Szczepan Turski jest doświadczonym psychologiem. Specjalizuje się w pracy z dziećmi. Podejmuje się konsultacji na Roztoczu, w domu nad stawami Echo. Rodzice są zaniepokojeni wybuchami złości siedmioletniego Michała. Chłopiec twierdzi jednak, że widział śmierć swojego brata. Marcel utopił się parę lat wcześniej, a nad stawy prowadziła go tajemnicza postać. Żeby pomóc chłopcu, Szczepan próbuje rozwikłać tę zagadkę. Nie jest jedynym, który prowadzi śledztwo. Pewna młoda dziewczyna również zaginęła w okolicy, a jej historię próbuje opowiedzieć mieszkająca w Zwierzyńcu pisarka... Dlaczego wszystkie tropy prowadzą do lasu i kim jest mroczny wodnik znad stawów Echo?
Jędrzej Pasierski (ur. 1984) – prawnik, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Pracował w organizacjach zajmujących się prawną ochroną środowiska, międzynarodową pomocą rozwojową oraz współpracą państw Europy Środkowo-Wschodniej. Autor thrillera W Imię Natury oraz cyklu powieści kryminalnych o Ninie Warwiłow. Twórca superprodukcji audio Wodnik z Andrzejem Chyrą i Agnieszką Żulewską w rolach głównych oraz thrillera psychologicznego o tym samym tytule. Za książkę Roztopy został uhonorowany Nagrodą Wielkiego Kalibru dla najlepszej powieści kryminalnej 2019 roku. Za Czerwony świt otrzymał nominację do Nagrody Złotego Pocisku, za Kłamczucha wyróżnienie w konkursie o Grand Prix Festiwalu Kryminalna Warszawa. Jest również laureatem drugiego wyróżnienia w konkursie Czarny Kapelusz organizowanym przez Poznański Festiwal Kryminału "Granda" za kreację postaci komisarz Niny Warwiłow.
Książkę czyta się szybko i to chyba jedyna pozytywna rzecz na jej temat. Liczyłam na klimatyczny dreszczowiec w małej społeczności, niestety klimatu Roztocza nie da się poczuć, a sama pozycja jest z cyklu tych, gdzie morderca pojawia się dwa razy na krótką chwilę i wypowiada łącznie trzy zdania. Do tego niesamowicie infantylna kobieca narracja - obraźliwa dla intelektu czytelnika - i odrobinę tylko lepszy męski narrator. Ich wynurzenia gwarantują ciarki żenady. Czytałam fanfiction zbudowane lepiej zarówno pod względem fabuły jak i postaci niż ta powieść. Nie polecam i więcej po tego autora nie sięgnę.
Ciekawa zagadka, co z tego kiedy wykonanie sprawia wrażenie szkicu a nie powieści. Wszystko jest w tej historii pospieszne, postaci bez jakiejkolwiek głębi, kompletnie niewykorzystany wątek traumy dziecięcej. Stracona szansa, niestety.
Psycholog dziecięcy Szczepan Turski jedzie do Zwierzyńca na prośbę Beaty Gajus, matki małego Michała, aby pomóc dziecku, które ma problemy m.in. w kontaktach ze środowiskiem. Odkrywa, że zamknięcie się w sobie chłopca ma związek ze śmiercią starszego brata, Marcela, którego zwłoki zostały odkryte w roztoczańskich bagnach. Na rysunku malca Marcela uprowadza Wodnik, a od dorosłych mieszkańców zwierzynieckiej rezydencji Gajusów niewiele można się o okolicznościach tragedii dowiedzieć. Na rodzinnych fotografiach nie ma po Marcelu śladu.
Roztocze, zwane niekiedy magiczną krainą, kryje w sobie niejedną tajemnicę. Lokalna pisarka Ula Radziwiłowicz, na przykład, zajmuje się i chce opisać w swej najnowszej powieści dotychczas niewyjaśnioną zagadkę zniknięcia przed laty kilkunastoletniej dziewczynki, o której wiadomo jedynie, źe w wieku piętnastu lat zaszła w ciążę.
Odniosłam wrażenie, że dla twórców słuchowiska „Wodnik” najważniejszy był nastrój, mieszanina tajemniczej magii natury i niedookreślonych ludzkich działań. Owszem, scenariusz czyli tekst Jędrzeja Pasierskiego - którego wcześniejsze książki na ogół mi się podobały - nieźle się w ten zamysł wkomponował. Postaci snują się po Roztoczu niczym zjawy nie z tego świata. Brak jest konkretów w aluzjach do ich przeszłości, będącej źródłem, na przykład, małżeńsko-rodzicielskiej traumy Szczepana czy kalectwa męża Uli. Ponadto, nad wyjaśnieniem związków przyczynowo-skutkowych w postępowaniu osób odpowiedzialnych za tragedie, co stanowi zwieńczenie swoistego wątku kryminalnego, też ciąży jakaś dziwna aura nierzeczywistości.
Jednak za nachalne podtrzymywanie nastrojowości „Wodnika”, bez chwili oddechu, odpowiedzialne są środki akustyczne, na czele z muzyką, użyte przy realizacji słuchowiska, zwanego przez wydawcę superprodukcją. Sądzę, że przyćmiłaby ona każdy tekst należący do tzw. literatury gatunkowej, jaka wymaga jednak choć odrobinę dystansu.
Pragnienie powrotu do przeszłości może okazać się zgubne. W przeszłości kryje się niemoc, bezradność i trauma, jednak coś było jeszcze wcześniej i być może to właśnie wtedy były te szczęśliwe czasy. Czasy, gdy jeszcze wszystko przed nami, czasy, które prowadziły nas do przodu i czasy, które nieubłaganie zbliżały się do TEGO dnia. A co było wtedy? Myślę, że duża część z nas ma jakiś dzień, który z perspektywy czasu okazał się trudny, który sprawił, że życie przewróciło się do góry nogami i wszystko się zmieniło. Czy można sobie z tym poradzić? Czy decyzje podejmowane pod wpływem emocji mogą przynieść coś dobrego?
Szczepan jest psychologiem dziecięcym, jednak w swojej profesji ma dość niestandardowe metody, gdyż nie przyjmuje w gabinecie, ale przyjeżdża do pacjenta do domu na tydzień w ramach interwencji kryzysowej. Ma niezwykłą intuicję i już lata doświadczeń w tym zawodzie. Zauważa wiele i ma wiele propozycji, by coś zmienić. Choć już od dawna jego praca nie sprawia mu takiej satysfakcji, jakiej w swoim czasie pragnął. Teraz przyszedł czas na Zwierzyniec. Pozornie typowa historia, znane trudności i znana gama możliwości. Niemniej coś wypada spod kontroli, coś się kryje w tajemnicach. Co to jest?
Już dawno nie zdarzyło mi się czytać żadnego kryminału. Nigdy nie byłam fanką, lecz w ostatnich czasach to tym bardziej nie miałam zbytnio styczności z tym gatunkiem literackim. Mój wybór na "Wodnika" padł wyłącznie ze względu na zawód głównego bohatera. Byłam niezmiernie ciekawa, jak zostanie ujęty psycholog dziecięcy w takiej mrocznej opowieści. Zastanawiałam się też nad tym rzetelnością informacji. Sama jestem terapeutą środowiskowym, który udziela pomocy w domach pacjentów, więc po trochu mam wyobrażenie. A że jeżdżąc do moich pacjentów, spędzam dużo czasu za kółkiem, audiobook wydawał się tym bardziej doskonałym wyborem. I tak było w rzeczywistości. A należy też podkreślić, że dotychczas nie miałam przyjemności spotkać się z choćby podobnym motywem.
Sam styl zachęcał mnie do słuchania. Sprawiał, że nie musiałam samodzielnie pilnować swojego skupienia, a ono samo pojawiało się i utrzymywało przez godziny drogi. Jest to dla mnie o tyle istotna zaleta, że często w podroży odpoczywam, więc książki, które wymagają ode mnie pilnowania się, dodatkowo mnie męczą, a nie dają upragniony oddech. Tutaj główną rolę odegrała płynność językowa. Autor przechodził z wątku na wątek. Zostawiał dużo niedopowiedzeń, lecz nie było wątpliwości, że do zabieg przemyślany i odpowiadający za zaintrygowanie dalszym ciągiem fabuły.
Natomiast sama fabuła wielokrotnie mnie zaskoczyła. Na każdym kroku czyhało jakieś nieprzewidziane wydarzenie. Wybrzmiewała w tym pasja, która pchnęła do dalszego zapoznawania się z historią. Czułam, że tajemnic jest coraz więcej i sama nie miałam pomysłu na ich przebieg i rozstrzygnięcie. Pragnęłam słuchać dalej, by tylko dowiedzieć się, w jaki sposób to wszystko się łączy i ostatecznie kończy. A wielowymiarowość i podwójna linia fabularna tylko podsycały tę ciekawość. Jako jedyną wadę traktuję brak rozwinięcia wielu wątków. Wielopoziomowość poruszała dużą liczbę tematów i tylko główne z nich ostatecznie są pociągnięte. Jest zakomunikowanie istnienia reszty, ale też pozostają w sferze cienia. Wydłużenie tej książki byłoby jak najbardziej słuszne w mojej opinii.
Tematycznie poprzeczka również była wysoka. Poruszono wiele trudnych tematów i dawano przestrzeń na głębokie przemyślenia oraz być może odwołania do własnych sytuacji życiowych. Dominowało cierpienie, w tle wybrzmiewała śmierć własnego dziecka, a co za tym szło główne skrzypce grała miłość matczyna. Łatwo się domyślić, że to wybuchowa i wbrew pozorom nieoczywista mieszanka. Kto jak kto, ale duża część matek ma olbrzymie pokłady miłości dla swojego potomstwa. Mówi się, że wręcz legendarne. Ale każdy popełnia różne błędy. Nawet matki.
Jako audiobook "Wodnik" okazał się dosłownie superprodukcją, gdyż zachwycał wspaniale dobranym dubbingiem. Miałam wrażenie, że aktorzy ożywili postacie i pozwolili im prowadzić samodzielnie całą historię. To wszystko fenomenalnie współgrało z tłem, gdzie dało się usłyszeć ciche dźwięki i niekiedy muzykę. Wspólnie dawało mi to poczucie przeniesienia do innego świata.
Cieszę się, że zdecydowałam się na przesłuchanie "Wodnika", gdyż potrzebowałam tego typu kryminału. Co do samej pracy psychologa mam wątpliwości, lecz w kontekście całej opowieści wymyka się to zasadom i czasami nawet etyce. Nie przeszkadzało mi to, a wbrew pozorom dawało kolejny temat do przemyśleń.
Jest tu tyle niewykorzystanego potencjału, że aż mi przykro. To wygląda jak szkic, a nie pełnowymiarowa książka. Pomysł był świetny, umiejscowienie akcji w małym mieście, jakim jest Zwierzyniec, nad stawami Echo, w dodatku jesienią, jeszcze lepsze, ale co z tego, skoro nawet klimat tego miejsca nie został wykorzystany? Ciężko zapamiętać bohaterów, bo żaden z nich nie ma w sobie niczego charakterystycznego - są jednolitą masą. Nawet narrator. Narracja była miałka, zero emocji czy jakiejkolwiek głębi. Książka jest zdecydowanie za krótka, poszczególne wątki za mało rozwinięte, przez co nie było czuć napięcia, jakie powinno czuć się, czytając tego typu książki. Rozwiązania wydawały się wyciągane z tyłka, bo nie było do nich solidnych (o ile jakichkolwiek) podstaw. Sprawca to osoba, która pojawia się 2 razy na krzyż przez całą książkę i wypowiada kilka zdań. Podanie ostatecznego rozwiązania spraw to XDDD bardziej łopatologicznie się chyba nie dało. Czułam się, jakby nakładano mi to do głowy łopatą. Wyciągnięty został wątek dziecięcej traumy i tak bardzo nierozwinięty i niewykorzystany, że aż boli. Główny bohater to psycholog, który na tydzień przyjeżdża do tego dziecka na interwencję, sprawdzić, co się dzieje, jakie jest źródło jego agresji, popracować z rodzicami i tak dalej. Roześmiałam się, gdy czas jego wyjazdu się zbliżał, a on stwierdził, że chyba udało się pomóc temu chłopcu (albo nie udało? Już sama nie pamiętam). Typ dosłownie 2 lub 3 razy rozmawiał z tym chłopcem, rodzicom dał jedną radę. Poza tym zajmował się rozwiązywaniem sprawy zaginięcia 2 osób. Świetny psycholog, nie ma co
Postaci papierowe, jadące na kliszach i z zupełnie niewiarygodnymi motywacjami. Zachowanie głównego bohatera - teoretycznie psychologa - jest poprostu absurdalne, cała "interwencja" przebiega w sposób wzięty z kompletnej dupy. Urszula-pisarka podobnie, jej przemyślenia to chaotyczny potok krindżu.
Relacje między ludźmi wymuszone i sztuczne. Ogólnie wszystkie postaci służą wyłącznie do popychania fabuły, która w związku z kompletnym brakiem wiarygodności postaci i tła społecznego, robi się żadna. Siłą każdej zagadki kryminalnej są emocje i motywacje bohaterów, wiarygodność opisywanego środowiska - bez tych elementów zagadka nikogo nie obchodzi.
Wszystko tu jest mocno niedopracowane, ciężko nie mieć wrażenia, że to bardziej szkic a nie skończona całość.
Język...no cóż, typu "spojrzała na niego tak jak to tylko kobiety potrafią" XDDD Mnóstwo jakichś prostych klisz skojarzeniowych w rodzaju że bazgrzące dziecko maluje jak Pollock, albo że jak trzeba dać sygnał że ktoś jest KULTURALNY to ogląda filmy Kurosawy - wiecie - CZARNO BIAŁE XDDD Nie wiem co Czarne robi wydając tę książkę, strata czasu.
“Wodnika” o dziwo poznałam najpierw w wersji audio. Tytuł ten nawinął mi się podczas przeglądania propozycji w Audiotece, i przyznaję, że wciągnął mnie na początku, dlatego, gdy usłyszałam, że będzie też wersja książkowa, wiedziałam, że sięgnę po ten tytuł.
Ogólnie książki Jędrzeja Pasierskiego mogę zaliczyć do moich comfort books. Nie są przepełnione emocjami, nie walą zakończeniami prosto w mordę. To często spokojne, choć pełne ukrytych emocji tytuły, i tutaj jest podobnie.
Bardzo fajnie została tutaj ukazana praca głównego bohatera i sama rodzinna intryga. To czytało mi się z największym zainteresowaniem. Szczepan co prawda nie zostanie jednym z moich ulubionych bohaterów, bo czegoś mi w nim brakowało, ale nie mogę też powiedzieć, że był jakoś bardzo źle skonstruowany. Po prostu czegoś w nim zabrakło.
Czasu spędzonego and ebookiem nie żałuję, skończyłam czytać książkę względnie zrelaksowana.
Motyw i historie przedstawione w powieści nie są jakieś wyjątkowe i nie obfitują nagłe zwroty akcji. Nie jest tak, że do końca zagryzamy paznokcie w przerażeniu i oczekiwaniu. Jedna czy dwie postaci są niedopracowane choć może to taki zabieg stylistyczny, z mojej perspektywy wprowadzało to zamęt i utrudniało w poruszaniu się po relacjach bohaterów (chodzi mi o brata ojca Michała). Jednak mimo wszystko miło się to czyta. Opisy przyrody, sytuacji bohaterów a co za tym idzie ich odczuć są plastyczne i sprawiają przyjemność. Szybko to zleciało, "dwa wieczory" ;)
Hmmm, będąc w połowie książki czytelnik jest w stanie odgadnąć całość fabuły (nie licząc detali). Nawiązując do treści - pisarz nie może znać zakończenia historii, bo to zabija napięcie - wydaje się, że w tym przypadku pogwałcono tę regułę. Jestem zaraz po przeczytaniu książki V. Severskiego "Zamęt" i "Wodnik" wypada przy tamtej pozycji dość mizernie. Fabuła jest zbyt sztampowa, a samo pióro nie tak lekkie jak w przypadku pozycji of V.S.
Jędrzej Pasierski zdecydowanie jest moim ulubionym polskim autorem kryminałów, sensacji, thrillerów. Książki mają swój klimat, wydarzenia fajnie się zazębiają. Jest intryga, małe śledztwo, czas przyjemnie przemija.
Ksiazke zaczelam czytac w styczniu, ale 3/4 książki przeczytalam teraz w marcu w 2 dni. W połowie odgadnelam prawie cale zakonczenie. Nie trzymala niebywale mocno w napieciu. Nie mam pewnosci, czy jeszcze siegne po jakakolwiek pozycje od tego autora
DNF 50% Polecany przez panią bibliotekarkę Wodnik okazał się rozmokłym, nijakim czytadełkiem. Pasierskiemu nie udało się zainteresować mnie historia do połowy książki, dlatego postanowiłam zrezygnować z dalszych tortur.
bardzo przyjemnie sie sluchalo, sama historia tez na plus. ani przez chwile nie tracilam koncentracji i w pewnych momentach mialam ciarki. uwielbiam kryminaly w malych miejscowosciach. 4.5/5
Świetny kryminal. Małomiasteczkowe zamknięte społeczeństwo, w którym wszyscy się znają. Ciekawe plot twisty, interesujący bohaterowie. Świetnie się bawiłam
Zaczyna się spoko, rozkręca za szybko i kończy jeszcze szybciej. Zdecydowanie za krótkie i za mało pogłębiona fabuła i postacie, rozwiązania nieco z księżyca. Szkoda.
Ciekawy koncept (psycholog odwiedza rodzinę, aby pomóc małemu dziecku), ciekawa intryga, ale wszystkiego mało, krótko, bez jakiegoś pogłębienia. Szkoda.
Przyjemne czytadło, niewymagający kryminał. Nic specjalnego, ale większych zgrzytów w fabule nie dostrzegłam, może tylko raziło kilka powtórzeń w tekście