z Łodzi do Warszawy, dokwaterowywanie lokatorów, barwne opisy załóg PGRów czy spółdzielni pracy. To wszystko stanowi tło prawdziwych a zarazem fascynujących reportaży.
I ten wspaniały język. Dawno nie widziałam w użyciu słowa 'doliniarz'.