W końcu jakaś powieść przygodowa (i to ponad stu letnia!) w której kobieta nie jest pisana jako upierdliwy wrzód na dupie odważnego dżentelmena na drodze do wiekopomnego odkrycia.
Boże a tego Kornela to znieść nie mogłam. Biedne męskie urażone ego, że jakaś kobieta może go nie chcieć.