Wiedźmin jakiego nie znacie! Tom oryginalnych opowiadań inspirowanych prozą Andrzeja Sapkowskiego, a napisanych przez najpoczytniejszych rosyjskich i ukraińskich twórców fantasy. Autorzy potraktowali temat niezwykle kreatywnie, dając popis swojej fantazji i umiejętności.
Popularność historii o wiedźminie w Rosji i na Ukrainie od lat utrzymuje się na wysokim poziomie. Nic więc dziwnego, że tamtejsi pisarze ochoczo podchwycili pomysł polskich redaktorów na skompletowanie antologii opowiadań nawiązujących do sagi Sapkowskiego. Specyfika świata Geralta, opisanego przez polskiego mistrza, daje w tym względzie wielkie pole do popisu. Proza AS-a, czerpiąc z mitów i baśni, zawierając odniesienia do historii i współczesności, bawiąc się językiem, pozwala na konstruowanie oryginalnych odwołań. Ich śledzenie zapewni czytelnikom zarówno dobrą zabawę, jak i chwilę zadumy.
Powstałe na potrzeby Opowieści ze świata Wiedźmina utwory są zróżnicowanie gatunkowo i nacechowane indywidualnym stylem każdego z pisarzy. W tomie znalazło się osiem tekstów, autorstwa m.in.: Leonida Kudriawcewa ("Polowanie na Quacka", "Prawo metamorfa"), Władimira Wasiljewa ("Wiedźmin z Wielkiego Kijowa", "Oblicze Czarnej Palmiry"), Marii Galiny ("Wilcza gwiazda", "Ekspedycja", "Patrzący z ciemności") i Andrieja Bielanina ("Profesjonalny zwierzołak", "Tajny wywiad cara Grocha", "Moja żona wiedźma").
Trzy opowiadania naprawdę dobre (w tym jedno świetne dotyczące Essi Daven). Reszt słaba lub średnia. Fanom Sapkowskiego nie wypada nie przeczytać, inni raczej nic tu dla siebie nie znajdą.
Dwie gwiazdki należą się jedynie za 3 opowiadania. Przeczytałam to głównie dla "Lutnia i to wszystko", które jest niejako domknięciem wątku Essi - warto wspomnieć, że to najlepsze opowiadanie z tej książki.
Warto zwrócić też uwagę na "Balladę o smoku" i "Jednookiego Orfeusza". Jako tako jeszcze trzymają klimat tego uniwersum.
Nie zapomnijmy również o "Wesoły, niewinny i bez serca". To taki retelling Piotrusia Pana, na którego piraci wynajmują wiedźmina... Stefana ze Szkoły Żurawia (co jest jak najbardziej na plus, bo w większości opowiadań jedynym wiedźminem jest Geralt).
Reszta to po prostu abominacja... Nie wiem, kto klepnął pozostałe opowiadania, ale zdecydowanie było to marnotrawstwo papieru.
Potrzebowałem lat, żeby to zmęczyć. Bardzo nierówne opowiadania, niektóre wręcz obraźliwe dla sagi, niewnoszące nic, a tylko prześmiewcze (wiedźmin emeryta wynoszący śmieci i walczący z potworami ze ssypu, wiedźmin korzystający ze znaku Fuck You itp.)... większość opowiadań na plus, ale niektóre po prostu na przemiał.
PS Tłumacze chyba nie czytali sagi, skoro nie kojarzą pojęcia "Koniunkcja Sfer".
Słabiutkie, słabiutkie. W porównaniu do innej antologii opowiadań ze świata Wiedźmina, ta prezentuje się wyjątkowo marnie. I mówiąc szczerze, nie jestem w stanie stwierdzić czy chodzi tu o niski poziom autorów, czy po prostu coś poszło nie tak z tłumaczeniem. Większość opowiadań słaba, chaotyczna. Część po prostu dziwna. Może ze dwa były naprawdę ciekawe i miłe do czytania. Szkoda.
Tak jak było w innych recenzjach. Chociaż jednak nie. Zazwyczaj ludzie pisali, że tylko trzy opowiadania się nadają, ja bym powiedziała, że cztery. "Lutnia i to wszystko" (cudowne, o Essi i bardzo w Wiedźmińskim klimacie), "Wesoły, niewinny i bez serca" (również trzyma "sapkowski" styl i wykorzystuje jego charakterystyczne "zabiegi"), "Okupanci" (chwilami trochę się nie mogłam połapać o co chodzi, ale jakoś tak mi się w miarę dobrze to czytało) oraz krótkie, niezobowiązujące, trochę parodystyczne, ale w sumie całkiem przyjemne "Zawsze odpowiadamy za tych, którzy...". Dwa kompletnie nie w moim klimacie, nie rozumiem, nie przetrawiłam, nie. I dwa, które są jak dla mnie absolutnym nieporozumieniem
As with most anthologies - some stories were good, some were bad. In this case though most were bad and they were really bad. But two... two were good and they were really good. I mean REALLY good. I mean beyond Sapkowski good. And for those two stories the whole set was worth reading.