2.5 gwiazdki
Skusił mnie tytuł, ale sama książka niestety mnie nie tyleż nie porwała, co znudziła. Moje zainteresowanie wzbudziło kilka historii, ale reszta odeszła w zapomnienie sekundy po przeczytaniu. Nie znaczy to, że jest to pozycja zła - autor wykonał kawał solidnej dziennikarskiej roboty i zawarł w "Czarnej wołdze" ogrom informacji, ale zwyczajnie nie czerpałam przyjemności z lektury. Jeśli już zdarza mi się czytać true crime, to wolę, aby całość poświęcona była jednemu tematowi, który zbadany jest dogłębnie, dzięki czemu mogę wczuć się w czytaną opowieść. Nie odpowiada mi skakanie od historii do historii, od zamachu do rabunku dzieł sztuki, od morderstwa do porwania. Czuję się wtedy przytłoczona lawiną nazwisk, dat i innych faktów, które cieśnią się na każdej stronie. I nic z tego nie wynoszę - ani faktycznej wiedzy, ani emocji. Ot, ktoś kogoś zabił, ktoś wysłał jakiś list z pogróżkami, ktoś składał fałszywe zeznania... pach, następna sprawa.