Małe lisy to szalona opowieść o nożowniku z podwarszawskiego lasu. A może o rozmarzonej matce i wygadanej singielce? Może o dzieciach, namiętnościach, snach? Albo o zwykłym życiu, którego podskórnym nurtem są groteska i strach? Bez wątpienia to drapieżna proza, która surrealistycznie zakrzywia świat pod płaszczykiem opisu codzienności. Fenomenalną plastycznością języka i wyobraźni Bargielska potwierdza niekwestionowaną pozycję mistrzyni krótkiej formy.
Publikowała w wielu pismach literackich, m.in. w „Odrze”, „Ha!arcie”. Jej wiersze były tłumaczone na język angielski, język słoweński i bułgarski. Laureatka III edycji konkursu poetyckiego im. Rainera Marii Rilkego (2001) i nagrody specjalnej VIII edycji Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Jacka Bierezina (2002). W 2010 roku za tomik Dwa fiaty otrzymała Nagrodę Literacką Gdynia. Za swój prozatorski debiut Obsoletki otrzymała nominację do Paszportów Polityki oraz Nagrodę Literacką Gdynia. Książka ta znalazła się w finale Nagrody Literackiej Nike 2011
Głupawka i głupotka. Plotka i przypowiastka. Jak pogaduchy u fryzjera, zagajki w windzie, spotkanie na papierosku w toalecie. O życiu zwyczajnym i niezwyczajnym. O przygodach, zdradach, niestworzonych pokładach kobiecości pół żartem, pół serio. Takie mięsko literackie na zagryzkę. Na chwilkę, na wyrwę w codzienności.
Boże. To miała być szybka lektura. 107 stron czytałam chyba z 7 godzin niemal ciągiem. To było tak męczące. Chciałabym powiedzieć wiele, ale nie powiem, bo teraz się takich rzeczy nie powinno mówić. Najpierw czytając pomyślałam, że coś jest z tą książką nie tak, ale potem patrzę w opis książki, a tam "groteska", myślę "okej", grosteske lubię. Ale to było nie takie jak sobie wyobrażałam. Przez cały czas czytając tę książkę czułam się jakbym oglądała ten słynny memiczny wywiad: "Yyyym, jeszcze gdy chodziłem do podstawówki to był tam taki Paweł i ja jechałem na rowerze no i go spotkałem... i potem jeszcze pojechałem do Biedronki na lody i...". Dla mnie dosłownie to tak się czytało. To było po prostu przykre dla mnie, ale może potrzebne? Może ja czegoś nie rozumiem? Kocham abstrakcje, dynamiczność i groteskę, i pomimo mojego umysłu adhd'owca nie mogłam przebiec przez to w choćby te 2 godzinki. Ja ogólnie raczej nie polecam.
J'allais mettre 3 étoiles jusqu'aux deux derniers chapitres que j'ai adorés. L'écriture est complètement géniale, maîtrisée et brillante. Il y a quelque chose de poétique dans ce récit parfois complexe à suivre, assez éclaté par moment et presque sinueux. Certains passages m'ont marquée, je les ai relu attentivement, lentement, quelques paragraphes dont je voulais me souvenir. D'autres m'ont laissée de marbre, voire m'ont agacée, d'où les 3 étoiles que je pensais initialement mettre. Pourtant les deux derniers chapitres ont dévoilé la puissance littéraire de l'auteure qui m'a donné une claque. Je l'ai clairement sous-estimé sur le premier quart de son roman que je compte relire à la fin de l'été pour mieux l'apprécier.
Si vous êtes curieux de vous lancer dans sa lecture, je vous la conseille fortement ! Ne serait-ce parce qu'il est le seul traduit de l'auteure mais aussi parce que ce roman nous permet de découvrir son univers, donne envie de lire plus de son oeuvre et surtout parce qu'il est singulier et que rien que pour cela il vaut le coup d'être lu.
Et puis... Ne serait-ce que pour les deux derniers chapitres.
Ou de tels moments :
"Il arrive que le soleil se cache derrière une montagne et que la nuit tombe, mais cela ne signifie pas qu'on puisse toute de suite se dire que ce jour-là on est mort ou qu'on est amoureux. On peut toutefois déjà louer cette journée incompréhensible, cette journée dont la signification nous échappe, et cela peut être agréable aussi, même s'il s'avère plus tard que ce jour-là, on n'a pas pris part ni à la mort ni à l'amour. "
Lektura Dyskusyjnego Klubu Książki w Rawie Mazowieckiej w sierpniu 2023. Głosowanie - 5 na „did not like it”, 2 na „it was ok”, 0 na „liked it”, 2 na „really liked it” i 0 na „it was amazing”. Świetny warsztat, mistrzowskie operowanie słowem, stylem i klimatem, zero treści. No, niby jest o codzienności, ale takiej wyrywkowej, jak ploty pustaków u fryzjera albo w kolejce do mięsnego. Nic mi ta lektura nie dała, więc choć doceniam pióro, głosowałem na nie. Inna sprawa, że przy tego typu książce gra rolę nawet to, w jakim nastroju jest czytelnik i do czego większą w danej chwili przykłada wagę.