Tokio jest najdziwniejszym miastem, w jakim się kiedykolwiek znalazłam. To najbardziej naszpikowane technologią miejsce na świecie, gdzie mieszkańcy podróżują pociągami mknącymi z prędkością 300 km/godz., nocują w hotelach przypominających kapsuły, piją fluorescencyjne drinki, a potem do rana grają na automatach, których jest tu więcej niż w Las Vegas. I więcej niż mieszkańców. Z drugiej strony wśród tych wszystkich udogodnień wydają się najbardziej samotnymi i zagubionymi ludźmi jakich kiedykolwiek spotkałam. Ale może w tym tkwi właśnie magia Tokio i dlatego chcemy to miasto zobaczyć? Może tak właśnie będzie wyglądała nasza przyszłość, a któż z nas nie jest jej ciekawy.
Polska prezenterka telewizyjna, dziennikarka, podróżniczka i pisarka. Z wykształcenia ekonomistka. Absolwentka XXII Liceum Ogólnokształcącego im. Jose Marti w Warszawie.
Pracuje w telewizji TVN, gdzie prowadziła programy Dzieciaki z klasą, Big Brother, Misja Martyna, oraz z Maxem Cegielskim Studio Złote Tarasy. W TVN Turbo przygotowywała i prowadziła magazyn Automaniak. Od września 2009 roku prowadzi program Kobieta na krańcu świata.
Współpracowała m.in. z takimi miesięcznikami jak Świat Motocykli, Auto Moto, Playboy czy Voyage. Od lutego 2007 jest redaktor naczelną polskiej edycji magazynów National Geographic oraz National Geographic Traveler.
Jest też współwłaścicielem biura turystycznego Martyna Adventure oraz kierowcą rajdowym. Brała udział m.in. w rajdzie Paryż-Dakar.
Jej pierwsza córka Marysia urodziła się 17 kwietnia 2008 r. Ojcem dziecka jest Jerzy Błaszczyk, płetwonurek i podróżnik.
Góry
* Mont Blanc (28 sierpnia 2002). * Kilimandżaro (26 lutego 2003). * Aconcagua (11 lutego 2006). * Island Peak (11 kwietnia 2006). Wejście aklimatyzacyjne przed atakiem na Everest. * Mount Everest (18 maja 2006). Szczyt ten zdobyła jako trzecia (po Wandzie Rutkiewicz i Annie Czerwińskiej) i zarazem najmłodsza Polka w historii. * Mount McKinley (11 czerwca 2007). * Elbrus (29 sierpnia 2007) Szczyt ten zdobyła razem z Arturem Hajzerem i Dariuszem Załuskim (operatorem, który towarzyszył jej podczas wyprawy na Everest). * Masyw Vinsona (2 stycznia 2009).
Książki * "Przesunąć horyzont" * "Misja Everest" * "Etiopia. Ale czat!" * "Kobieta na krańcu świata"
Już dawno nie słyszałam nic o Martynie Wojciechowskiej, tym bardziej że nie mieszkam na razie w Polsce i nie mam dostępu do TVN Playera. Ale dawno temu (w czasach kiedy bez znajomości angielskiego nie było aż tak łatwego dostępu do informacji a w internecie nie było jeszcze dosłownie wszystkiego - choć dzisiaj trudno w to uwierzyć) zdarzało mi się obejrzeć Kobietę na krańcu świata i nawet lubiłam ten program bo sama nie sądziłam że kiedykolwiek uda mi się pojechać za granicę i poznać inne kultury. Dlatego właśnie kiedy natknęłam się na tą książkę pomyślałam że czemu nie, miło byłoby wrócić wspomnieniami do tamtych czasów. Popełniłam błąd.
Jeśli masz zamiar przeczytać „Japonia. Tokio” Martyny - proszę, nie rób tego. Nie ma w tej książce żadnej wartości, bije od niej kompletnym brakiem wiedzy, zrozumienia, szacunku do innych. Osobiście uważam że dobra książka podróżnicza to taka, która przedstawia informacje o świecie w sposób neutralny, bezstronny, której autor spędza wystarczającą ilość czasu z ludźmi w miejscu które opisuje, ale też czerpie z zaufanych źródeł informacji, jak również konsultuje się z ekspertami w dziedzinie regionu o którym opowiada. Niestety, książka Martyny Wojciechowskiej to dokładne przeciwieństwo tego co właśnie napisałam.
Nie warto się rozpisywać na temat tego wątpliwego dzieła, ale podam tylko kilka krótkich cytatów żeby pokazać z czym mniej więcej się zetknęłam podczas czytania: • „Drzwi na prawo prowadzą do garderoby – Kanae zabroniła mi co prawda do niej zaglądać, ale to mnie jakoś nie powstrzymało.” • „Klasyczny przykład japońskiej matki i żony. Twarz całkowicie pozbawiona makijażu, wielkie wory pod oczami, krótkie siwe włosy, prosta, taniutka różowo-czarna bluzka, zwykłe spodnie i buty na płaskiej podeszwie. Widać natomiast, że dla swojej córeczki zrobi absolutnie wszystko i wyda ostatniego jena.” • „Mój udział skończył się oczywiście przygryzieniem palców oraz tubalnymi salwami śmiechu wszystkich dookoła. Normalnie zabawa na całego.” • „Ludzie w Tokio nie patrzą na siebie na ulicy, nie uśmiechają się do siebie, nie zaczepiają. Drobią tymi swoimi małymi nóżkami z lekko zwieszonymi głowami, a ich wpatrzone w pustkę twarze wyrażają bezdenną obojętność. Dlaczego?” • „Tutaj nie sposób przekonać kogoś, żeby nas polubił, skoro on cię w ogóle nie słucha i nawet nie patrzy na ciebie, a jeżeli już spojrzy i posłucha, to cię nie rozumie, a nawet jak cię rozumie, to ci nie odpowie, a nawet jak ci już odpowie, to wymijająco i na pewno nigdy nie zaprzeczy.” • „Samobójstwa popełniają już przedszkolaki, które nie są w stanie wytrzymać tempa wyścigu szczurów.” • „Chciałam przekonać się, jak moja bohaterka wygląda sauté, i rzeczywiście zgodnie z tym, co sama deklarowała – jej twarz bez makijażu i z nim to dwa różne światy…” • „Jednak najwięcej miejsca magazyn poświęca temu, jak ze skośnego, małego oka Japonki zrobić okrągłe, wielkie oko jak u lalki.”
Trudno mi było przebrnąć przez ta ksiazke. Wypowiedzi autorki ociekają rasizmem, ignorancją i stereotypami. Na prawde, nie warto tego czytac. Nie dowiedzialam sie z tej książki niczego pożytecznego. Martyna Wojciechowska obraza w niej kazdego kogo spotka, ocenia ludzi po wyglądzie, a jej ''statystyki'' to tylko stereotypowe myslenie wciśnięte tam na sile, zeby przyciągnąć kogos do czytania. Nie polecam.
Króciutka książka a jednak mnie rozczarowała. Miałam wrażenie, że autorka patrzy z góry na swoich rozmówców i ich kulturę. Zupełnie mi to nie pasowało do obecnego zdania na temat książek Wojciechowskiej więc zrzucam to na karb danych dziejów.