„Melancholio, Nimfo, skądżeś ty rodem?” – dociekał Słowacki i jego pytanie postawić można na nowo każdemu, kogo dotknęła, wszystkim bohaterom tej książki. Albrechtowi Dürerowi, posępnemu aniołowi o oczach jak świeżo wykopane studnie, który przedstawił jej najpiękniejszy wizerunek. Gérardowi de Nerval, twórcy najsłynniejszego sonetu o melancholii, lunatykowi, którego utrzymał powróz zawieszony nocą na paryskiej latarni. Antoniemu Malczewskiemu, jednemu z pierwszych zdobywców Mont-Blanc, magnetyzerowi kobiet, autorowi najsmutniejszej powieści poetyckiej w polskiej literaturze i najlepszego życiorysu, gdy ktoś chce mówić o klęsce. I Tobie, przechodniu, który idziesz ulicą, nie patrząc na ludzi, i w kałużach po porannym deszczu oglądasz swe zmącone oblicze. I wielu innym jeszcze.
"El melancólico, dice Freud, se encierra en la experiencia de una pérdida cuyo motivo verdadero ignora y por eso nunca se liberará de esa experiencia."
"La situación del acidiosus es, pues, una paradójica encerrona, ya que está atrapado en la brecha entre el deseo y el objeto, perdido e inaccesible, de su amor, condenado a la contemplación de un objetivo que desea precisamente porque es imposible alcanzarlo."
"Cuando el vagabundeo se vuelve un arte y la melancolía una actitud estética, el horror melancólico de la repetición de lo mismo se transforma en un todo rítmico."
"... afirmemos con Walter Benjamin que las alegorías son en el terreno del pensamiento lo que las ruinas en el reino de los objetos..."
Excelente, maravilloso y, ante todo, poético ensayo acerca de la melancolía. Las citas y referencias textuales, perfectamente escogidas, nos llevan de la mano a través del laberinto literario que ha construido Bienczyk para nosotros. Pero tranquilos,no temais, que el vino aguarda, junto a la buena compañia. al final de nuestro camino....
Bieńczyk potrafi skakać między cytatami i odniesieniami z niesamowitą sprawnością, w taki sposób, że nić wywodu (narracji?), którą prowadzi, wysuwa się na pierwszy plan i z autorytetem klei wszystko, po co sięga, we wzruszącą całość, klei niskie z wysokim, klei czasy, ludzi w hybrydyczne czasoprzestrzenne twory wokół niczego, a właściwie Niczego (tego, które boli), pełnego życia Niczego, antyośrodka melancholii, tworząc ze znanego i opisywanego od wieków pojęcia równocześnie metodologię i temat, wplatając swoje dzieło w historię jak szew, który od zawsze powinien a niej tkwić