Jump to ratings and reviews
Rate this book

Przedksiężycowi #1

Przedksiężycowi. Tom I

Rate this book
Poznaj Lunapolis – ostatnią metropolię na samotnej planecie. Miasto artystów i morderców, którzy z zabijania uczynili sztukę, niezwykły tygiel mechanoidów, duszoinżynierów projektujących dzieci na zamówienie rodziców, eksperymentów z ciałem, które pozwalają osiągnąć perfekcję i dają szansę na przetrwanie.
Oto Lunapolis – miejsce oczekiwania na Skok, który szczęśliwców przybliży do Przebudzenia, a niegodnych strąci w otchłań przeszłości.
Czy Finnen, niespełniony malarz, zdoła wreszcie uczynić dzieło sztuki ze swojego życia? Jaki los zaprojektował ociec dla Kairy, dziewczyny tak zwyczajnej, że aż niebezpiecznej, w mieście w którym wszyscy starają się wyróżniać za wszelką cenę? Dokąd tak naprawdę doleciał wraz z międzygwiezdną załogą Daniel Pantalekis?
Oto świat Przedksiężycowych – poznaj ich tajemnice.

432 pages, ebook

First published March 13, 2009

10 people are currently reading
280 people want to read

About the author

Anna Kańtoch

66 books155 followers
Polish writer. She graduated from the Faculty of Oriental Studies at Jagiellonian University with a specialization in Arab Studies. After graduation she came back to Katowice, where now she works in tourist office. Member of a Silesian Fantasy Club. She made her debut in April 2004 with a short story Diabeł na wieży, which was published in a Science Fiction magazine. She was writing movie and book reviews for web magazine Avatarae. Today she writes for Esensja. In July 2005, her short stories about Domenic Jordan were published in a collection entitled Diabeł na wieży by Fabryka Słów Publishing. Her full lengh book debut was a novel Miasto w zieleni i błękicie.

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
59 (18%)
4 stars
141 (44%)
3 stars
86 (27%)
2 stars
23 (7%)
1 star
8 (2%)
Displaying 1 - 27 of 27 reviews
Profile Image for Gancu.
407 reviews19 followers
May 25, 2024
To jest zajebiście naciągnięta 5/5 xD od razu wam mówię. Ja chyba po prostu lubię dziwne niecodzienne pomysły.

„Przedksiężycowi” Anny Kańtoch to książka, która mnie zaskoczyła i zafascynowała od pierwszej strony. Lunapolis, świat wykreowany przez autorkę, to miejsce, gdzie kreatywność i oryginalność są na wagę złota, a życie mieszkańców wyznaczają tajemnicze Skoki. Skoki te przesuwają czas naprzód o kilka lat, a ci, którzy nie nadążają za wymogami artystycznej perfekcji, są brutalnie eliminowani.

To, co mnie od razu wciągnęło, to właśnie ta nietypowa wizja świata. W Lunapolis każdy musi być najlepszy w swojej dziedzinie. Niezależnie, czy chodzi o sztukę, technologię, czy cokolwiek innego. W zamian za to Przedksiężycowi oferują materialne dobra. Brzmi to jak raj z domieszką sążnego piekła na ziemi, ale szybko okazuje się, że nie jest tak różowo. Ci, którzy nie potrafią sprostać wymaganiom, po prostu znikają. Co jest bardzo ciekawą wizją. Ludzie myszą być najlepsi.

Kreacja świata jest niesamowicie barwna i szczegółowa. Kańtoch świetnie opisuje różne aspekty Lunapolis, od genetycznych modyfikacji po mroczne zaułki miasta. Wszystko to sprawia, że miejsce to wydaje się żywe i pełne tajemnic. Choć akcja rozwija się powoli, to atmosfera niepewności i ciągłe zagrożenie sprawiają, że ciężko się oderwać od lektury.

Bohaterowie mogli by być ciekawi chociaż momentami wydają się nieco zabardzo jednowymiarowi. Finnen i Kaira, główni bohaterowie, mają swoje motywacje i cele, ale ich działania czasami wydają się naiwne. Jednak ich losy są na tyle intrygujące, że chcę dowiedzieć się, co będzie dalej. Zwłaszcza że ich historia dopiero się zaczyna – to przecież pierwszy tom trylogii.

Największym plusem książki jest jednak sam świat Lunapolis. Kańtoch stworzyła miejsce, które jest zarówno fascynujące, jak i przerażające. Genozmiany, art-mordercy, mechaniczne istoty – to tylko niektóre z pomysłów, które sprawiają, że Lunapolis jest tak unikalne. Nawet jeśli momentami miałem wrażenie, że nie dzieje się wiele, to sama atmosfera i tajemnice miasta trzymały mnie w napięciu.

Podsumowując, „Przedksiężycowi” to książka, która zdecydowanie warto przeczytać. Intrygująca wizja świata, barwne opisy i atmosfera niepewności sprawiają, że jest to lektura, od której ciężko się oderwać. Polecam ją wszystkim, którzy lubią fantastykę z oryginalnym twistem i są gotowi na zanurzenie się w mrocznym, ale fascynującym świecie Lunapolis. Dodam, że ta książka ma tyle motywów, że czasem nie wiem czym chce być przez co ciężko mi to ocenić. 4.5------/5
Profile Image for Monika.
778 reviews81 followers
March 18, 2019
Pierwszy tom trylogii wciągnął mnie i zachęcił do zakończenia tej książki. Spodobała mi się wizja świata, w której tajemniczy Przedskiężycowi (nadal nie wiadomo kim oni są) zamawiają wynalazki u ludzi, a potem decydują o ich akceptacji lub nie. Ludzie mniej utalentowani, którzy nie mają pieniędzy na udoskonalenia własnych umiejętności zostają w przeszłości, nie są zabierani podczas tzw. skoków w przyszłość.
Czy to nie jest też swego rodzaju alegoria naszego świata?
Ciekawa jestem dalszego ciągu, będę niedługo czytać.
Profile Image for Beata.
127 reviews25 followers
November 29, 2019
Wyścig szczurów wśród celebrytów?

Czy możliwe jest zbudowanie społeczeństwa, składającego się wyłącznie z jednostek doskonałych, wybitnych, perfekcjonistów; społeczeństwa, którego każdy wytwór jest artystycznie wyrafinowany, niepowtarzalny, po prostu – piękny? Każdy obywatel jest najlepszy w swojej dziedzinie, a prawdopodobieństwo spotkania na ulicy geniusza jest stuprocentowe? Jak to osiągnąć? Przedksiężycowi są pewni, że mają sposób…

Przedksiężycowi rządzą światem, w którym dobra materialne dostępne są dla wszystkich za darmo, pod jednym tylko warunkiem – że mieszkańcy będą oryginalni, kreatywni, że wszystko, co stworzą, będzie nosić piętno sztuki. Wszystko jedno w jakiej dziedzinie – swoboda wyboru jest w pełni akceptowalna. W pierwszej chwili wydaje się, że to pociągająca wizja – koniec z przeciętnością, ubraniami pochodzącymi z jednej linii produkcyjnej, banałami straszącymi na każdym kroku. I jeszcze ta swoboda wyboru dziedziny, w której można się wykazać! Marzenie życia, nieprawdaż? Ale po początkowej ekscytacji przychodzi refleksja – co z tymi, którzy nie chcą/nie umieją/nie są w stanie się dostosować? Na takich nieprzystosowanych Przedksiężycowi mają sposób – po prostu pozbywają się ich. Dosłownie. Jak balastu. Ci, którzy odstają, nie nadążają, oddzieleni coraz bardziej od artystycznej reszty, są bezlitośnie eliminowani – kolejny Skok rozwiązuje ostatecznie problem, skazując na śmierć całe rzesze nie dość kreatywnych czy nie dość artystycznie wyrobionych obywateli. Na dodatek wszyscy członkowie społeczeństwa Lunapolis biorą udział w grze w samodoskonalenie nie znając kryteriów selekcji. Ale na wszelki wypadek zamawiają dzieci z określoną kombinacją genów, która – jak sądzą – może okazać się tą jedyną, gwarantującą szczęśliwe dotrwanie do Przebudzenia, momentu przekroczenia bram Raju. Albo wymieniają geny sobie, powiększając w ten sposób potencjalne uzdolnienia. Tyle tylko, że działają na oślep, wszak nie wiedzą, co gwarantuje sukces. Przerażające. I byłoby przerażające, nawet gdyby śmierć była tylko powieściową metaforą (a nie jest!), wykluczeniem, wyrzuceniem poza społeczny nawias. Przecież to eugenika w najgorszym wydaniu, czysty totalizm, artystycznie polukrowany dla niepoznaki. Przedksiężycowi chcieli stworzyć społeczeństwo doskonałe, a wyszedł im wyścig szczurów wśród celebrytów.

Kreacja świata robi wrażenie i nie jest to wizja optymistyczna. Wszak eugenika już kiedyś znalazła piewców, że o nazistowskich teoriach rasowych nie wspomnę. Bardzo nie życzyłabym sobie, aby taka lub choćby tylko podobna dyktatura była naszą przyszłością. Przyszłością, w której na społeczny niebyt skazuje się ludzi „niekompatybilnych” z najnowszymi gadżetami technicznymi, ludzi „niekreatywnych” czy za nic mających medialną popularność. Przyszłością, w której wszyscy muszą (nie – mogą lub chcą, tylko właśnie muszą) robić karierę zawodową; przyszłością, w której sens życiu nadaje sukces i rozgłos. Tylko to się liczy. Nie mam nic przeciwko kreatywności, ale ponieważ obserwuję na co dzień dewaluację tego określenia i stosowanie go w znaczeniu coraz bardziej pejoratywnym, naprawdę obawiam się świata, w którym tak właśnie powierzchownie rozumiana będzie głównym kryterium przydatności społecznej. „Kreatywność”, przejawiająca się także w wymyślaniu coraz to nowych sposobów zadawania bólu czy organizacji krwawych widowisk. A ponieważ w świecie powieści tak właśnie powierzchownie rozumiany artyzm czy kreatywność dominuje (przy jednoczesnym braku opisu geniusza w działaniu), zatem wydaje mi się, że autorka sportretowała coraz wyraźniejszy trend: społeczeństwo składające się z celebrytów. Celebrytów zapatrzonych w siebie, zainteresowanych jedynie osiąganiem perfekcji w najbardziej „chwytliwej” dziedzinie, po prostu cynicznych karierowiczów. Ale celebrytów złapanych w pułapkę, skazanych na wieczny wyścig, ciągłą rywalizację, ustawiczne wymyślanie na nowo siebie i swojej sztuki.

Fabuła powieści i konstrukcja bohaterów są trudne do oceny, gdyż czytelnik dysponuje jedynie pierwszą częścią opowieści, w zasadzie wstępem do właściwej historii. Akcja na razie nie przeraża tempem (to nie zarzut), rozwija się raczej powoli, a bohaterowie bez pośpiechu przedstawiani są czytelnikowi. I choć ich motywacje momentami wydają się naiwne czy też nazbyt młodzieńczo idealistyczne, to przecież mamy do czynienia dopiero z pierwszym tomem – bohaterowie jeszcze będą mieli okazję dojrzeć i wydorośleć (o ile zdążą przed kolejnym Skokiem).

Szczerze mówiąc, perypetie poszczególnych postaci nie zainteresowały mnie jakoś specjalnie – o wiele ciekawsze wydały mi się tajemnice powieściowego świata. Świata, ograniczonego do jednego miasta, istniejącego w różnych wersjach czy też stadiach rozpadu. Świata, w którym entropia jest bezlitośnie skuteczna, a jeden, jedyny wyjątek czyni dla obcego przybysza. Świata, w którym częstotliwość Skoków jest większa od statystycznej wymiany pokoleń (populacja wykazuje stałą tendencję zniżkową). Świata, rządzonego poprzez dyskusyjne i niekonsekwentne zalecenia Przedksiężycowych (zakaz stosowania w domach oświetlenia gazowego przy jednoczesnym zezwoleniu na używanie go w latarniach ulicznych), ale jednocześnie świata, w którym sensu tych zaleceń nikt nie podważa. I w końcu świata, który ma ściśle określony „termin ważności”… Nie ukrywam, pierwszy tom „Przedksiężycowych” rozbudził moją ciekawość i mam nadzieję, że kolejny wyjaśni wątpliwości dotyczące zasad funkcjonowania świata opowieści.

Recenzja ukazała się 2010-03-08 na portalu katedra.nast.pl
Profile Image for Marcin.
115 reviews
Read
March 9, 2025
Quite a good story. The introduction is like Jacek Dukaj's, i.e. it's not really clear what's going on at the beginning. The characters are quite ambiguous, it's hard to say whether to sympathize with them or rather wish the worst.

From possible criticisms, one can say that the pace of the action is quite slow. But maybe that was the intention, to spin this story slowly.

The first volume ends quite abruptly, explaining nothing really. We'll see how the story develops further.
Profile Image for Nikola Mysior.
158 reviews
January 6, 2025
3.5⭐️ Pierwsza książka w tym roku!
Chyba trochę zaplątałam się w świecie wykreowanym przez autorkę, bo nawet po skończeniu, nadal ciężko mi poskładać w głowie o co w sumie chodzi
Profile Image for Marta.
Author 12 books213 followers
May 2, 2013
Opis pierwszego tomu „Przedksiężycowych”, który możemy znaleźć na tylnej stronie okładki, należy do tych enigmatycznych, acz intrygujących zarazem. Po lekturze mogę bez wahania potwierdzić — wydawnictwo podjęło w tej kwestii słuszną decyzję, najlepiej bowiem podejść do tej powieści z otwartym umysłem i dać się zaskoczyć wszystkim skrywanym przez nią tajemnicom.

Rytm życia mieszkańców Lunapolis wyznaczają kolejne Skoki; data przesuwana jest wówczas naprzód o kilka lat, a spory odsetek ludności pozostaje w tyle, skazany na przyspieszoną zagładę i rozkład na jednym z wielu szczebli umierającego świata. Nikt nie wie, co decyduje o tym, kto przetrwa Skok, a kto dostąpi ostatecznego Przebudzenia. Rodzice płacą olbrzymie kwoty korporacjom dobierającym geny ich potomstwa, ale ani ogromny talent w jednej dziedzinie, ani też wszechstronność nie są gwarantami szczęścia. Wszelkie odpowiedzi znane są jedynie Przedksiężycowym — a choć ludzie nigdy ich nie poznali ani nie spotkali, za cel stawiają sobie zyskanie uznania tych tajemniczych istot.

Podczas jednego ze Skoków poznają się Finnen i Kaira. Dziewczynę dręczą wyrzuty sumienia związane z faktem, że udało się jej nie zostać w tyle, postanawia więc zrobić, co w jej mocy, by ulżyć w cierpieniu mniej fortunnym — nawet jeśli będzie to oznaczało sprzeciwienie się woli despotycznego ojca albo samych Przedksiężycowych. Finnen obiecał zaś zrobić wszystko, o co poprosi go przyjaciółka. Prócz tej dwójki jest jeszcze Daniel, przybysz z zupełnie innego świata, który przypadkiem trafia do najdalej posuniętej w rozkładzie wersji Lunapolis i usiłuje za wszelką cenę wydostać się stamtąd.

Trudno sformułować jednoznaczne osądy dotyczące fabuły powieści, ponieważ pierwszy tom cyklu jedynie zawiązuje akcję i otwiera kilka wątków, a na ich rozwiązanie przyjdzie pewnikiem poczekać czytelnikom do trzeciej części trylogii. Porcji opowieści, którą otrzymujemy w „Przedksiężycowych I”, udaje się rozbudzić apetyt na ciąg dalszy — zarówno na poziomie mikro, czyli losów protagonistów, jak i makro, czyli wyjaśnienia zagadki Przedksiężycowych i tajemnicy skrywanej przez Przebudzenie.

Anna Kańtoch, trzykrotna laureatka nagrody imienia Janusza A. Zajdla, udowadnia, że w pełni zasługuje na przyznawane jej wyróżnienia. Opisy wychodzące spod pióra pisarki są zgrabne i plastyczne, zazwyczaj nasiąknięte dość subtelnym stylem, a przy tym niezwykle klimatyczne i pasujące do tej niezwykłej kreacji, jaką jest Lunapolis. Pochwalić można także sylwetki bohaterów — każdy z nich jest odpowiednio charakterystyczny, niejednoznaczny, ale i na swój sposób skażony, co także koresponduje z wizją świata. Miejmy nadzieję, że kolejne tomy pozwolą im w pełni rozkwitnąć, a świetnie zapowiadający się cykl nie zbiera ode mnie pochwał na wyrost.

Najjaśniejszy punkt „Przedksiężycowych” stanowi jednak samo Lunapolis — miasto intryguje i fascynuje od pierwszej strony powieści, a wraz z odkrywaniem kolejnych kart przez autorkę zyskuje jeszcze bardziej, z pasujących do siebie elementów wyłania się bowiem złożony oraz, co najważniejsze, spójny i dopracowany obraz, a przy tym pełen oryginalnych pomysłów i rozwiązań. Genozmiany, art-mordercy, osobowości uwięzione w ciałach mechanicznych istot czy koncepcja ukazania tego samego miasta w różnym stadium entropii — to tylko niektóre ze smaczków. Choćby dla samej wizji świata przedstawionego warto po tę ksi��żkę sięgnąć.

Powergraph po raz kolejny udowadnia, iż seria „Fantastyka z plusem” jest gwarantem jakości; można ją kupować w ciemno, a zawsze otrzyma się pozycję, od której nie można się oderwać. Cieszy też fakt, że trylogia Anny Kańtoch staje na półce w jednym szeregu z utworami Kosika i Wegnera; to najlepszy dowód na to, że w polskiej fantastyce wciąż jest miejsce na literaturę rozrywkową na godziwym poziomie, a zarazem nierażącą odbiorców stylistyczną mielizną czy fabularną sztampą. Jak dobrze, że nadal istnieje wydawnictwo inwestujące w tego typu prozę, dzięki któremu „Przedksiężycowi” w całości trafią wreszcie do naszych biblioteczek. Warto było czekać.

---
Zarówno tę recenzję, jak i wiele innych tekstów znajdziecie na moim blogu: http://oceansoul.waw.pl/ Serdecznie zapraszam!
Profile Image for keskese.
51 reviews34 followers
March 28, 2017
Bardzo dobra fantastyka. Dodatkowy plusik za to, że z Polski.

Fabuły streszczać nie będę, bo do blurbu wydawniczego sięgnąć może każdy, natomiast co do treści... Nie mam większych zastrzeżeń. Nie jest to, oczywiście, traktat filozoficzny ani arcydzieło zasługujące na dziesięć gwiazdek, jednak w porównaniu do wydawanej ostatnio polskiej (S)-F odstaje, zdecydowanie. Na plus.

Autorka wprawnie żongluje ponurym, miejscami wręcz dekadenckim klimatem Księżycowego Miasta i buduje postacie o wiarygodnym rysie psychologicznym, czego w niektórych książkach niestety na próżno szukać. Wielkie brawa za włożony w to trud! Pierwszy tom "Przedksiężycowych" przeczytałam szybciej, niż ustawa przewiduje, a kolejne zamierzam pochłonąć bez żadnych przystanków po drodze. Aktualnie jestem w połowie drugiego i mogę podpowiedzieć, że warto sięgnąć po kolejne części i Kańtoch nie zawodzi, stawiając poprzeczkę naprawdę wysoko. Nie przeszkadza mi nawet to, że podejmuje temat istot w oczywisty sposób nadnaturalnych, czego z równą gracją nie umie zrobić, na przykład, Kossakowska ze swoim "Siewcą Wiatru". Być może później się wyrobiła, nie wiem. Ale ja nie o tym...

Widzę w "Przedksiężycowych" trochę inspiracji VanderMeerem (tak - szukałam czegoś podobnego już od miesięcy) i, naprawdę odrobinę, Miévillem. Obu tych panów uwielbiam, więc dopisuję to do zalet cyklu.

Warto po niego sięgnąć. Miłośnicy nieco ambitniejszej fantastyki nie będą rozczarowani.
Profile Image for Tatiana Shorokhova.
339 reviews118 followers
October 20, 2024
Не читайте содержание, оно вас обманет. Против существующего порядка в этой истории никто не выступает. Пока. Потому что это первая часть и, признаться, было довольно неприятно осознавать это где-то в районе двухсотой страницы. Не факт, что переведут вторую, да и вообще.

Две сюжетные линии - в настоящем и в прошлом. Причем в прошлое можно попасть, но там трудно: город Лунаполис разлагается и забирает с собой жителей, оставшихся позади после очередного Скачка. Генномодифмцированные люди, красота и уродство, механоиды, Архив с изобретениями, некие Предлунные, тираны заправляющие Скачками — здесь много намешано, и Каньтох как будто теряется в собственных фантазиях: ей бы людей прописать получше, но надо уделить внимание французу Дэниэлю с вроде бы Земли, который оказался на этой планете в Прошлом и стремится в Настоящее. Он страшный, неприятный, но умный. Второй мужчина в этой книге, художник Финнен, тоже неприятный тип, и мне кажется девушка Каира, чья судьба по идее была оказаться в Прошлом после очередного Скачка, тоже довольно стремная. Но почему я решила, будто все персонажи должны быть приятными и комфортными?

Очень интересный концепт, но опять же - первая часть только и оттого нет ощущения хоть какой-то завершенности. Все завязанные нити резко обрываются и ты остаешься в подвешенном состоянии с видом на разлагающийся город.
Profile Image for Banshee.
758 reviews70 followers
September 29, 2025
Jak się okazuje, polska fantastyka naukowa nie kończy się jednak na Lemie. Kańtoch zaserwowała swoim czytelnikom intrygującą planetę rządzącą się kompleksowymi prawami nie do końca wyjaśnionymi ani czytelnikowi, ani bohaterom, których losy śledzimy. Z fascynacją zagłębiałam się w eksploracji dystopii, w której wyścig szczurów został podkręcony do ekstremalnych wartości i brak finansowych środków na korzystanie z osiągnięć inżynierii genetycznej może okazać się jednoczesne z wymazaniem z obecnej egzystencji i degradacją na niższy poziom istnienia poprzez Skoki, które rozszczepiają rzeczywistość i tworzą kolejne stopnie drabiny równoległych wersji Lunapolis. Mamy tajemniczych Przedksiężycowych, którzy zmuszają mieszkańców najwyższego stopnia do próby szukania sposobu na przetrwanie do momentu Przebudzenia, a tych odrzuconych do egzystencji w innych wersjach miasta, gdzie entropia jest mniej lub bardziej przyspieszona.

Nawet sama oryginalna wersja Lunapolis intryguje mieszanką piękna i totalnego moralnego zepsucia, gdzie wyrafinowane morderstwa podnoszone są do rangi sztuki, a ludzie za karę zmieniani są w mechanicznych niewolników.

Kreacja świata przedstawionego to arcydzieło, a każdy nowy strzępek informacji i każda wskazówka rodziła więcej pytań niż odpowiedzi. Miałam niezłą zabawę ze spekulacjami czym jest planeta, na którą trafił statek Daniela, kim są Przedksiężycowi i jaki jest cel ich działań.

Mniej udanym elementem powieści byli bohaterowie. Większość z niż to mniej lub bardziej nieprzyjemne typy, a jedyną postacią spośród głównych bohaterów, którą choć trochę dało się lubić, była Kaira. A i ona była jakaś taka nijaka.

Nie mogę się doczekać kolejnych kawałków układanki.
Profile Image for Magdalena Skop.
29 reviews1 follower
August 23, 2021
Książka utrzymana w konwencji podobnej do steampunk. Atutem sąniezwykle barwne opisy świata Lunopolis oraz znakomity warsztat literacki autorki. Niemniej bohaterowie są raczej płascy, a rozwój wypadków dość powolny. Miałam poczucie jakby dużo się działo, ale nijak nie zbliżało mnie do poznania tajemnic tego unikalnego, stworzonego przez przedksiężycowych, świata.

Na początku powieść niezwykle intryguje i rozbudza ciekawość. Jednak im bliżej końca, tym bardziej czytelnik oczekuje już jakichś odpowiedzi, a tych w książce zupełnie brak. Wszystkie główne wątki pozostają otwarte. Troche zabrakło mi stopniowego uchylania rąbka tajemnicy np. dotyczącej stosunków w domu Brina Issy. Jednak ponieważ powieść została pomyślana jako trylogia, mam nadzieję, że w kolejnych częściach znajdę więcej wyjaśnień (chociaż mam już kilka swoich założeń co do tego, kto tak na prawde pociąga za sznurki).

Książkę jak najbardziej polecam, gdyż czyta się ją z największą przyjemnością.

Profile Image for Aleksandra.
466 reviews
November 30, 2022
Mam bardzo mieszane uczucia, świat jest bardzo ciekawy ale bohaterowie już nie.
Mam wrażenie że w zamyśle powinniśmy się skupiać na bohaterach a świat miał być w tle. A jest na tyle fascynujący lub bohaterowie nijacy że wybija się na wierzch i chciałoby się go eksplorować bardziej, w większości jest zarysowany z momentami dokładniejszego szkicu. Trochę tak jakbym oglądała dziurawa mapę.

Świat mógłby być niedopracowany i w tle gdyby bohaterowie potrafili udźwignąć historie. Jedynie Kaira trochę mnie interesuje, prawdopodobnie dlatego że mam pacjentkę o tym imieniu i jestem ciekawa czy właściciel stąd czerpał inspiracje.

Szczerze nie wiem czy sięgnę po kolejna część, próbowałam wyszukać jakieś informacje co może być dalej ale wszelkie opisy kolejnych tomów to inne wersje opisu pierwszego.
6 reviews
May 23, 2025
Kawał dobrej i oryginalnej fantastyki. Z Kańtoch pierwszy raz zetknąłem się w Frostpunku (zbiór 4 minipowieści). Jej utwór spodobał mi się najbardziej i to na tyle, że bardzo chciałem przeczytać jakąś jej powieść. Autorka perfekcyjnie posługuje się słowem. Jej język jest elegancki, ale jednocześnie przystępny. Bardzo przypadł mi do gustu jej styl.
Dzięki niesamowitej wyobraźni i talentowi pisarki otrzymujemy konglomerat gatunków, od klasycznego s.f., fantasy, po światy równoległe i zabawę steampunkową konwencją. Przenosimy się do Lunapolis - miasta, gdzie sztuka i perfekcja są najwyższymi wartościami. Autorka mistrzowsko kreuje świat pełen tajemnic, w którym mieszkańcy dążą do doskonałości, a ci, którzy jej nie osiągną, zostają wymazani1. Fabuła rozwija się stopniowo, odsłaniając kolejne warstwy intrygi i pozwalając czytelnikowi zanurzyć się w atmosferze dystopijnej rzeczywistości.
Profile Image for Aleksandra.
Author 19 books41 followers
December 27, 2018
Błyskotliwy, nieprawdopodobnie pomysłowy świat przedstawiony, stworzony z niesamowitą wyobraźnią i dorównujący spokojnie najbardziej szalonym pomysłom mistrzów gatunku.
Dość banalna fabuła i postacie, których cechy poznajemy z autorskiego opisu, a nie z ich działania. Napisane bezpiecznym, poprawnym językiem.
Ech, jak ja strasznie żałuję, że tego nie napisała Kańtoch z czasów po "Czarnem", mistrzyni odważnej kreacji bohaterów i jedna z najciekawszych stylistek polskiej fantastyki wieku XXI.
Profile Image for Bart.
121 reviews7 followers
October 14, 2020
DNF, ale myślę, że 3.5/5 to dobra ocena.

Z pozytywów – ciekawa kreacja świata, wizja świata, w którym ulepszenia i zabawa genami jest codziennością.
Z negatywów – płascy bohaterowie, a fabuła zupełnie nie zachęciła mnie do kontynuowania. Poza tym, jedna z myśli głównego bohatera, którą odebrałem jako typowe myślenie gwałcicieli („nawet jak się opiera, to na pewno tego chce”), odrzuciła mnie od niego całkowicie...
25 reviews
September 29, 2025
Książka szanuje intelekt czytelnika i wrzuca go na głęboką wodę bez wiedzy o świecie. Dwie równoległe główne historie (Daniel / Fennen + Kaira), ale autorce udało się równo zaciekawić obiema stronami, co nie jest częste. Daniel był zresztą moją ulubioną postacią, jego perspektywa obserwatora świata, który czytelnik zdążył już lepiej od niego zrozumieć poprzez drugą stronę fabuły była ciekawa. Same opisy niezwykłego świata były przepiękne. Mocne otwarcie cyklu.
Profile Image for Kaśka Zaw.
184 reviews8 followers
April 22, 2024
Ciekawy świat, to na pewno plus tej książki. Co do reszty, to mam mieszane uczucia, bo sami bohaterowie i ich losy, jakoś nie przypadli mi do serca. Było mi absolutnie obojętne co się z nimi stanie.
Być może nie był to dobry czas na lekturę tej pozycji, bo zazwyczaj książki Pani Kańtoch, bardziej mnie wciągają.
Profile Image for Wojtek Konieczny.
1,754 reviews
June 26, 2021
5/10
Ostatecznie rozczarowanie i brak chęci na lekturę dalszych tomów. Pomysł ciekawy i do pewnego momentu nawet się to czyta, ale miejscami napisane jest to tak niezręcznie, a rozwój akcji i bohaterów tak idiotyczny, że ma się ochotę wszystko to zostawić przy kolejnym skoku.
297 reviews6 followers
May 31, 2024
-1 gwiazdka za to, że ta książka zupełnie nie stoi na własnych nogach jako całość. Jest zupełnie sztucznie przecięta na dwa tomy w ciągu akcji i naprawdę wolałbym już przeczytać całość na raz niż wprowadzać taki dziwny podział.
Profile Image for tattwa.
310 reviews219 followers
October 19, 2017
A jednak w polskiej fantastyce dzieje się coś ciekawego. Udany steampunkowy eskperyment. Nie jest to Mieville, ale ma klimat i świetny pomysł.
Profile Image for Magdalena.
202 reviews3 followers
June 10, 2017
Zbiorcza recenzja dla wszystkich 3 tomów

Annę Kańtoch znałam z innych książek, ale Przedksiężycowych nie mogę z nimi porównać. Powiem szczerze, pierwsza część mnie nie zachwyciła - stworzony świat Lunapolis był niezwykle interesujący, ale losy bohaterów nie były szczególnie wciągające. Kontynuowałam czytanie zachęcona recenzjami, że właśnie całość jest warta uwagi.

Sam zamysł świata jest niezwykły, ale aż prosi o jeszcze więcej ekspozycji (co z drugiej strony też miałoby wady). Aż żałuję, że po internecie nie ma żadnych fanowskich wizualizacji jak mogłoby wyglądać miasto.

Trzecia część jest zdecydowanie najlepsza, kawałki układanki zaczynają w końcu do siebie pasować. Jednocześnie kilka rzeczy jest specjalnie niedopowiedziane, aby czytelnik mógł wierzyć w co chce.

Gorąco polecam osobom, które lubią nieszablonowe fantasy. Sugeruję czytanie książek szybko jedna po drugiej i zwracanie większej uwagi na imiona w interludiach niż ja to zrobiłam ;)
Profile Image for Anna.
39 reviews3 followers
April 23, 2022
Moje sci-fi cv jest bardzo skromne, więc proszę się ze mnie nie śmiać (za bardzo), jeśli będę się ekscytować konceptami wałkowanymi być może od stu lat. No dobrze, jako tako się zabezpieczyłam, to teraz zobaczcie, co autorka serwuje w “Przedksiężycowych”.

Lunapolis jest miejscem z jednej strony pięknym, bo stworzonym przez artystów. Metalowe konstrukcje na budynkach odbijają czerwone słońce, chodniki nie trzymają się ziemi, tylko pną schodami i mostami wysoko w powietrze, a spacerują po nich barwnie ubrani ludzie oraz mechanoidy o różnorodnych kształtach. Jedzenie produkują maszyny, a ciężkie i poniżające prace wykonują uwięzieni w metalowych ciałach przestępcy. Nic, tylko cieszyć się życiem i skupić na rozwoju nauki i sztuki.

Nie.

Szybko zauważymy, że w Lunapolis nie spotkamy wielu starszych ludzi, a to dlatego, że dożycie słusznego wieku graniczy tu z cudem. Światem tym rządzą tajemniczy Przedksiężycowi, za sprawą których następują Skoki w czasie, mające prowadzić do jeszcze bardziej tajemniczego Przebudzenia. Niby wszystko pięknie, ale szkopuł w tym, że nie wszyscy “przeskakują” dalej. Niektórzy zostają w tyle, w porzuconej rzeczywistości, każdorazowo generowanej przez Skok, a która skazana jest na powolną entropię. Nie ma stamtąd powrotu. Przedmioty będą się coraz szybciej starzeć i rozpadać, żadna kontuzja nie będzie się leczyć, kiedyś też skończy się jedzenie, ponieważ maszyny stanęły.

Oczywistym jest, że każdy się stara “przeżyć” Skok, jest to jednak hazard, gdyż decyzja należy do Przedksiężycowych, a o tym, czym się kierują, krążą jedynie plotki. Plotki zaś rozsiewają konkurujące ze sobą korporacje, gdzie u duszoinżynierów można zamawiać dzieci (piękne, z talentem do akrobatyki, malarstwa albo skrytobójstwa, zależy co akurat jest w modzie) lub też udoskonalić samego siebie (rzecz jasna to niemało kosztuje i w dodatku trzeba poświęcić coś w zamian).

Wizja Lunapolis jest przerażająca, ale zarazem fascynująca i dla mnie miała największe znaczenie w tej książce. Co stanowi o wartości człowieka? Czy są granice tego, co jesteśmy w stanie poświęcić dla zadowolenia kogoś, kto trzyma nasz los w swoich rękach? W jakim stopniu potrafimy zatracić siebie, aby walczyć o przeżycie? Jak żyć, kiedy każdy Skok to budzące grozę oczekiwanie na wyrok? Jak długo społeczeństwo będzie się godzić z tą morderczą selekcją?

Refleksje takowe są umiejętnie i nienachalnie wplecione w fabułę, głównie w interakcje między bohaterami, którzy też są mocną stroną książki. Wyraźnie się między sobą różnią, jednak każdy zdradza czytelnikowi, jakie egoistyczne pobudki kierują jego decyzjami. Nie są to tak koszmarne cechy, żeby definiowały ich jako jednoznacznie złych, za to są uderzająco realne. Czy sami też tacy jesteśmy? Czy kierujemy się wygodą albo strachem w relacjach z innymi? No jest tu nad czym porozmyślać.

A w ogóle to książka zaczyna się tym, że do najstarszej z odrzuconych rzeczywistości, do całkowicie martwego Lunapolis, przylatuje statek z innego świata…

Polecam.
Profile Image for nysanarysa.
376 reviews2 followers
October 13, 2025
Początek mam wrażenie najcięższy bo jest bardzo dużo niewiadomych.


Całość oceniam jako jedną książkę, gdybym czytała z dłuższym odstępem przypuszczam, że nieźle bym się pogubiła. Niesamowity jest ten świat, nie kojarzę żebym się wcześniej spotkała z czymś podobnym, bardzo kreatywne światotwórstwo i pozmieniane w pewnym sensie zasady społeczne. Przez to ciężko się może trochę zżyć z bohaterami, bo jednak robią wiele rzeczy, które ciężko mi przełknąć. Natomiast jak to się wpisuje niesamowicie w ten świat. Całość mnie dosyć zaskoczyła, zwłaszcza w rugim tomie gdzie dostajemy już więcej wątków, nowe postaci, jakoś połączone, jest ta tajemnica, z jednej strony piękny świat, z drugiej pełen obrzydliwości. Koncept 10/10, bardzo oryginalne. Jak zaczęłam od kryminałów autorki to ta seria mnie zaskoczyła srogo.
Profile Image for Aleksandra.
239 reviews
June 24, 2016
Ponieważ poszczególne tomy nie są dla mnie w żaden sposób całością, pozwolę sobie wkleić moje wrażenia z lektury całości przy wszystkich trzech.

Korzystając z bardzo miłej promocji i pamiętając, że koleżanka kiedyś "Przedksiężycowych" polecała, kupiłam w ciemno tom pierwszy, przeczytałam początek, zaryzykowałam i dokupiłam tomy drugi i trzeci. To była doskonała decyzja. Najlepiej czytać je jeden po drugim, bez dłuższej przerwy.

Zabawne, chyba żaden z bohaterów, może z wyjątkiem Tellis, nie wzbudził we mnie cieplejszych uczuć, a ich los był mi obojętny. Ani też żaden z bohaterów nie zaintrygował mnie w mniej pozytywny sposób. Normalnie dyskwalifikowałoby to lekturę. Ale tutaj jest Lunapolis. Fascynujące Lunapolis, Lunapolis, które chciałam poznać jak najdokładniej, którego przeznaczenie chciałam znać już, teraz, jak najszybciej.

Jestem zachwycona. Pod wielkim wrażeniem. Oczarowana. Jedyne moje zastrzeżenie to to, że oczekiwałam po zakończeniu odrobinę więcej. Drobne zastrzeżenie, nie przekreślające absolutnie całokształtu.
Profile Image for Anna.
53 reviews
May 3, 2025
Nie mam pojęcia, co myśleć. Trudno sklasyfikować tę książkę. Ni to steampunk, ni to SF, ni fantasy... Właściwie taka nieokreśloność gatunkowa to nawet zaleta, zresztą to dopiero pierwszy tom, a jest ich łącznie trzy, więc jest czas, by się okazało, do czego to wszystko zmierza. Mój problem z tą książką polega na czym innym - że właściwie do samego końca nie byłam szczególnie zaangażowana w fabułę. Świat jest intrygujący, to z pewnością, ale bohaterowie pozostali mi obojętni, a intryga wydawała się drugorzędna względem samej konstrukcji świata. Nie wiem, z czego to wynika, być może z faktu totalnej obcości wykreowanego świata i braku jakiegoś punktu zaczepienia, który pozwoliłby się czegokolwiek domyślić, przez co pozostawałam zdystansowana. Na pewno będę czytać dalej, ale raczej z rozsądku niż napędzana czytelniczymi emocjami.
Profile Image for Annathea.
390 reviews48 followers
June 11, 2014
Świetna książka, chociaż mam wrażenie, że nie należy się zbyt dokładnie przyglądać światu przedstawionemu. Zabieram się od razu za drugi tom.
Displaying 1 - 27 of 27 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.