„Ramallah i jego wzgórza nie były dla mnie wartością samą w sobie, lecz miejscem do obserwowania tego, co było dalej, Jafy, której nigdy nie znałem. Kiedy szliśmy wieczorem do domu, babcia zatrzymywała się ze mną na szczycie wzgórza, przed zejściem ulicą prowadzącą do naszego domu: „Popatrz - mawiała - Popatrz na te światła na horyzoncie”, i przystawała w nabożnym milczeniu. Stawałem obok niej, trzymając jej miękką, ciepłą rękę, i z zapartym tchem starałem się skupić cała uwagę na rozjarzonym horyzoncie, wyobrazić sobie, jak wygląda miejsce oświetlone przez te światła. Długo zostawałem zakładnikiem cudzych wspomnień, spostrzeżeń i poglądów, których nie umiałem porzucić. Żyłam czyjąś świadomością miejsca i nigdy nie myślałem, że mam prawo do własnej. Starsi wiedzieli lepiej. Sądziłem, że to naturalne, iż zdaję się w takich sprawach na nich.”
Po lekturze „Dziennika czasu okupacji” obiecałam sobie przeczytać wszystkie wydane przez Karakter książki autora, dlatego nie zwlekałam długo i chwyciłam po „Obcego w domu”. Obcy w domu zabiera nas do wcześniejszych lat życia autora, kiedy to próbuje odnaleźć swoją ścieżkę poza surowymi wymaganiami swojego ojca, który całe życie pragnął, by jego syn został prawnikiem, podobnie jak on, ożenił się i spłodził potomstwo. Marzył również, że Raja będzie w bezpieczny sposób stawiał opór i zaufa osądowi i poradom ojca. Syn okazuje się jednak być tytułowym „obcym w domu”, który w sposób naturalny dla dorastania, rozmyje wizję ojca, który na zawsze pozostanie dla syna niedoścignionym.
„Obcy w domu” w moich oczach jest pisany z jeszcze bardziej osobistą nutą niż „Dziennik czasu okupacji”. To intymny portret siebie i próby szukania sprawiedliwości w opresyjnym systemie, który ostatecznie zamordował jego ojca. To fresk trudnej relacji ojca i syna, od którego trudno odwrócić wzrok, ponieważ niesie w sobie również uniwersalne treści walki syna o akceptację ojca. Nie zabraknie tu oczywiście też obcości we własnym okupowanym państwie. Trzy lata przed narodzinami autora Izrael zmusił rodzinę do opuszczenia ich rodzinnego domu w Jafie. Z cytowanego fragmentu czuć niewypowiedzianą tęsknotę, która nigdy nie opuściła rodziny Rajy. Poczujemy ją i my, to piętno utraconego, które nigdy nie opuszcza żadnego Palestyńczyka, a mi dzięki takim lekturom możemy je bardziej zrozumieć.